niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Miał pirackie programy za 13 mln zł. "Ściągałem je z ciekawości"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 listopada 2013, 12:36
Autor: dudi

 (Archiwum)
(Archiwum)

Nielegalne programy komputerowe warte aż 13 mln zł miał w swoim komputerze Mariusz S. z Lublina. W czwartek rozpoczął się proces 54-latka. – Ściągałem je z ciekawości. Chciałem zobaczyć jak wyglądają – tłumaczył śledczym.

Mariusz S. jest oskarżony o tzw. paserkę komputerową, czyli uzyskanie cudzego oprogramowania. Przez trzy lata, od grudnia 2009 do grudnia 2012 roku zgromadził na kilku twardych dyskach.

Mężczyzna nie ma stałej pracy. Pracuje dorywczo za granicą. W mieszkaniu, którego użyczyła mu znajoma, policjanci znaleźli kilkadziesiąt nielegalnych programów użytkowych. Wśród nich typowe programy np. do nagrywania płyt, rozpakowywania plików, systemy operacyjne, pakiety biurowe czy zaawansowane programy do edycji grafiki, np. Adobe Photoshop.

Najdroższe okazały się specjalistyczne aplikacje do modelowania przestrzennego, które są wykorzystywane np. w budowaniu samolotów. Były warte po 950 tys. zł. W sumie 54-latek miał kilkadziesiąt programów, których wartość oszacowano na 13 mln zł.

Na początku mężczyzna chciał dobrowolnie poddać się karze. Prosił o 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat. Potem zmienił zdanie. Podczas czwartkowej rozprawy tłumaczył, że jego decyzja była podjęta pod wpływem stresu związanego ze zbliżającym się wyjazdem za granicę. Teraz Mariusz S. nie przyznaje się do winy.

– Nie czerpałem z tych programów żadnych korzyści, ich zbieranie traktowałem jako hobby – tłumaczył Mariusz S., w prokuraturze. – Ściągałem je z ciekawości. Chciałem tylko zobaczyć jak wyglądają. Część z nich nawet nie działała.

Śledczych przekonywał, że zasoby Internetu są wspólnym dobrem ludzkości i nie powinno być ograniczeń w ich korzystaniu. Dzisiaj przed sądem oskarżony nie chciał składać wyjaśnień.

Policja do zasobów mieszkańca Lublina dotarła przypadkiem. Śledczy z Danii przesłali jej materiały dotyczące rozpowszechniania pornografii dziecięcej. Mundurowi ustalili numery IP komputerów i przeszukali mieszkania ich właścicieli. Okazało się, że Mariusz S. ze sprawą związaną z pornografią dziecięcą nie ma nic wspólnego. W jego komputerze mundurowi znaleźli tylko nielegalne pirackie programy.

Kolejna rozprawa na początku grudnia. Za kradzież oprogramowania może grozić kara do 5 lat więzienia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
rezydent
Zet
Adek
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

rezydent
rezydent (9 lutego 2014 o 10:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cos mi sie wydaje ze w danni obowiazuje przynajmniej prawo zatrutej jabloni . Delikwent byl podejrzany w sprawie pedofilskiej w ktorej okazal sie czysty. Primo czy istnialo uzasadnione podejrzenie w tym zakresie. 2.czy postepowanie polskiej policji nie powinno ograniczyc sie do przekazania danych i wynikow negatywnych do organow dunskich. 3. Czy nie doszlo do przekroczenia kompetencji organow co skutkuje mozliwoscia odszkodowania.4. Czy w przypaku korzystania przrz kilka osob z tego samego numeru ip i braku mozliwosci przypisania czynu jednej konkretnej osobie np na skutek zgodnej obstrukcji pozytywnej wszytkich potencjalnie zagrozonych postepowanie ulega zawieszeniu do czasu potwierdzenia sprawstwa lub umozeniu na skutek niemoznosci okreslenia sprawcy czynu....
Rozwiń
Zet
Zet (15 listopada 2013 o 08:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

To kupuj kota w worku, bez sprawdzenia, co kupujesz. Oraz, czy program, wogule bedzie działać na twoim starym kompie. Jak stracisz kasę, to  zrozumiesz, że mogłeś legalnie sprawdzić program przed zakupem, np. ściągając program z Neta i legalnie testując go. Na takie coś pozwala polskie prawo. Przeczytaj art.75par.2 prawo autorskie. Matołku.

Rozwiń
Adek
Adek (15 listopada 2013 o 00:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Nie można ściągać nielegalnie programów z Neta. Ludzie, nie piszcie takich rzeczy, bo jeszcze ktoś uwierzy.

Rozwiń
k
k (14 listopada 2013 o 22:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Teraz dla równowagi powinno się przetrzepać komputery policjantów w poszukiwaniu "nielegalnego" oprogramowania, filmów, muzyki itp. Daję sobie rękę uciąć z przedramieniem, że każdy będzie coś miał na dysku. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu.

Jeśli facet jeździ za granicę do pracy to oznacza to, że w naszym kraju nie ma on stałej - godnie płatnej pracy. Nie jeździ dla rozrywki, tylko pewnie zapieprza po 10-12 godzin, żeby mieć na życie. Więc skąd przy obecnych cenach Polaka ma być stać na kupno czegokolwiek więcej poza absolutnie niezbędnymi rzeczami do życia.

Prosty przykład - Niemiec zarabia 6-7 euro na godzinę najniższego minimum (średnia wynosi 25 euro/godzinę pracy),

Polak zarobi 6-7 złotych na rękę za godzinę.

Niemiec zatankuje litr paliwa za 1,54 euro
Polak zatankuje litr paliwa za 5,40 zł.

1 euro =  około 4,20 zł (średni kurs NBP)

To kto tu jest dymany? Ten Niemiec, co zarabia minimum od 25 - 30 zł na godzinę (105 zł/godz. średnich zarobków) i płaci "droższe niż w Polsce" paliwo po niecałe 6,5 zł, czy może Polak, który za godzinę swojej pracy ledwo kupi litr z niewielkim hakiem?

Wniosek taki - jakby było go stać, to by sobie te programy pokupował za własne pieniądze gdyby chciał. Ceny europejskie, zarobki białoruskie.

Dymają nas dziennikarze pisząc tak kompletne bzdury. Mozna sie poczuc jak w PRLu kiedy sluzalcze media tanczyly jak im wladza grala.

Rozwiń
liachawepor1978
liachawepor1978 (14 listopada 2013 o 19:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wygraj Ubrania z Kolekcji Jesień 2013 - MANGO, CUBUS, PULL&BEAR >>> rozdajemy-ubrania.pl

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!