piątek, 22 września 2017 r.

Lublin

Miasto kuleje, prezydent szaleje

Dodano: 22 marca 2006, 22:09

390 złotych na jednego mieszkańca. Tyle pieniędzy wywalczyły w Unii Europejskiej władze Lublina. To najgorszy wynik wśród 12 największych polskich miast. A prezydent Pruszkowski, zamiast wydeptywać ścieżki po unijne pieniądze, zwiedza świat.

Gdyby podzielić pieniądze, jakie wyrwaliśmy z Unii Europejskiej na wszystkich lublinian, wyszłoby zaledwie 390 złotych na głowę. Daje nam to ostatnie miejsce w najnowszym raporcie Unii Metropolii Polskich zrzeszającej 12 największych miast. Podczas gdy na statystycznego mieszkańca Bydgoszczy przypada 1706 zł, a Szczecina - aż 2279 zł!
- Nie można porównywać Lublina z takimi miastami, jak Szczecin czy Warszawa - tłumaczy Monika Zielińska-Choina, dyrektor Wydziału Funduszy Europejskich lubelskiego Ratusza. - My nie mamy dostępu do takich funduszy, jak miasta powyżej 500 tys. mieszkańców.
Białystok, Bydgoszcz, Katowice, Rzeszów i Szczecin są porównywalne z Lublinem pod względem liczby mieszkańców, a jednak do większości z nich popłynął szeroki strumień dotacji. Dlaczego ominął Lublin?
- Bo lubelskie wnioski o unijne dotacje są źle przygotowane - mówi Jacek Czerniak (SLD), opozycyjny radny z Lublina. Inaczej tłumaczy to dyr. Zielińska-
Choina. - Na pieniądze, które inne regiony już dostały, my jeszcze czekamy. W sumie na 132 mln zł - twierdzi.
Tymczasem nawet w naszym województwie są miasta, które mogą się pochwalić lepszym wynikiem niż Lublin. Na przykład Zamość. - Wypada ponad 632 złote na jednego mieszkańca - szybko przelicza unijne dotacje Tomasz Kossowski, sekretarz Urzędu Miasta w Zamościu.
Władze Zamościa nie marnują czasu. Wystarały się w Brukseli o kolejne 6,6 mln zł na renowację Starówki. - Wystarczy być upartym i boksować się ze wszystkimi. A pieniądze się znajdą - dodaje Kossowski.
A prezydent Lublina, zamiast wydeptywać ścieżki po unijne pieniądze, woli zwiedzać świat. W ubiegłym tygodniu wyjechał do Meksyku, by chwalić się osiągnięciami w dziedzinie gospodarki wodnej. Jutro leci do Stanów Zjednoczonych. Ma odwiedzić Kongres i spotkać się z polonusami.
W 2004 r. Pruszkowski na zagraniczne podróże poświęcił aż 42 dni. Czyli prawie czterokrotnie więcej niż ówczesny prezydent Warszawy, Lech Kaczyński (11 dni). W ubiegłym roku za granicą był nieco krócej - 36 dni. W styczniu wyjechał na Ukrainę na zaprzysiężenie prezydenta Juszczenki. W maju dwa dni spędził we Lwowie, kibicując odsłonięciu pomnika Adama Mickiewicza. Na 12-dniowej delegacji służbowej zwiedził też... Chiny.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

22-24 września
komentarze (0)0
polubienia (0)0
21-09-2017

22-24 września

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!