piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Lekcja donoszenia

Dodano: 30 marca 2004, 21:14

W Szkole Podstawowej nr 7 im. księdza Jana Twardowskiego w Lublinie uczą nie tylko matematyki, biologii czy geografii. Nauczycielka historii wprowadziła nowy zwyczaj: dzienniczek
na donosy. Dyrektorka twierdzi, że to był
tylko zeszyt uwag. Lubelskie Kuratorium Oświaty interweniuje w szkole.

Od pewnego czasu w 6 „a” zajęcia odbywały się pod bacznym nadzorem jednej z uczennic. Wychowawczyni klasy wyznaczyła dziewczynkę do obserwowania kolegów. Kazała jej założyć zeszyt, w którym zapisywałaby, co robią inne dzieci. Zarówno na lekcjach, jak i na przerwie. O istnieniu zeszytu konfidenta poinformowała nas nasza Czytelniczka.
Jak twierdzą uczniowie, w zeszycie zapisywane były tylko negatywne zachowania. – Koleżanka bacznie obserwowała, co robimy i później to odnotowywała. Czasami jeszcze któryś z nauczycieli kazał jej coś zapisać – wyjaśnia blondynka w niebieskim swetrze, z którą wczoraj rozmawialiśmy na szkolnym podwórku. – Ale to fajna koleżanka. Ja ją bardzo lubię. Zapisywała głównie chłopaków. Bo to oni rozrabiają.
Z dnia na dzień piszących w zeszycie przybywało. W notatniku zaczęły się pojawiać także adnotacje sekretarek i pracownic świetlicy. – Pisały, co tylko chciały. Nawet to, że słyszały, jak moja córka na ulicy powiedziała brzydkie słowo. To już zaczęła się robić szkoła policyjna – oburza się Czytelniczka. – Moja córka jest wzorową uczennicą, a wpisują jej jakieś absurdalne uwagi.
W zeszycie można było przeczytać, że Tomek kopnął Romka lub Krzyś pokazał Ani język (imiona przypadkowe). Nauczycielka analizowała zapiski i wyciągała konsekwencje wobec winowajców. Notatnik był także dowodem na zebraniach rodzicielskich.
– To mi przypomina komunistyczne metody działania – twierdzi dr Ireneusz Siudem, psycholog. – Uczy tylko tego, jak nieuczciwie przekazywać informacje. A przecież nie to jest celem pedagogów.
Dyrektorka szkoły twierdzi, że notatnik był tylko tradycyjnym zeszytem uwag. – O tym, że prowadzi go uczennica, nic nie wiedziałam – mówi Czesława Kusiak, dyrektorka szkoły. – Wychowawczyni klasy poinformowała mnie, że zapiski były prowadzone pod jej nadzorem.
Sprawą zainteresowaliśmy lubelskie kuratorium. Pracownicy natychmiast skontaktowali się z dyrektorką. – Dziecko nie jest od tego, aby zapisywać uwagi w zeszycie. Od tego jest nauczyciel – wyjaśnia Grażyna Zawadzak, dyrektorka wydziału kształcenia ogólnego w kuratorium. – Takie działania nie są czynnościami wychowawczymi.
Wychowawczyni klasy była wczoraj nieuchwytna. Dziś ma odbyć poważną rozmowę z dyrektorką. – Jeśli coś takiego ma miejsce, trzeba będzie to ukrócić – mówi Czesława Kusiak.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!