sobota, 25 listopada 2017 r.

Lublin

Lublin, którego nie ma

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 maja 2006, 20:35

Wczoraj Julia Hartwig, poetka, tłumaczka i siostra Edwarda Hartwiga, który rozsławił Lublin w fotografii, wyprawiła się w sentymentalną podroż po zaułkach swojego dzieciństwa. Do Bramy Grodzkiej dochodził zapach cebulowych placków z piekarni Kuźmiuka - których poetka spróbowała. Stanęła do fotografii w uliczce
"Ku Farze”. Dokładnie w tym miejscu, które tak lubił fotografować jej brat.
Z mieszkańcami Lublina szukała miejsca, gdzie miał słynne atelier Edward Hartwig. W środku pracowni rósł klon. Klon znalazł się na tyłach podwórka przy Narutowicza 19a, w oku Julii zakręciła się łza. Wzruszeń ciąg dalszy odbył się trzy podwórka dalej, gdzie Hartwigowie mieszkali. Nacisnęliśmy domofon - nikt nie chciał nas wpuścić. Dopiero na hasło "zakład energetyczny” znakomita poetka mogła wejść na górę, by zadumać się na balkonie swojego dzieciństwa.
Drugi ważny przystanek to dom, w którym Hartwigowie mieszkali po przyjeździe z rewolucyjnej Rosji. Na rogu Krakowskiego Przedmieścia i Staszica. Nad dawną cukiernią Semadenich. - Tu jadałam najlepsze ciasteczka w swoim życiu. Pamiętam nazwę, domino. I smak - mówiła wzruszona.
Sentymentalna podróż po Lublinie, którego w większości już nie ma, skończyła się w Zaułku Hartwigów. Julia stanęła na malowniczych schodkach łączących Kowalską z placem Rybnym. (sz)

W piątkowym Magazynie reportaż o sentymentalnej podroży z Julią Hartwig i jej wspomnienia o Hartwigach i Lublinie
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!