środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Mamy dosyć takiego sąsiada!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 listopada 2006, 17:14

Jak uprzykrzyć życie sąsiadom? Oskarżając ich o podglądanie przez dziurkę od klucza, kradzież korespondencji i psucie zamków.

Tak od kilku lat wygląda życie mieszkańców kamienicy przy ul. Narutowicza 27. Skutecznie zepsuł je jeden człowiek - współlokator, który non stop skarży się na nich do sądu i na policję.

- Pan W. powiedział na policji, że pijana klęczałam pod jego drzwiami i podglądałam go przez dziurkę od klucza - mówi pani Halina, administrator kamienicy. - Tłumaczyłam się też z tego, że kradnę mu korespondencję. Kiedy policja umorzyła postępowanie sąsiad zarzucił mi, że go wyzywam. Na szczęście sąd mnie uniewinnił.
Podobnych spraw było mnóstwo. A zaczęło się prawie dziesięć lat temu. - Ten człowiek postawił sobie za cel utrudnić nam życie - żalą się mieszkańcy. - Co chwilę wzywa policję, albo podaje kogoś z nas do sądu. O rzekome groźby, agresywne zachowanie, zastraszanie, a nawet za to, że przez mieszkańców jego żona poroniła. Oczywiście wszystko przegrywa. Ale my połowę życia spędzamy w komisariatach i sądach.
Potwierdza to lubelska policja. - Pana W. znamy bardzo dobrze. Wiele razy składał skargi na sąsiadów, instytucje czy innych ludzi - mówi Agnieszka Kwiatkowska z KMP w Lublinie. - Wiele z nich nie ma żadnych podstaw. Ale zająć się nimi musimy. To paraliżuje pracę organów ścigania.
Kłopotów z "trudnym” lokatorem jest więcej. - Od 1991 roku pan W. nie płaci za wodę, śmiecie czy ubezpieczenie - wyjaśnia pani Halina, pokazując nam dokumenty.
Mało tego. - Pan W. utrudnia modernizacje kamienicy - tłumaczy pan Witold, inny z sąsiadów. - A do koniecznych remontów nie dokłada ani złotówki.
Efekt? Lokatorzy kamienicy muszą wciąż korzystać z pieców na prąd. Bo pan W. nie zgodził się, żeby pracownicy LPEC przy okazji remontu ulicy bezpłatnie założyli centralne ogrzewanie.
Mieszkańcy mają już dosyć współlokatora. - Ale jedyne, co możemy zrobić, to korzystać z drogi sądowej - wyjaśnia pani Halina, która dwa tygodnie temu wygrała kolejną sprawę z W. - Za fałszywe oskarżenia sąd skazał go na rok i cztery miesiące więzienia w zawieszeniu na trzy lata - tłumaczy.
A co na to wszystko pan W? Wczoraj zastaliśmy go w domu. Ale rozmawiać o sprawie kamienicy nie chciał.
• Dlaczego paraliżuje pan życie mieszkańców całego domu?
- Kto pana nasłał?
• Jestem dziennikarzem Dziennika Wschodniego. Chcę porozmawiać o pana stosunkach z innymi lokatorami.
- Do widzenia - rzucił W., zamykając drzwi.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!