poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Mieszkaniec: Trolejbusy zaczepiają o drzewa. Urząd: Niech pan wyśle mapkę, zaznaczy gałęzie

Dodano: 17 kwietnia 2015, 09:45
Autor: Dominik Smaga

Gałęzie zbyt nisko wiszą nad jezdnią i zaczepiają o nie trolejbusy – zaalarmował urzędników jeden z mieszkańców i poprosił, żeby rozwiązali problem. Urzędnicy odpisali, że chcą mapki lokalizacji drzew i zdjęć z zaznaczonymi gałęziami, które trzeba przyciąć

Problem dotyczy odcinka ul. Narutowicza między hotelem Victoria a placem Wolności. A dokładnie tego, jak wysokie pojazdy mogą się tędy poruszać i ile miejsca jest tu nad jezdnią. To, że miejsca jest za mało udowodniły... trolejbusy. – Na ul. Narutowicza kilkukrotnie oberwałem spadającym gałęziami, które były zrywane przez jadący trolejbus – poskarżył się miejskim urzędnikom Krzysztof Kowalik.

Tym, którzy rzadko tu bywają wyjaśniamy, że trolejbusy jeżdżą tędy od marca. Zasilających je przewodów tu nie ma, dlatego pojazdy korzystają tu z generatora lub akumulatorów i jadą ze złożonymi "pałąkami”. Mają wtedy 3,4 m wysokości. Wolna przestrzeń nad jezdnią (fachowo nazywająca się skrajnią) powinna być wyższa, ale nie jest.

Mając dość spadających gałęzi, pan Krzysztof wysłał do Zarządu Dróg i Mostów oficjalny wniosek o rozwiązanie problemu. – Proszę o jak najszybsze podjęcie prac mających na celu odtworzenie skrajni jezdni – napisał Kowalik. I choć nazwał to dość oficjalnie, to w praktyce chodziło o przycięcie gałęzi.

Co na to urzędnicy? Odpowiedzieli, bo musieli to zrobić - zmuszają ich do tego przepisy. Ale w oficjalnej odpowiedzi nie ma ani słowa o tym, że ktoś te drzewa obejrzy. I ani słowa o tym, że jeśli będzie to konieczne, to gałęzie zostaną przycięte. Co więcej, z pisma wynika, że nie będzie "nadania sprawie dalszego biegu”, dopóki pan Krzysztof swojego wniosku nie uzupełni.

– Uzupełnieniem wniosku winno być podanie, przedstawienie konkretnych drzew, które według Pana stwarzają największe utrudnienie i poddane powinny być zabiegom pielęgnacyjnym (lokalizacja drzew na mapie) oraz przedstawienie zakresu tych utrudnień (np. fotografie z zaznaczeniem kolidujących gałęzi/konarów) – odpisał Adam Borowy, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Mostów. Nie powołał się przy tym na żaden przepis, który upoważniałby go do żądania takich informacji.

Pan Krzysztof w rozmowie z nami zapowiada, że ani nie zasiądzie do rysowania mapki, ani nie będzie fotografować gałęzi. – Nie mam czasu na takie rzeczy – stwierdza Kowalik. – Poza tym to nie jest moje zadanie, tylko zarządcy drogi.

Komentarz

To nie miejsce na arogancję

Lekcja pokory przyda się temu, kto zamiast wysłać na miejsce podwładnego każe mieszkańcowi rysować mapki i przybija pod tym swą poważną, czerwoną pieczątkę. Ozdobiona pieczątką arogancja nie staje się ani powagą, ani życzliwością.

A przecież od tego jest urzędnik, by życzliwie rozwiązywać problemy, a nie dokładać ich temu, kto je zgłasza. Od tego, by szukać rozwiązań, a nie uzasadnień, że "niedasię”. Tu nikt nie posilił się nawet o uzasadnienia.

Jeśli jakieś złe siły mieszają w Zarządzie Dróg i Mostów i każą musztrować interesentów, to Ratusz powinien zatroszczyć się o adekwatne egzorcyzmy. W przeciwnym razie zapewnienia o służebnej roli samorządu i wsłuchiwaniu się w głos mieszkańców cichcem diabli rozmontują.

Dominik Smaga
Czytaj więcej o: Lublin komunikacja trolejbusy
Gość
ds
Gość
(29) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (18 kwietnia 2015 o 13:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Koniecznie się musisz leczyć u psychiatry!

Rozwiń
ds
ds (18 kwietnia 2015 o 13:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Po urzędach siedzą ludzie bez odp wykształcenia, nie potrafiący podejmować decyzji która nie jest twardo ustawiona przepisami - zero jakiejkolwiek pozytywnej inicjatywy.. co to jest za państwo? Na każdym kroku wszystko rozbija się o ten urzędniczy beton, niczego nie da się załatwić po ludzku, dlatego ja nie pieprze się z jakimiś papierami tylko biorę sprawy w swoje ręce bo szkoda nerwów, nikt w tym kraju nam nie pomorze w urzędzie, bo urząd jest po to żeby nas kontrolować i gnębić. Urzędy i prawo wg którego one działają powodują powstawanie patologicznych sytuacji w życiu codziennym i sprawiają że ludzie chcąc normalnie żyć sami obchodzą to prawo tworząc kolejne patologie.

Rozwiń
Gość
Gość (17 kwietnia 2015 o 20:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jak z twojej d..y zrobi trąbę! :D

Rozwiń
ono
ono (17 kwietnia 2015 o 18:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wielokrotnie zastanawiam się czy w ZDM jest ktokolwiek komu nie obcy jest zdrowy rozsądek i odrobina dobrej woli. Bo tylko tyle potrzeba by rozwiązać wiele z problemów komunikacyjnych tego miasta - pojechać tam gdzie one występują, popatrzeć, POMYŚLEĆ i w oparciu o zdroworozsądkowe wnioski (tak jak bym robił to dla siebie) podjąć działanie. Lepsze to niż dotychczasowa taktyka - jakoś to będzie...

Panie Prezydencie czas obiecanek przedwyborczych jużminął a powinien rozpocząć się czas działania. Życzę również zdrowego rozsądku i dobrej woli

:)

Rozwiń
Gość
Gość (17 kwietnia 2015 o 18:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Kiedy w końcu Żuk dobierze się do dup urzędnikom ZDiM?

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (29)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!