środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lublin

Lubelski Klub Jeździecki może wyciągnąć kopyta

Dodano: 24 czerwca 2013, 19:19
Autor: Dominik Smaga

 (Jacek Świerczyński)
(Jacek Świerczyński)

Klub jeździecki może być zmuszony do wyprowadzki z terenów nad Bystrzycą w rejonie Nadbystrzyckiej i Ciepłej. Miasto nie przedłuży klubowi umowy dzierżawy terenu.

Umowa dzierżawy wygasa z końcem sierpnia – informuje Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta Lublina. – Zdecydowaliśmy, że po tym terminie przekażemy teren Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji – dodaje.

Teraz to od MOSiR-u zależeć będzie to, czy miłośnicy koni będą mogli korzystać z terenu przy Ciepłej. – We wrześniu, a być może znacznie wcześniej zasiądziemy do rozmów z Lubelskim Klubem Jeździeckim – zapowiada Miłosz Bednarczyk, rzecznik MOSiR "Bystrzyca”. – Jeśli nie dojdziemy do porozumienia z klubem, wtedy będziemy zastanawiać się, jak dalej wykorzystywać ten teren – dodaje.

– Będziemy chcieli się dogadać z MOSiR-em – deklaruje Piotr Piechowicz, prezes LKJ. Nie chce jednak ujawniać szczegółów. – Jeżeli miasto zdecyduje się przekazać teren MOSiR-owi, to nie będziemy mieli innego wyjścia. Gdybyśmy się nie dogadali, to byłoby pozamiatane, byłby koniec. Nie mamy alternatywy. W tym miejscu klub działa nieprzerwanie od 1962 r. – mówi Piechowicz.

Dlaczego miasto zdecydowało się nie przedłużać umowy z LKJ? – Staramy się o pieniądze na rewitalizację doliny Bystrzycy, również tych obszarów. Chcemy mieć ten teren w swoich rękach, po to, by móc później skutecznie starać się o zewnętrzne dofinansowanie do rewitalizacji – mówi Krzyżanowska.

Ale to nie jedyny powód. Nieoficjalnie urzędnicy przyznają, że Ratusz ma dość zamieszania wokół Lubelskiego Klubu Jeździeckiego. W stowarzyszeniu tym przez długi czas funkcjonowały dwa różne zarządy, każdy z nich uważał, że to właśnie on jest jedynym prawowitym reprezentantem klubu. A Ratusz uważał, że wystarczającego umocowania nie ma żaden zarząd. Konieczne było nawet wprowadzenie sądowego kuratora do stowarzyszenia.

Konflikt ten uniemożliwił budowę toru wyścigów konnych, który miał powstać na terenach nad Bystrzycą w miejscu zlikwidowanych ogródków działkowych. Miały się tu odbywać wyścigi, a ich organizacją zainteresowany był Totalizator Sportowy, państwowe przedsiębiorstwo, które prowadzi m.in. tor wyścigów konnych na warszawskim Służewcu.

Obecny zarząd klubu działa od lutego.
Czytaj więcej o:
Gość
mk
Gość
(19) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (4 lipca 2013 o 22:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

 jak ja za artykół o nie...wstyd mi

długo szukałeś słownika ;)

Rozwiń
mk
mk (4 lipca 2013 o 21:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zmiany są widoczne, ale nie na lepsze.

Pastwisko dla koni szkółkowych, po długiej przerwie, powstało 4 lata temu, najpierw na hipodromie, dzięki staraniom Patryka Pietrzaka i Anki Głębockiej. Potem zostało przeniesione nad rzekę, po krótkiej walce z obecnym Panem Prezesem, który upierał się, że mogą tam chodzić tylko dwa jego konie - nie pamiętacie? Słupki i taśmy na oba pastwiska kupiła Anka - połowę z nich zanim została prezesem w 2010 jeszcze.

Imprezy, zawody, w tym Dni Dziecka, od 2010 są organizowane co roku, do niedawna można było prześledzić historię imprez klubowych na stronie LKJ. Niestety obecny zarząd tak się chce odciąć od poprzedniego, że wyczyścił stronę.

Do tej pory co roku robione były przeglądy techniczne i kontrole nadzoru budowlanego, z roku na rok realizowane były zalecenia - remonty.

Co roku po zimie naprawiano rury w stajniach, poprawiano ubytki elewacji, podpierano strop w zagrożonych miejscach.

Zrobiono remonty 3 siodlarni.

Koni również było więcej, trochę ludzi pouciekało od lutego.

Teren był wykaszany maksymalnie do końca czerwca.

Wywóz ziemi był nadzorowany przez LKJ we współpracy z UM.

Śmieci były regularnie wywożone.

A co nowy zarząd zrobił przez 5 miesięcy?

Hi,hi teraz pani z zarzadu, nigdy jej w klubie nie widzialam, zatrudnia cala swoja rodzine...

Rozwiń
Gość
Gość (4 lipca 2013 o 21:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Chyba nie zrozumiałeś...Totalizator juz dawno wycofał sie z planów dot.LKJ-tu.

