wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Lublin

Manifestowali swoją godność

Dodano: 7 maja 2003, 22:26

Organizatorzy wczorajszego marszu chcieli podkreślić, że wśród nas żyją osoby niepełnosprawne, które
Organizatorzy wczorajszego marszu chcieli podkreślić, że wśród nas żyją osoby niepełnosprawne, które

 Niepełnosprawni nie chcą litości, ale równoprawnego miejsca w społeczeństwie - podkreślali wczoraj organizatorzy Dnia Godności Osoby z Niepełnosprawnością Intelektualną.

Przez centrum Lublina przemaszerowało kilkaset osób: niepełnosprawnych i ich opiekunów. - Chcemy pokazać, że wśród nas żyją osoby niepełnosprawne, które są izolowane i osamotnione - mówi Małgorzata Batorska, prezes lubelskiego koła Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną.
Wiele osób niepełnosprawnych intelektualnie przykutych jest także do wózków inwalidzkich. To, w połączeniu z barierami architektonicznymi, dodatkowo utrudnia im kontakt z resztą społeczeństwa.
- Większość budynków jest kompletnie nieprzystosowana do potrzeb osób upośledzonych ruchowo - przyznaje Janusz Iwanicki z Departamentu Pomocy Społecznej Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie.
Do takich budynków należy np. niedawno wyremontowany gmach Kliniki Stomatologicznej w Lublinie. - Nie ma windy i wózek z moim dzieckiem muszę wnosić do gabinetu po schodach - mówi Anna Rybczuk, mama 12-letniej Kasi cierpiącej na porażenie mózgowe.
Osoby sprawne ruchowo nie wyobrażają sobie, jakim wysiłkiem dla niepełnosprawnych jest pokonanie jednego schodka, np. przed sklepem. - To tak, jakby sprawnie fizyczny człowiek musiał zrobić 20 przysiadów z ciężkim plecakiem - porównuje Jadwiga Mahdi, rehabilitant ruchowy. - Problemem jest nawet przejazd wózkiem po kostce brukowej, a zupełny koszmar to podróż komunikacją miejską.

Prawie jedna trzecia pojazdów lubelskiego MPK jest przystosowana do przewozu niepełnosprawnych. - Ale praktycznie nie ma możliwości, aby osoba na wózku sama poradziła sobie z wjechaniem do autobusu. Dlaczego? Bo nieprzystosowane są zatoki przystankowe - przyznaje Adam Matwiejczuk, kierownik działu utrzymania i planowania ruchu MPK.
Problemy są z wizytami w urzędach. Np. w lubelskim Ratuszu nie ma windy dla niepełnosprawnych, bo na jej montaż nie chce zgodzić się konserwator zabytków. - Aby spotkać się z niepełnosprawnymi, muszę schodzić na parter - mówi Andrzej Pruszkowski, prezydent Lublina.
- Akceptacja dla niepełnosprawnych przez resztę społeczeństwa to największy problem, z barierami architektonicznymi jakoś sobie poradzimy - dodaje jednak Jadwiga Mahdi.

Statystycznie

Na Lubelszczyźnie żyje ponad 360 tys. osób niepełnosprawnych w różnym stopniu, czyli ok. 15 proc. mieszkańców regionu. W samym Lublinie ok. 64 tys. (około 18 proc. mieszkańców), z czego 1,4 tys. to dzieci. Na pomoc dla stowarzyszeń i usuwanie barier architektonicznych Urząd Miejski w Lublinie przeznaczył ok. 400 tys. zł.

Chcemy być traktowani normalnie

Rozmowa z Adamem Orłem, koordynatorem ds. likwidacji barier architektonicznych Lubelskiego Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych Sejmiku Wojewódzkiego


• Co jest najtrudniejsze dla osoby poruszającej się na wózku?
- W naszej rzeczywistości wszystko. Kiedyś nie było takiego problemu, inwalidzi siedzieli w domu.

• No właśnie, a teraz "mają wymagania”...
- Myślę, że dawniej nie było sprzętu, który pozwalałby się swobodnie poruszać. Oczywiście, edukacja i wzorce z Zachodu też zrobiły swoje. Niepełnosprawni chcą wrócić do społeczeństwa.

• Powrót nie jest łatwy. Co stanowi największą barierę?
- Wszystko. Naturalnie bariery architektoniczne są przeszkodą bardzo poważną. Utrudniają dostęp do lekarza, kultury, urzędu, a nawet znajomych. Ja sam przepisałem się do innej przychodni, gdyż w poprzedniej schody uniemożliwiały mi dostanie się do gabinetu lekarskiego. Brak odpowiednich środków komunikacji skazuje tych, co nie mają samochodów na przebywanie w jednym miejscu. Ale to nie są jedyne bariery. Spotykamy się z uprzedzeniami, z niechęcią i niekompetencją urzędników, a nawet pewnym strachem przed kontaktem z inwalidami.

• W którym z miast Lubelszczyzny jest najlepiej?
- W Białej Podlaskiej.

• A gdzie najgorzej?
- Wszędzie indziej...

• Aż tak?
- Podam przykład - Jacek miał dwa lata, kiedy wypadł przez okno. Teraz chcieliśmy mu pomóc dostać się do szkoły. Pani dyrektor z Zespołu Szkół Elektronicznych wyraziła zgodę na przyjęcie go, ale trzeba zrobić podjazd. Ponieważ w pobliżu budowana jest ulica Monte Cassino, sądziliśmy, że nie będzie problemu. Tymczasem okazało się, że miasto nie ma pieniędzy na taką - jak nam powiedziano - "inwestycję”. Jak obliczyliśmy ta "inwestycja” kosztowałaby ok. 1500 zł... Nie chcę tego komentować. To jedna z barier postawionych przed młodym chłopcem.

• Co jest najważniejsze dla osób niepełnosprawnych?
- Nie żądamy niczego nadzwyczajnego, chcemy być traktowani normalnie.

• Jest pan aktywnym człowiekiem. Ma pan wiele funkcji, wśród nich jest taka - przewodniczący Grupy Aktywnej Rehabilitacji. Co to za grupa?
- Kiedyś do Polski przyjechali Szwedzi, którzy uczyli niepełnosprawnych jak pokonywać bariery. Teraz już my, członkowie Grupy Aktywnej Rehabilitacji, uczymy innych. Wyszukujemy osoby tuż po wypadkach w szpitalu i na swoim przykładzie pokazujemy, że można mimo wszystko wiele osiągnąć, a w każdym razie być samodzielnym i nie być ciężarem dla najbliższych. Po ciężkim urazie kręgosłupa człowiekowi świat się wali. Mnie wspomagała rodzina i chłopcy z aktywnej rehabilitacji. Teraz spłacam dług - sam jestem instruktorem i osobą pierwszego kontaktu.

• Czym jest Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych?
- Lubelskie forum dziś zrzesza 45 stowarzyszeń. Uznaliśmy, że ludzie o różnym rodzaju niepełnosprawności zrzeszeni razem będą mieli większą moc egzekwowania przepisów. Bo prawo mamy dobre, gorzej z realizacją.

Rozmawiała Maria Dobosiewicz
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO