niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Kupisz ściągawki całkiem legalnie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 września 2003, 20:31

Władze oświatowe walczą ze ściąganiem na lekcjach. Tymczasem w księgarni uczniowie bez żadnych problemów mogą kupić ściągi. Także w wersji „kieszonkowej”. Niektórzy z wydawców posuwają się jeszcze dalej. Wysyłają ściągi bezpośrednio do szkół.

– Przysyłają je do szkoły z prośbą, a czasami wręcz nakazem rozprowadzania ich wśród uczniów – mówi oburzona Halina Olczak, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Lublinie i nauczycielka języka polskiego. – Tego typu publikacje nie tylko demoralizują młodzież. Często zawierają masę błędów.
Zajrzeliśmy do najbliższej księgarni. Na półkach ściągi z matematyki, języka polskiego. Dla uczniów podstawówek, gimnazjalistów i szkół średnich.
– Ja się nie pytam, co z tym robią. Dlaczego nie ułatwiać sobie życia, skoro można – stwierdza jedna ze współwłaścicielek księgarni „Ezop” w Lublinie zapytana o to, czy sprzedaży tego typu publikacji nie uważa za nieetyczną.
Monopolistą w „produkcji” ściąg jest krakowskie wydawnictwo GREG. – Nikt nie będzie z panią rozmawiał – powiedziano nam w wydawnictwie. Próbowaliśmy także ustalić, kto wydaje pozwolenia na druk takich publikacji i czy istnieje jakakolwiek instytucja kontrolująca to, co trafia do plecaka ucznia.
– Sprawdzamy jedynie podręczniki szkolne – informuje Izydora Kos-Górczyńska, naczelnik Wydziału Programowego Podręczników w Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu. – Kontrola tego typu publikacji wykracza poza nasze obowiązki i uprawnienia.
– Mamy wolny rynek. Nie możemy zakazać wydawania czegokolwiek – dodaje Piotr Marciszuk, wiceprezes Polskiej Izby Książki i właściciel wydawnictwa „Stentor”.
Bezsilne jest także Kuratorium Oświaty. Zdaniem lubelskiego kuratora w sytuacji, gdy jednym z zadań polskiej oświaty jest zwalczanie wszelkich przejawów nieuczciwości w szkole, tego typu oferta wydawnicza jest działaniem wyłącznie marketingowym.
– Skoro sprzedają ściągi w księgarniach, chyba nie są zabronione – zastanawia się Paweł, uczeń jednego z lubelskich gimnazjów. – Są tam streszczenia lektur i takie małe ściągi. Zabieram je ze sobą na klasówki i sprawdziany. Tak na wszelki wypadek.

Waldemar Godlewski - kurator oświaty w Lublinie

- Nie zaakceptuję funkcjonujących od kilku lat na rynku pseudopomocy naukowych zatytułowanych „Ściąga”. Nie oceniam wartości merytorycznej wydawnictwa, jednakże mój zdecydowany sprzeciw budzi sam tytuł i forma edytorska. Do pełnowymiarowego formatu dołączono zminimalizowany załącznik „mini- ściągę na klasówkę”.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!