piątek, 20 października 2017 r.

Lublin

Kilometry do urny

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 września 2005, 18:13
Autor: Dominik Smaga

Trzy kilometry muszą przejść mieszkańcy ul. Grygowej, jeśli chcą zagłosować w niedzielnych wyborach. Nieco lepiej ma część mieszkańców Sławinka. Mogą podjechać autobusem. Ale z przesiadką. Czas przejazdu: ponad półtorej godziny.

– Postanowiłam, że zagłosuję. Bo to mój obowiązek. Ale urzędnicy podstawiają mi nogę – skarży się Zofia Podwalska ze Sławinka. Mieszka przy al. Warszawskiej, kilometr za skansenem. Do urny musi iść... na ul. Nałęczowską. Prawie przy samej granicy miasta. Ma dwie możliwości. Dojść, klucząc między jednorodzinnymi domkami. Albo podjechać autobusem. Z przesiadką. Bo za skansen dojeżdża tylko „dwudziestka”. A na Nałęczowską jedynie „trójka”.
Sprawdziliśmy rozkład jazdy. Na oddanie głosu pani Zofia może stracić nawet cztery godziny. Jeśli na przystanek przyjdzie o godz. 10.45, na autobus poczeka do 11.24. W siedem minut dojedzie na Al. Racławickie. Tam przejdzie przez skrzyżowanie i poczeka na „trójkę”. 47 minut. Potem jeszcze 10 minut jazdy. Łączny koszt biletów – 6,80 zł.
– Kiedyś było inaczej. Mój lokal wyborczy był w Szkole Podstawowej nr 14. Albo w zakładzie doświadczalnym na Sławinkowskiej. Dlaczego teraz nie może tak być? – pyta pani Zofia. Z tym samym pytaniem zadzwoniliśmy do Urzędu Miasta. To tam decydują, gdzie stanie urna.
– Ktoś tu musi być poszkodowany. Albo część Sławinka, albo Szerokie. Są w jednym obwodzie wyborczym – wyjaśnia Barbara Danieluk, szef Miejskiego Biura Organizacji Wyborów.
Obwodu podzielić się nie da. – Nie może mieć mniej niż trzy tysiące wyborców. Nie przeskoczymy tego przepisu. Uchwalił go Sejm – przyznaje Danieluk. – Może nowi posłowie to zmienią.
Nie można nawet znaleźć lokalu wyborczego w połowie drogi między ul. Nałęczowską i al. Warszawską. Bo po drodze nie ma żadnej instytucji publicznej, aby tam postawić urnę i posadzić komisję. Miasto mogłoby wynająć pomieszczenia. Tylko, kto się na to zgodzi, jeśli urząd płaci... środkami czystości? – Ja bym się nie zgodziła – przyznaje Podwalska.
Jeszcze większe problemy czekają mieszkańców bloków socjalnych przy ul. Grygowej. Jest ich za mało, by stworzyć im osobny obwód. Dlatego są przypisani do komisji na Felinie. W przedszkolu przy ul. Jagiełły. Żeby wybrać posłów i senatorów, muszą przejść w jedną stronę ponad 3 kilometry. Robertowi Korzeniowskiemu zajęłoby to około 12 minut. Przeciętnemu człowiekowi – ponad pół godziny.
– I jak tu ma być wysoka frekwencja – pyta mieszkanka ul. Grygowej. I zapowiada, że na wybory nie pójdzie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!