wtorek, 25 lipca 2017 r.

Lublin

Klient posłucha, a ty zapłacisz

Dodano: 14 listopada 2003, 20:57

Pani Marta, lubelska fryzjerka, płaci 70 zł miesięcznie za to, że w jej zakładzie klienci słuchają muzyki z radia. Wielokrotnie więcej płacą restauracje i hipermarkety. Najwyższe opłaty w Lublinie sięgają kilkuset złotych.

Sklepy, bary, a nawet zakłady fryzjerskie muszą płacić za emitowanie muzyki z radia - orzekł Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. ZAiKS pozwał jeden z hipermarketów żądając 15 tys. złotych tantiem dla artystów, których utwory były w nim puszczane. I sąd nakazał zapłacić.
- Może ten wyrok uświadomi ludziom, że utwór muzyczny to czyjaś własność - mówi Grażyna Siedlaczek-Adamczuk, dyrektor lubelskiego oddziału ZAiKS. - My najpierw tłumaczymy to właścicielom pubów czy sklepów. Ślemy im pisma i inspektorów. Dopiero na samym końcu kierujemy sprawę do sądu.
Niemal w każdym sklepiku czy pubie z głośników sączy się muzyka. Właściciele, z którymi rozmawialiśmy, byli zdziwieni, że za umilanie ludziom zakupów trzeba odprowadzać jakąś opłatę. - Przecież za radio płacimy abonament. Zresztą, skąd ZAiKS wie, że u mnie coś gra? Jak u mnie leci np. piosenka Stinga, to ZAiKS przekaże mu moje pieniądze? - pyta Karolina S.
Okazuje się, że tak. - Przy pojedynczych imprezach wymagamy listy odtwarzanych utworów - tłumaczy Siedlaczek-Adamczuk. - Część lokali dostarcza nam listę rozgłośni, które są u nich słuchane. Otrzymujemy też co miesiąc zestawienie najpopularniejszych piosenek ze wszystkich rozgłośni. Wiemy więc, co i gdzie jest grane.
Na tej podstawie dzielone są pieniądze wpływające na konto ZAiKS. - I pewna ich część trafi np. do angielskiego odpowiednika ZAiKS, a stamtąd do Stinga - tłumaczy G. Siedlaczek-Adamczuk.
Nie wszyscy jednak są temu przeciwni. - Płacimy od samego początku - podkreśla Izolda De Saint Paul, rzecznik sieci hipermarketów Real. - Mamy umowę centralną z uwzględnieniem wielkości poszczególnych sklepów.
Najwyższe opłaty w Lublinie sięgają kilkuset złotych. Sklepy płacą od powierzchni handlowej. W tym roku tylko 30 spraw trafiło do sądu. Podpisano natomiast kilkaset umów. Zawarła je również lubelska firma przewozowa, której busy kursują po Europie. - Jeżeli w busie jest magnetofon lub odtwarzacz CD, to trzeba płacić ZAiKS - dodaje Siedlaczek-Adamczuk.
- Płacimy ZAiKS i to 2-3 tys. zł miesięcznie, ponieważ oprócz opłat miesięcznych rozliczamy oddzielnie każdą imprezę czy koncert - mówi Jacek Abramowski, współwłaściciel Klubu Muzycznego MC w Lublinie. - Nie wiemy natomiast, co się dalej dzieje z tymi pieniędzmi. Inna sprawa, że jest coraz więcej takich organizacji. Ostatnio uaktywnił się
STOART, który straszy sądami właścicieli lokali w Lublinie.
STOART, czyli Związek Stowarzyszeń Artystów Wykonawców. Nie udało nam się znaleźć nikogo, kto wytłumaczyłby różnicę między
ZAiKS a Stoart. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!