Miastu po prostu potrzebny jest teren,żeby otrzymać fundusze unijne,wiec nie przedłuża umowy dzierżawy klubowi a teren oddaje pod zarząd Mosiru.Oznacza to,że LKJ będzie musiał poszukać sobie innego miejsca,bo najprawdopodobniej nie dogada się z MOSIRem.

A na miejscu klubu powstanie jakaś "kajakownia" zaś na miejscu niedoszłego toru,na pieknie podniesionym terenie- za dwa ,trzy lata powstanie osiedle domków.Takie słuchy "chodzą"już od ubiegłego roku:P

A tak nawiasem mówiąc-zarząd LKJ jest JEDEN-od lutego 2013.

Aster, to ty chyba nic nie rozumiesz - weź sobie zadzwoń do Totalizatora i zapytaj, na co chcieli przeznaczyć kasę w 2010 i potem zresztą też - na budowę toru, czy na organizację gonitw. I w prasie sobie poczytaj, kto ściemniał, że tor jest już prawie gotowy i na jesień 2010 zostanie oddany pod gonitwę.

Rozwiń
Marzena T
Marzena T (4 lipca 2013 o 21:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jak dla mnie to wszystko co robi miasto ma na celu pokazanie niedopatrzen lub rzeczy na ktore nie bylo jEscze czasu. Zarzad klubu zmienil sie w zimie i od tamtego czasu widoczne sa zmiany

Zmiany są widoczne, ale nie na lepsze.

Pastwisko dla koni szkółkowych, po długiej przerwie, powstało 4 lata temu, najpierw na hipodromie, dzięki staraniom Patryka Pietrzaka i Anki Głębockiej. Potem zostało przeniesione nad rzekę, po krótkiej walce z obecnym Panem Prezesem, który upierał się, że mogą tam chodzić tylko dwa jego konie - nie pamiętacie? Słupki i taśmy na oba pastwiska kupiła Anka - połowę z nich zanim została prezesem w 2010 jeszcze.

Imprezy, zawody, w tym Dni Dziecka, od 2010 są organizowane co roku, do niedawna można było prześledzić historię imprez klubowych na stronie LKJ. Niestety obecny zarząd tak się chce odciąć od poprzedniego, że wyczyścił stronę.

Do tej pory co roku robione były przeglądy techniczne i kontrole nadzoru budowlanego, z roku na rok realizowane były zalecenia - remonty.

Co roku po zimie naprawiano rury w stajniach, poprawiano ubytki elewacji, podpierano strop w zagrożonych miejscach.

Zrobiono remonty 3 siodlarni.

Koni również było więcej, trochę ludzi pouciekało od lutego.

Teren był wykaszany maksymalnie do końca czerwca.

Wywóz ziemi był nadzorowany przez LKJ we współpracy z UM.

Śmieci były regularnie wywożone.

A co nowy zarząd zrobił przez 5 m-cy?

Rozwiń
Marc
Marc (4 lipca 2013 o 21:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jak dla mnie to wszystko co robi miasto ma na celu pokazanie niedopatrzen lub rzeczy na ktore nie bylo jEscze czasu. Zarzad klubu zmienil sie w zimie i od tamtego czasu widoczne sa zmiany np. Imprezy organizowane w majowke, dzien dziecka i sobotnke zawody skokowe. Wolontariuszki staja na glowie aby pogodzic pomoc instruktorowi, oprowadzki a w wolnym czasie dbaja o czystosc klubu. Konie szkolkowe wychodza na wybiegi. W tym miesiacu przyjechaly 4 nowe konje do szkolki. Klub prubuje wyjsc na prosta. Codziennie przychodzi tam duzo klientow i chetnych na oprowadzki. Dzieci same garna sie do pomoch przy zwierzakach, a wiekszosc z nich nigdy nie poznalaby tych zmierzat gdyby nie lkj. Miejsce to nie jest w najlepszym stanie ale dzieki pomocy klientow i wolontariatowi to miejsce ma szanse na lepszh wyglad. Sama jestem mama i przychodze z moimi dziecmi w kazdej wolnej chwili. Widze radosc mlodych jezdzcow oraz trud jaki wkladaja w jazde. Bardzo boli mnie to ze ludzie z zewnatrz, ktorzy nigdy nie byli w tym klubie i nie znaja koni maja takie pesymistyczne zdanie o wspanialym miejscu.

Jasne, a przez ostatnie 3 lata to nie było organizowanych dni dziecka i zawodów.

Od lutego to jest gorzej, a nie lepiej, Mniej koni w hotelu, mniej ludzi na imprezach, brak remontów, wybiegi się walą na wszystkie strony, a obornik to już był pod ujeżdżalnią. Może ktoś mi z tego "wspaniałego nowego zarządu" dlaczego nikt rur nie wymienia w stajni bocznej? Przez ostatnie 3 lata były remonty od razu po zimie, a teraz co? Lipiec i rury w rozsypce.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (19)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!