środa, 7 grudnia 2016 r.

Lublin

Kraulem po śmierć

Dodano: 19 lipca 2002, 20:22

Na Lubelszczyźnie w tym roku utopiły się już 42 osoby. Prawie tyle co w całym ubiegłym roku. Powód? Głównie alkohol i beztroska. W dodatku mamy tylko 43 starszych ratowników, którzy mogą samodzielnie strzec bezpieczeństwa wypoczywających

Wczoraj poinformowano o wynikach czwartkowej kontroli kąpielisk, przeprowadzonej w naszym regionie przez inspektorów z Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz policjantów. Na terenie kąpieliska nad jez. Białym wątpliwości kontrolujących budził stan jednego z ratowników. – Mężczyzna miał 0,38 prom. – mówi podinsp. Wiesław Dziurdziak z KPP we Włodawie. – Sprawę skierowaliśmy do sądu. Na terenie kąpieliska w wodzie było wiele osób. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby ktokolwiek zaczął się topić.
Ratownikowi grozi grzywna do 5 tys. zł. Poniesie również konsekwencje ze strony WOPR.
– To na szczęście sporadyczne przypadki – mówi Stefan Erd, kierownik biura ZW WOPR w Lublinie. – Z tym panem już na pewno nie będziemy współpracować.
Na Lubelszczyźnie jest 43 starszych ratowników. Jest ich z roku na rok mniej. Tylko oni mogą samodzielnie strzec bezpieczeństwa. Pozostali pracują tylko w ich obecności. – Doszło do sytuacji, że basen przy ul. Łabędziej w Lublinie może być zamknięty, bo nie możemy znaleźć chętnego w gronie starszych ratowników – tłumaczy S. Erd. – Wielu z nich ma już swoje lata, poza tym sporo wyjechało na wakacje.
W lipcu utonęło na Lubelszczyźnie już 9 osób. Do wielu wypadków dochodzi na tzw. dzikich kąpieliskach. – Każdego roku pojawiają się nowe – mówi S. Erd. – Ludzie wykorzystują każde miejsce do kąpieli. Potem dochodzi do tragedii.
Według ratowników najniebezpieczniejszym miejscem jest Wisła, która w tym roku pochłonęła już 5 ofiar. Przyczyna? – 95 proc. to alkohol – tłumaczy Jacek Pędrak, ratownik lubelskiego WOPR. – Do tego dochodzi brak wyobraźni i brawura.
Ratowników bulwersuje też postawa niektórych opiekunów, którzy swoją lekkomyślnością igrają z życiem podopiecznych – przedwczoraj nad zalewem w Krasnobrodzie kilkuletnie maluchy pływały w wodzie bez opieki.
– Przed kilkoma laty nauczycielka nie doliczyła się dzieci wsiadających do autokaru po kąpieli nad Zalewem Zemborzyckim – przypomina sobie J. Pędrak. – Brakowało jednego dziecka. Znalazłem je potem w wodzie. Niestety, nie dawało znaków życia.

Jacek Pędrak - ratownik WOPR w Lublinie

Ratownik tylko w serialu „Słoneczny patrol” co kilkanaście minut ratuje tonącego. Naprawdę wygląda to inaczej. Przez trzydzieści lat udało mi się uratować kilka osób. Główna przyczyna utonięć to przede wszystkim alkohol. Niektórzy po wypiciu kilku piw dostają „małpiego rozumu”. Wydaje im się, że są w stanie przepłynąć jezioro. Przeceniają swoje możliwości. Przeraża mnie również beztroska rodziców, którzy zajęci rozmową nie pilnują swoich pociech. Jeżeli ktoś chce się utopić na własne życzenie, to zawsze znajdzie jakieś miejsce. Ja samobójców do wody po prostu nie wpuszczam.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO