środa, 20 września 2017 r.

Lublin

Kopiują całe tomy


Na kopiowaniu podręczników najbardziej tracą ich autorzy. Niektórzy właściciele punktów ksero są skłonni płacić im procent od wpływów. Ale w Lublinie nikt się o to nie upomina.


Zaczął się rok akademicki, więc studenci lubelskich uczelni zaczęli masowo odwiedzać punkty ksero. – Kopiują całe książki lub ich fragmenty – mówi Piotr Karzow, właściciel punktu ksero „Med-Graf”.
– Kserujemy książki, bo na nowe nas nie stać – tłumaczy Anna Dudziak, studentka Akademii Medycznej. – Za komplet podręczników musiałabym zapłacić grubo ponad 600 zł.
– Nikt przy zdrowych zmysłach nie kupi książki za 100 zł, aby przygotować się do kilku wykładów – dodaje Dorota, studentka UMCS.
Studenci kserują nie tylko drogie podręczniki, ale również te, które są niedostępne w księgarniach. – Jeśli wszyscy będą kserować, nic nie zarobimy – mówią autorzy publikacji i przedstawiciele wydawnictw. – Bo kto będzie chciał pisać za darmo.
Dlatego opłaty w wysokości do 3 proc. wpływów z kserowania powinny przypadać w równych częściach twórcom i wydawcom. Ale niewielu właścicieli punktów ksero płaci tantiemy.
– To jakaś fikcja – uważa właściciel jednego z lubelskich punktów ksero. – Nawet nie wiem, komu mam płacić. Nikt nie przychodził po pieniądze. – Pół roku się dowiadywałem, gdzie płacić i jestem chyba jedyną osoba w Lublinie, która to robi – dodaje Piotr Karzow, właściciel punktu ksero „Med-Graf”.
Studenci uważają, że problemu by nie było, gdyby ceny książek były niższe. – Jeśli książki będą tańsze, nie będzie potrzeby ich kopiowania – uważa Monika, studentka KUL.
Niektóre wydawnictwa już obniżyły ceny lub wprowadziły specjalne tańsze serie dla studentów. – Ale i tak większość studentów kopiuje podręczniki – twierdzi Jerzy Jezierski z księgarni Iuris Prudentia. – Kupują tylko te książki, których nie opłaca się kserować.
Dawniej studenci przychodzili do czytelni, aby skorzystać na miejscu z podręcznika. Teraz duża część z nich zamawia w bibliotece ksero wybranej książki. – Coraz więcej kserują – twierdzi Anna Lipiec z Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. H. Łopacińskiego. – Dla wygody, bo wolą uczyć się w domu. A na kupno książek ich nie stać.
Autorzy niektórych publikacji – aby chronić swoje zyski – wpadli na niecodzienny pomysł. – Profesor wymaga, abyśmy na egzamin przychodzili z jego podręcznikiem – mówi jedna ze studentek UMCS. •

Błędne koło

W Polsce kopiuje się rocznie ok. 5 miliardów stron. 70 proc. stanowią wydawnictwa naukowe. Powoduje to, że spada nakład wydawanego legalnie podręcznika, a wzrasta jego cena. Dlatego zainteresowanie oryginalnymi książkami spada. I koło się zamyka.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!