poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Leczyli 5-latka na kolkę, a on miał wylew. Śledztwo trwa

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 maja 2013, 18:21
Autor: IZI

Piotr Majdan, ojciec Krzysia. (Archiwum)
Piotr Majdan, ojciec Krzysia. (Archiwum)

Chłopiec w grudniu trafił do Dziecięcego Szpitala Klinicznego. Miał wylew krwi do kanału rdzenia kręgowego, ale najpierw leczono go na kolkę jelitową

Sprawą zajmuje się prokuratura Rejonowa Lublin-Północ. – Większość lekarzy została już przesłuchana – mówi prokurator Dorota Brzozowska-Fałek. – Zostaną przesłuchane też pielęgniarki. W mojej ocenie, zgromadziliśmy już niezbędną dokumentację medyczną, choć dziecko nadal przechodzi rehabilitację. Z pewnością zasięgniemy też opinii innego zakładu medycznego z terenu Polski.

Jak mówi prokurator, opinia biegłych będzie miała decydujące znaczenie w kwestii tego, czy komuś zostaną postawione zarzuty.

O sprawie pisaliśmy na początku tego roku. Chłopiec choruje na hemofilię i cały czas występuje u niego ryzyko krwotoku. Na kilka dni przed Bożym Narodzeniem, poczuł się źle. Bolał go brzuch. Na szpitalnym oddziale ratunkowym w DSK lekarze uznali, że Krzyś ma kolkę. Zrobiono mu lewatywę. Przed zabiegiem profilaktycznie podano czynnik krzepnięcia.

Dziecko wypisano do domu. Szpital tłumaczył nam później, że badania nie wskazywały na krwawienie. Jednak kilka dni później, 24 grudnia, Krzyś znowu poczuł ostry ból brzucha. Rodzice ponownie zabrali go do DSK. Jak relacjonował nam ojciec chłopca, dopiero na oddziale ogólnopediatrycznym lekarz zauważył, że dzieje się coś poważnego. Chłopiec tracił już czucie w nóżkach. Okazało się, że krwiak uciska rdzeń kręgowy. W nocy dziecko przeszło operację neurochirurgiczną.

Rodzice 5-latka cieszą się, że chłopiec wstał z łóżka. – Najważniejsze, że Krzyś chodzi. To bardzo duży sukces. Pozostają jeszcze problemy neurologiczne. Niedawno był w szpitalu, odbyliśmy też turnus rehabilitacyjny – mówi Piotr Majdan, ojciec chłopca.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
radek mijasz
SkinheadBlackMetal
mama
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

radek mijasz
radek mijasz (24 września 2013 o 13:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Masakra... Problem w Polsce polega na tym, że ludzie nie dbają o profilaktykę, nie badają się. Nawet zmiana diety dużo daje - http://zielona-kawa.com.pl/zielona-kawa-chroni-wylewem-krwi-do-mozgu.html Gdyby tylko badali się systematycznie, to problemów by nie było, a tak? Szkoda gadać...

Rozwiń
SkinheadBlackMetal
SkinheadBlackMetal (20 maja 2013 o 11:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ale od kiedy to 5-latki umierają na wylew?
Rozwiń
mama
mama (20 maja 2013 o 10:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po ostatnich głośnych przypadkach śmierci dzieci w wyniku "niedouczenia"lekarzy to cud, że w ostatniej chwili chłopca zdiagnozowano i dziecko żyje! Życzę malcowi powrotu do zdrowia!
Rozwiń
bronka
bronka (20 maja 2013 o 07:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do Cichego - na w Łęcznej a Izbie Przyjęć pracują ratowniocy a nie pielęgniarze...
Rozwiń
kama
kama (20 maja 2013 o 07:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='cichy' timestamp='1369025650' post='771991']
Nie polecam leczenia w szpitalu łeczyńskim ,a w szczególności trafić tam na izbę chorych,w godzinach nocnych.Wówczas zostaje się ulokowanym na łóżku ,podłączają kroplówki,a lekarz znika niczym mgła z nad choryzontu, jego rolę zastęppuje pielęgniaż,który nie potrafi udzielić żadnych sensownych informacji,a na dodatek uważa się chyba za Boga i cara,który odwarkuje i osobę dzwoniącą,która chce się dowiedzieć o stanie zdrowa najbliższej osoby,zostaje potraktowana gorzej niż przestępca,chyba nawyki i przyzwyczajenia ze szpitala będącego wcześniej w Jaszczowie zostały także przeniesione do ŁĘCZNEJ.W ubiegłym roku miałem przyjemność odebrania ze szpitala dziecka do domu ,po wypadku komunikayjnym,ze złamaną nogą i wstrząśnieniem mózgu,nawet nie pozostawiono go na obserwację ,a na dodatek będąc osobą nieletnią nie nie trafił syn do DSK,tylko odtransportowano go do Łęcznej.Wczoraj o 23;30 żóna trafiła do łęczyńskiego szpitala z bólami jamy brzusznej,gdzie przez ponad 6 godzin nie dokonano ,żadnego badania jedynie podawno jej kroplówki ,bez żadnej diagnozy popartej choćby badaniem krwi ,szczerze powiem ,żwierzęta w schronisku mają większą opiekę i zaineresowanie stanem zdrowia ,niż człowiek trafiając do tego szpitala,dodam iż przez całą noc lekarz nawet się nie pojawił,jedynie pielęgniż zmieniał kroplówki,chyba sen dla Pana doktora był ważniejszy,a może Pan doktor w taki sposób podczas nocnego dyżuru systematycznie odsypia swe zaległości senne ?????
[/quote]
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!