poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Miasteczko Ruchu Drogowego już otwarte, ale jeździć jeszcze nie można

Dodano: 8 grudnia 2014, 19:00
Autor: Dominik Smaga

Dopiero wiosną będzie można jeździć po miniaturowych uliczkach Miasteczka Ruchu Drogowego. Uroczyście otwarto je w poniedziałek, ale zaraz po oficjalnych przemowach gospodarze obiektu przyznali, że przejażdżek na razie nie będzie, a otwarcie było, bo być musiało.

Miasteczko to sieć małych uliczek pod gołym niebem, ze znakami i sygnalizacją świetlną. Ma być tak, jak na prawdziwej ulicy, choć nie jest, bo np. przed zebrami brakuje linii zatrzymania. To właśnie tu dzieci mają uczyć się jazdy jednośladem po mieście. A nawet dorośli mają z tym problem. - Spora część rowerzystów nie umie jeździć - stwierdza Aleksander Wiącek z lubelskiego Ratusza. - Ich tor jazdy jest tak nieprzewidywalny, że wręcz niebezpieczny. Do jazdy rowerem po ulicy wystarczy skończone 18 lat i nic więcej. Tak jakby wiek był równoznaczny ze znajomością znaków i przepisów. Takie jest prawo. Za to niepełnoletni muszą mieć dokument uprawniający do jazdy, choćby kartę rowerową, którą teoretycznie powinna zapewnić szkoła. - Dyrektorzy szkół bardzo często tłumaczą się, że nie mają gdzie tego robić. W związku z tym przepisy są martwe - przyznaje Ryszard Pasikowski, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. W taki sposób szkoły już się nie wykręcą, bo zajęcia będą mogły organizować właśnie w miasteczku przy Al. Zygmuntowskich, gdzie czeka 50 rowerów zwykłych i 20 trójkołowych. Indywidualnie też będzie można korzystać z miasteczka. Każdy, kto zechce sam uczyć swoje dziecko będzie musiał sam zapewnić mu rowerek. Za korzystanie z uliczek nie zapłaci nic. Tyle, że po otwartym w poniedziałek miasteczku nie można jeszcze jeździć. - Teraz na razie nie - stwierdza Zdzisław Hołysz, prezes Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. I każe czekać do wiosny. Wcześniej w sali szkoleniowej mają się odbywać najwyżej zajęcia teoretyczne. Po co więc było otwarcie? Pracownicy MOSiR tłumaczą, że musieli je zrobić teraz, żeby nie mieć problemów z urzędnikami, którzy przyznali na ten cel unijną dotację. Wyniosła ona 3,7 miliona zł, podczas gdy miasteczko kosztowało prawie 4,4 mln zł. Poza uliczkami dla rowerów pod gołym niebem dostępna ma być także zadaszona część rozkładana na czas od kwietnia do października w pobliskiej hali z lodowiskiem. Tu będzie można jeździć specjalnymi elektrycznymi samochodzikami (jest ich 20), ale korzystanie z nich będzie już płatne. Wliczając halę lodową miasteczko kosztowało 17,6 miliona.
arekmozer
mpk
Pieszy
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

arekmozer
arekmozer (17 kwietnia 2015 o 12:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Kolejne paradoksy. Kolejnym są zezwolenia otwierania chlewni a inaczej ferm zwierzęcych na terenach gdzie od lat działały gospodarstwa agroturystyczne. No ale cóż jak się okazuje to nie jest jedyny smaczek.

Rozwiń
mpk
mpk (9 grudnia 2014 o 10:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Obowiązkowo kierować na szkolenie "chodnikowców".
Zatrzymywać, pięć stów grzywny za jazdę na zakazie i obowiązkowe szkolenie albo zakaz poruszania się pojazdami (wszelkimi).
Może oduczyłoby to rozjeżdżania pieszych na chodnikach.
Ostatnio mnie próbował gnój zgonić z chodnika, jak z psem ze spaceru wracałem. Grzecznie zapytałem, czy koniecznie musi jechać po chodniku przy małej osiedlowej ulicy, gdzie obowiązuje "30" (całe osiedle ma strefowe ograniczenie do 30, a i natężenie ruchu jest bardzo małe). W odpowiedzi usłyszałem "spier..alaj". Następnym razem, palancie od białego Kellys-a, będę mniej grzeczny... a potem zgłoszę potrącenie (no przecież uszkodziłeś się wywalając się na mnie).

popieram
Rozwiń
Pieszy
Pieszy (9 grudnia 2014 o 08:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Obowiązkowo kierować na szkolenie "chodnikowców".

Zatrzymywać, pięć stów grzywny za jazdę na zakazie i obowiązkowe szkolenie albo zakaz poruszania się pojazdami (wszelkimi).

Może oduczyłoby to rozjeżdżania pieszych na chodnikach.

Ostatnio mnie próbował gnój zgonić z chodnika, jak z psem ze spaceru wracałem. Grzecznie zapytałem, czy koniecznie musi jechać po chodniku przy małej osiedlowej ulicy, gdzie obowiązuje "30" (całe osiedle ma strefowe ograniczenie do 30, a i natężenie ruchu jest bardzo małe). W odpowiedzi usłyszałem "spier..alaj". Następnym razem, palancie od białego Kellys-a, będę mniej grzeczny... a potem zgłoszę potrącenie (no przecież uszkodziłeś się wywalając się na mnie).

Rozwiń
Michał
Michał (9 grudnia 2014 o 03:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Prawie 4,5 miliona złotych za parę metrów kostki z rondem i oświetleniem? Kilka rowerów i większe zabawki elektryczne? Tyle kasiory to kosztowało? Z marmuru chyba budowali ten budynek a rowerki chyba są z włókien węglowych i tytanu. A kostka brukowa z piachu z sahary

LUBIĘ TO! Całkowicie się zgadzam. Ale niestety tak to jest, z tego co czytam i się interesuję, wszystkie te zamówienia, projekty, za które płaci Unia, są kilkukrotnie droższe niż by wskazywała logika danego projektu

Rozwiń
Czytelnik
Czytelnik (9 grudnia 2014 o 01:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Chyba gdzieś to w Lublinie już widziałem ale chyba hala targowa albo coś takiego przykryło to stare miasteczko.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!