wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Kierowca nie pomógł studentowi. MPK zapłaci 20 tys. zł pobitemu

Dodano: 2 września 2011, 18:37

Student wystąpił przeciwko MPK na drogę sądową. Domagał się 20 tys. zł zadośćuczynienia za krzywdy d
Student wystąpił przeciwko MPK na drogę sądową. Domagał się 20 tys. zł zadośćuczynienia za krzywdy d

Kierowca MPK nawet nie kiwnął palcem, by pomóc studentowi napadniętemu w autobusie przez bandytów. Po pięcioletnim procesie Tomasz G. wyprocesował od przewoźnika zadośćuczynienie.

– Sąd doszedł do wniosku, że student miał ważny bilet miesięczny, więc z MPK łączyła go umowa – powiedział nam Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. – Z przepisów prawa przewozowego wynika, że przewoźnik powinien zapewnić mu bezpieczeństwo. Tymczasem kierowca autobusu, w którym bito pasażera, nie podjął żadnych działań: nie zatrzymał pojazdu, nie wezwał policji.

We wrześniu 2005 roku Tomasz G., wówczas student Politechniki Lubelskiej, wsiadł do autobusu nr 57. Zaczepiło go trzech mężczyzn. Pobili go. Złamali mu nos. Na następnym przystanku uciekli. Policja została wezwana dopiero, gdy autobus dojechał na końcowy przystanek. Napastników nigdy nie ustaliła.

Student wystąpił przeciwko MPK na drogę sądową. Domagał się 20 tys. zł zadośćuczynienia za krzywdy doznane w autobusie. Utrzymywał, że kupując bilet miał prawo wymagać od MPK zapewnienia bezpieczeństwa.

Zanim proces skończył się po myśli Tomasza G., mężczyzna musiał stoczyć ponad pięcioletnią batalię w sądzie. MPK nie uznawało jego roszczeń.

– Nie zauważyłem, żeby w autobusie cokolwiek się działo – tłumaczył na jednej z pierwszych rozpraw kierowca "57” Andrzej M. – Prowadząc trzeba się koncentrować na tym, co dzieje się na drodze.

Mężczyzna utrzymywał, że zakrwawionego studenta zauważył dopiero na przystanku. Pobity podszedł do jego kabiny. Potem zabrało go pogotowie. Kierowca pojechał do zajezdni. Umył pojazd z krwi i wrócił na trasę.

Sąd przeprowadził eksperyment w autobusie. Sprawdzał, czy kierowca mógł widzieć pobicie. – Mógł. Przez system lusterek – twierdzi sędzia Ozimek.

MPK broniąc swoich racji przed sądem udowadniało, że kierowca zareagował właściwie: pojechał do zajezdni, tam zawiadomił nadzór ruchu, który dał znać policji.

W marcu rację pobitemu mężczyźnie przyznał Sąd Rejonowy w Lublinie. W czwartek wyrok utrzymał w mocy Sąd Okręgowy. Sędziowie doszli do wniosku, że kierowca powinien natychmiast zawiadomić policję albo swego dyspozytora.

– Wyrok nas zaskoczył – komentuje Weronika Opasiak, rzecznik lubelskiego MPK. – Liczyliśmy, że sąd uzna nasze argumenty, ale stało się inaczej.

Wraz z odsetkami przewoźnik zapłaci pobitemu studentowi 28 tysięcy złotych. Kiedy?

– Chcemy to zrobić jak najszybciej. Wyrok zrealizuje nasz ubezpieczyciel w przyszłym tygodniu – zaznacza Opasiak.
Czytaj więcej o:
hobo dyler
Zygmunt
VAREA
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

hobo dyler
hobo dyler (3 września 2011 o 03:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
brawo , biale kolnierze treba poziomowac bo niebo nosamy wybijom, ja mom tysz zlamany nosek po wypadku na bajku i milo my ze inni tesz dostaiom to we prezencie
Rozwiń
Zygmunt
Zygmunt (3 września 2011 o 03:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
każdy kierowca powinien w szoferce mieć bejsbola i gazior na bandytów
Rozwiń
VAREA
VAREA (3 września 2011 o 00:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='kokoss' timestamp='1314995358' post='525315']
Teraz wymagania do pracy w MPK oprócz prawka kat D będą wymagać karate, lepiej żeby Chuck Norris jeździł i bronił każdego słabego.
[/quote]


no no
Rozwiń
SND
SND (3 września 2011 o 00:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W Stolicy, o dziwo, w razie widocznej bójki w autobusie, kierowca zatrzymuje pojazd i wzywa policję i nie słyszy się, aby działa mu się krzywda. Potwierdza się więc powiedzenie: "strach ma wielkie oczy".
Rozwiń
francos
francos (2 września 2011 o 22:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do zawiadomienia policji nie trzeba znać karate...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!