wtorek, 21 listopada 2017 r.

Lublin

Miasto kuleje, prezydent szaleje

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 marca 2006, 22:09

390 złotych na jednego mieszkańca. Tyle pieniędzy wywalczyły w Unii Europejskiej władze Lublina. To najgorszy wynik wśród 12 największych polskich miast. A prezydent Pruszkowski, zamiast wydeptywać ścieżki po unijne pieniądze, zwiedza świat.

Gdyby podzielić pieniądze, jakie wyrwaliśmy z Unii Europejskiej na wszystkich lublinian, wyszłoby zaledwie 390 złotych na głowę. Daje nam to ostatnie miejsce w najnowszym raporcie Unii Metropolii Polskich zrzeszającej 12 największych miast. Podczas gdy na statystycznego mieszkańca Bydgoszczy przypada 1706 zł, a Szczecina - aż 2279 zł!
- Nie można porównywać Lublina z takimi miastami, jak Szczecin czy Warszawa - tłumaczy Monika Zielińska-Choina, dyrektor Wydziału Funduszy Europejskich lubelskiego Ratusza. - My nie mamy dostępu do takich funduszy, jak miasta powyżej 500 tys. mieszkańców.
Białystok, Bydgoszcz, Katowice, Rzeszów i Szczecin są porównywalne z Lublinem pod względem liczby mieszkańców, a jednak do większości z nich popłynął szeroki strumień dotacji. Dlaczego ominął Lublin?
- Bo lubelskie wnioski o unijne dotacje są źle przygotowane - mówi Jacek Czerniak (SLD), opozycyjny radny z Lublina. Inaczej tłumaczy to dyr. Zielińska-
Choina. - Na pieniądze, które inne regiony już dostały, my jeszcze czekamy. W sumie na 132 mln zł - twierdzi.
Tymczasem nawet w naszym województwie są miasta, które mogą się pochwalić lepszym wynikiem niż Lublin. Na przykład Zamość. - Wypada ponad 632 złote na jednego mieszkańca - szybko przelicza unijne dotacje Tomasz Kossowski, sekretarz Urzędu Miasta w Zamościu.
Władze Zamościa nie marnują czasu. Wystarały się w Brukseli o kolejne 6,6 mln zł na renowację Starówki. - Wystarczy być upartym i boksować się ze wszystkimi. A pieniądze się znajdą - dodaje Kossowski.
A prezydent Lublina, zamiast wydeptywać ścieżki po unijne pieniądze, woli zwiedzać świat. W ubiegłym tygodniu wyjechał do Meksyku, by chwalić się osiągnięciami w dziedzinie gospodarki wodnej. Jutro leci do Stanów Zjednoczonych. Ma odwiedzić Kongres i spotkać się z polonusami.
W 2004 r. Pruszkowski na zagraniczne podróże poświęcił aż 42 dni. Czyli prawie czterokrotnie więcej niż ówczesny prezydent Warszawy, Lech Kaczyński (11 dni). W ubiegłym roku za granicą był nieco krócej - 36 dni. W styczniu wyjechał na Ukrainę na zaprzysiężenie prezydenta Juszczenki. W maju dwa dni spędził we Lwowie, kibicując odsłonięciu pomnika Adama Mickiewicza. Na 12-dniowej delegacji służbowej zwiedził też... Chiny.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!