czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Lokatorzy kontra spółdzielnie. Kupili mieszkania za złotówkę, mogą mieć problem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 marca 2010, 15:12
Autor: MAREK KLIZA

Kupili mieszkania za złotówkę, teraz mogą mieć poważny problem. Szczególnie ci, którzy lokale zdążyli już sprzedać.

– Mam umowę o wykupie mieszkania z jednym podpisem – martwi się pan Adam, mieszkaniec lubelskiego Czechowa. – Byłoby fatalnie, gdyby trzeba było ponownie iść do notariusza. Musiałbym zwalniać się z pracy, a mój pracodawca niechętnie się na to zgadza. A co gorsza trzeba by było pewnie znowu płacić.

Podczas wielkiej akcji wykupu mieszkań spółdzielczych za "złotówkę” (w rzeczywistości było to ok. 800–1000 zł) spółdzielnie przed notariuszem reprezentował i podpis składał zwykle jeden członek zarządu lub pełnomocnik. Szkopuł w tym, że zgodnie z prawem spółdzielczym pod umowami powinny być podpisy dwóch osób. Sprawę ujawniła "Gazeta Prawna”.

– Na początku akcji, gdy umów było niewiele, do notariusza chodziliśmy sami, by podpisywać umowy – mówi prezes Spółdzielni Mieszkaniowej im. Łukasińskiego w Zamościu Jerzy Nizioł. – Potem było już fizycznie niemożliwe, aby umowy podpisywali członkowie zarządu spółdzielni. Ustanowiliśmy pełnomocnika, który podpisywał je w imieniu zarządu.

Podobnie było w Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. – Nie wysyłaliśmy przypadkowych ludzi. Pełnomocnik miał notarialne pełnomocnictwo do reprezentowania zarządu. Jeśli notariusz podpisał umowy z jednym podpisem ze strony spółdzielni, a sąd to zatwierdził, to chyba było to zgodne z prawem – uważa Jan Gąbka, prezes LSM.

– Takie akty są akceptowane – potwierdza rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie Artur Ozimek. – W części wstępnej aktu jest napisane, że pełnomocnik ma upoważnienie do jego podpisania od pozostałych członków zarządu spółdzielni.

Odmienne stanowisko reprezentuje Krajowy Związek Lokatorów i Spółdzielców. – Nie ma wyjątków w prawie. Umowy z jednym podpisem są nieważne – twierdzi Andrzej Krzyżański, prezes KZLiS. – Cała wina leży po stronie spółdzielczej administracji – prezesa i zarządu, którzy nie przestrzegali prawa.

– U nas wykupiono 3,5–4 tys. mieszkań. Dziennie można było podpisać 10–11 aktów – wylicza Jan Gąbka. – Przez rok nie robilibyśmy nic innego, tylko je podpisywalibyśmy. Pozostała działalność spółdzielni byłaby sparaliżowana.

W zamojskiej SM im. Łukasińskiego może być około tysiąca umów z jednym podpisem, w Chełmskiej Spółdzielni Mieszkaniowej – podobnie.

– Wykupione mieszkania były już przedmiotem sprzedaży albo postępowania spadkowego – zwraca uwagę na inny aspekt sprawy Natalia Gołub, zastępca prezesa ChSM ds. gospodarki zasobami mieszkaniowymi. – "Odkręcić” to teraz to rzecz niewyobrażalna.

Co dalej? Znawca Prawa spółdzielczego prof. Henryk Cioch powiedział "Gazecie Prawnej”, że trzeba będzie podpisać nowe umowy o wykupie mieszkań.

