poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Lublin

Lubelskie da się lubić

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 marca 2005, 20:11

Są Hindusi, Amerykanie i Koreańczycy. Nie brakuje Turków, Włochów i Francuzów. Są nawet Japończycy. A jednemu Egipcjaninowi tak się u nas spodobało, że pracował na czarno. Dopóki go nie złapali.

Giuseppe Marotto, jak to Włoch, nie potrafi żyć bez jedzenia. Dlatego w Lublinie założył pizzerię. – Pierwszy raz do Lublina przyjechałem 10 lat temu – opowiada. – Z powodu dziewczyn...
Giuseppe dziewczynami był zachwycony od początku. Krajem niekoniecznie. – Jak przyjechałem, to Lublin wyglądał bardzo biednie. Teraz to się na szczęście zmieniło.
Dagmar Ramsch Lublin podobał się od razu. – Bo dostałam pracę – cieszy się Niemka, obecnie nauczycielka niemieckiego. U siebie w kraju studiowała germanistykę i teologię.
Aż tu nagle dawno nie widziana koleżanka ściągnęła ją do Lublina na praktyki. Praktyki się skończyły, a Dagmar została. Urzeczona Starym Miastem i otwartością Polaków. – Żeby jeszcze tylko tak nie narzekali... – mówi Dagmar. – I nigdy nie zrozumiem dlaczego Polacy piją kawę z powodu pogody. Mówią, że ciśnienie niskie, to trzeba wypić. Ja kawę piję, bo lubię.
Zresztą nasze zwyczaje kulinarne zaskakują wszystkich. Hindus Hiren Prabakhar, dyrektor hotelu Lublinianka, tęskni za dobrym, hinduskim jedzeniem. Giuseppe dziwi się temu, co Polacy nazywają pizzą.
Ilu obcokrajowców pracuje w naszym województwie? Według oficjalnych danych tylko 225 z 20 krajów. 40 na stanowiskach kierowniczych, siedmiu zajmuje się medycyną, a najwięcej, bo aż 157, jest nauczycieli. Ile zarabiają? Nasi rozmówcy są zgodni. O pieniądzach nie chcą mówić.
Ale to nie wszyscy. Są jeszcze pracownicy nielegalni. – W ub. roku nasze kontrole ujawniły 756 przypadków. Najwięcej w handlu, budownictwie i rolnictwie. I jest ich coraz więcej – wylicza Zbigniew Lis, kierownik oddziału ds. kontroli legalności zatrudnienia przy Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim.
– Przeciw 9 polskim pracodawcom poszły wnioski do sądu.
Oczywiście nielegalnych pracowników jest więcej. Ilu? Nikt nie wie. Ale szacuje się, że w Polsce blisko milion. Przyjeżdżają bo nie mają wyboru. – Jestem Ukraińcem, a wszyscy tu mówią na mnie „Ruski” – żali się Oleg, 30-latek ze Lwowa. – Płacą mało, warunki życia kiepskie i tylko na budowie pracuję. Na zwiedzanie i podziwianie
nie mam czasu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!