niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Lublin

Kosztowne żarty

Dodano: 5 sierpnia 2003, 21:23
Autor: (rad),

Dwóch mężczyzn w nocy z poniedziałku na wtorek dzwoniło w Lublinie na policję, straż pożarną i pogotowie. Zgłaszali pożary, zasłabnięcia i podłożenie bomby w szpitalu przy al. Kraśnickiej.

Policja namierzyła ich i zatrzymała. – Pierwsze zgłoszenie mieliśmy o godz. 0.30 – mówi Ryszard Starko, rzecznik KW PSP w Lublinie. – Ktoś poinformował o pożarze na jednym z osiedli i podał, jak dojechać. Dyżurny akurat tam mieszka, więc uznał je za prawdopodobne.
Do akcji ruszyli strażacy, jednak pożaru nie było. Kilka minut później powiadomiono o bombie w szpitalu. – Powiedział, żebyśmy robili swoje, bo wielu ludzi może ucierpieć. Po chwili ta sama osoba zadzwoniła pytając, czy już działamy. Na pytanie, gdzie jest bomba, odpowiedział,
że nie powie. I że więcej
nie będzie mówił, żebyśmy go nie namierzyli – relacjonuje Starko.
Namierzanie nie było potrzebne. Zgłoszenia są rejestrowane. Wyświetla się też numer telefonu. Strażacy skontaktowali się z policją. – Do szpitala pojechało kilka patroli. Mieli wstępnie sprawdzić i zabezpieczyć teren – mówi Kamil Kowalik, rzecznik KMP w Lublinie. – Były też telefony na pogotowie o zasłabnięciu kobiety i na komisariat z prośbą o interwencję. Oczywiście fałszywe alarmy.
W mieszkaniu, z którego dzwonili żartownisie, policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 22 i 23 lat. Mieli odpowiednio 3,00 i 2,61 alkoholu w wydychanym powietrzu. Staną przed sądem. Grozi im do 5 tys. zł grzywny i trzy lata więzienia.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO