sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Kiełbasa wyborcza z gruszek na wierzbie

Autor: Dominik Smaga

Kandydaci na prezydenta Lublina sypnęli przedwyborczymi pomysłami: tania woda, tania benzyna, lekcje w małych klasach. Część obietnic z góry skazana jest na porażkę. Bo albo nie ma na nie pieniędzy, albo realizacja tych pomysłów nie należy do kompetencji prezydenta miasta.

Kandydat Unii Polityki Realnej chce obniżyć ceny wody dostarczanej przez miejskie wodociągi. Chociaż jako prezydent Lublina nie miałby na cennik najmniejszego wpływu. Nawet Rada Miasta nie może zmienić taryfy ustalonej przez wodociągowców. Nawet, jeśli radni odrzucą cennik, to i tak wchodzi on w życie. Tak stanowi ustawa uchwalona przez Sejm, której prezydent miasta nijak przeskoczyć nie może. - Będzie to możliwe, jeśli UPR zdobędzie władzę i będzie mogła zmieniać ustawy - wyjaśnia Marian Kowalski.
Jan Sęk, kandydat Polskiego Stronnictwa Ludowego ma w planach budowę carillionu, czyli zespołu grających dzwonów. Miałyby one zawisnąć w staromiejskiej półbaszcie tuż za Bramą Krakowską. Teraz jedyny w Polsce carillion znajduje się w gdańskim kościele św. Katarzyny. Lubelskie dzwony miałyby podkreślić, że to w naszym regionie zaczęły się w 1980 roku robotnicze strajki, których kulminacja miała miejsce w Gdańsku. - Byłby to symbol tego, że w tych dwóch miastach rodziła się nowa Polska - twierdzi Jan Sęk.
Ludowcy chcą również ograniczyć liczbę uczniów w szkolnych klasach do maksymalnie 20 osób. Sęk przyznaje, że kosztów nawet nie liczył. - Wydaje mi się, że wydatki na oświatę wzrosłyby co najmniej o 40-50 proc. Ogółem wydajemy na oświatę blisko 400 milionów zł rocznie, czyli ponad 40 proc. całego budżetu miasta - szacuje Andrzej Wojewódzki, zastępca dyrektora Wydziału Oświaty i Wychowania w lubelskim Urzędzie Miasta.
Tanią benzynę obiecuje mieszkańcom Zbigniew Wojciechowski, kandydat komitetu Idziemy Razem - Lubelska Centroprawica. Chce zbudować stację, która handlowałaby paliwami nie czerpiąc z tego zysku, sprzedając je "po kosztach”. - Stacja ma zaspokajać potrzeby mieszkańców i zmusić konkurencję do obniżki cen - wyjaśnia Zbigniew Wojciechowski. Przywołuje przykład Rzeszowa. Tam prezydent miasta dogadał się z kierownictwem MPK, by firma sprzedawała paliwa bez zbędnej marży. Pomysł chwycił. Ale rzeszowskie MPK w przeciwieństwie do naszego miało już własną stację. U nas trzeba by ją dopiero budować. - To jest koszt około pięciu milionów złotych - usłyszeliśmy w Polskiej Izbie Paliw Płynnych.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!