O zajęcie stanowiska w sprawie Związek Lokatorów i Spółdzielców zwrócił się do Ministerstwa Sprawiedliwości. Czeka na odpowiedź.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
merypol
Gość
K.C.
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

merypol
merypol (5 kwietnia 2010 o 17:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bąk napisał:
Ja kupiłem mieszkanie wg gazety za zł a za ile kupili mieszkania : Stolzman, Miller, Sekuła? Oni kupili za miliony tylko jak podzielimy ( zrewaloryzujemy ) milion przez 10.000 to wyjdzie 100PLN. Śp Pan Sekuła to dostał od URM mieszkanie za darmo i sprzedał Bagsikowi za 150 tys USdolar. A swoją drogą to po wpłaceniu pełnego wkładu na lokal spóldzielczy ( spółdzielcze prawo do mieszkania lokatorskiego ) czekałem 18 lat. Spłaciłem cały kredyt, za moje pieniądze wybudowano w osiedlu drogi, lokale użytkowe ( nawet pawilony za które SM od 38 lat pobiera dużą forsę za wynajem ), place zabaw dla dzieci i miejsca wypoczynku dla dorosłych. Pisanie głupot ma na celu dezinformację. Bo wiadomo kto stał za uwłaszczeniem spóldzielców. Teraz robi się ferment, żeby Minister Sprawiedliwości z PO ( ten sam co przegrał stołek burmistrza Łodzi z Panem Kropiwnickim ) podjął decyzję "dobrą" dla ludzi i można wtedy zacząć kampanię dobrą dla PO wg teorii PiS zawalił a PO o sprawę odkręciła.. A swoją drogą to czego AGORA nie napisze, że w Polsce jest 2.800.000 osób posiadających pełny wkład mieszkaniowy, których państwo zrobiło w balona bo wkład podzielono przez 10.000 i wyszło, że teraz na książeczce mają grosze. A szansa na takie mieszkanie uciekła bezpowrotnie w kosmos i to w kierunku Marsa. Dla wyjaśnienia podaję, że za lokal mój zapłaciłem ca 1000PLN a więc 8x więcej niż Stolzmanówny chlopak, Miller i inni PZPR-wcy.
Rozwiń
Gość
Gość (1 kwietnia 2010 o 11:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ZA CO WZIOŁ PIENIĄDZE NOTARIUSZ I CO Z JEGO WINĄ?
Rozwiń
K.C.
K.C. (29 marca 2010 o 10:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A co na to miejscowy pleban. Jego zdanie, zgodnie z konkordatem, jest najważniejsze.
Rozwiń
Kupiłam
Kupiłam (29 marca 2010 o 09:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie siejcie paniki. Spółdzielnia mieszkaniowa - każda jest reprrezentowana przez Zarząd, a zarząd to conajmniej 2 osoby i takie osoby są podpisane w Akcie Notarialnym jako STAWAJĄCY do umowy - Aktu Notarialnego, który jest u notariusza (oryginał), kupujący dostaje Akt notarialny w którym jest tylko wzmianka o podpisie Zarządu Spółdzielni.
Rozwiń
bart
bart (29 marca 2010 o 07:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[url="http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article575612/Felerny_wykup_mieszkan_za_zlotowke.html"]http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article5...a_zlotowke.html[/url] "W większości spółdzielni mieszkaniowych w Polsce w zarządach zasiada kilka osób. W takich sytuacjach oświadczenia woli za spółdzielnię mogą składać 2 członkowie zarządu lub 1 członek zarządu i 1 pełnomocnik.
W spółdzielniach mających zarządy kolegialne przy zawieraniu umów obowiązuje reprezentacja 2-osobowa. Akt podpisany tylko przez 1 pełnomocnika jest nieważny i spółdzielca może zakwestionować go w każdym czasie w sądzie - mówi prof. Krzysztof Pietrzykowski z Uniwersytetu Warszawskiego.
Spółdzielnie z uporem powtarzają, że działają zgodnie z prawem. Tłumaczą się, że bardzo często nie mają możliwości, aby zarząd był obecny przy podpisaniu każdego aktu.
- Nie ma wątpliwości co do tego, że zarząd może ustanowić pełnomocnika, ale przy podpisaniu aktu musi się stawić także jeden z członków zarządu. Prawo spółdzielcze nakazuje bowiem reprezentację łączną przy składaniu oświadczeń woli - podkreśla Jaromir Gazy z Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców. Związek zwrócił się z wnioskiem o zajęcie stanowiska w tej sprawie przez Ministerstwo Sprawiedliwości"
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!