sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Milioner też chce sprzedać szynobusy. Urzędnicy podnieśli mu szlaban

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 listopada 2009, 20:25

Urząd Marszałkowski w Lublinie ugiął się przed firmą milionera Zbigniewa Jakubasa. Dopuścił ją do przetargu na dostawę taboru kolejowego, chociaż spółka nie ma odpowiedniego doświadczenia. Tymczasem, inne województwa stawiają na sprawdzonych producentów.

Gra idzie o duże pieniądze – samorząd województwa ma 35 mln zł na zakup pięciu spalinowych szynobusów. Otwarcie ofert w czwartek. Wygra, kto da niższą cenę.

Urzędnicy postanowili, że do przetargu dopuszczą firmy, które przez ostatnie trzy lata sprzedały przynajmniej trzy spalinowe pojazdy szynowe do przewozu osób, warte minimum 5 mln zł każdy. Newag SA – firma kontrolowana przez Jakubasa – zaprotestowała i urzędnicy zmienili specyfikację przetargu.

Teraz może w nim wystartować firma, która nie ma doświadczenia w budowie pojazdów spalinowych do przewozu ludzi. Wystarczy, że sprzedała ostatnio jakiekolwiek trzy pojazdy jeżdżące po szynach.

– Czyli nawet drezyny – zauważa Tomasz Zaboklicki, prezes Pesa Bydgoszcz SA, firmy, która zwróciła nam uwagę na zmienioną specyfikację przetargową.
Pesa to krajowy potentat w budowie taboru kolejowego, a Newag dopiero walczy o miejsce na rynku.

– Dziwię się, że Urząd Marszałkowski eksperymentuje na pasażerach i ryzykuje wydanie publicznych pieniędzy. Tylko firmy, które prowadzą seryjną produkcję, zdążą dostarczyć wam do września przyszłego roku pierwsze dwa pojazdy. Przebadane i z certyfikatami – przekonuje Zaboklicki.

Newag twierdzi, że wymagania lubelskich urzędników mogła spełnić tylko Pesa. Dlatego oprotestował pierwszy przetarg.

– Nasze uwagi dotyczyły doświadczenia wymaganego od uczestników przetargu. To wykluczało nas z postępowania – tłumaczy Józef Michalik, dyrektor działu marketingu w Newagu. – Tym protestem otworzyliśmy przetarg dla innych firm.

– Urząd może zaoszczędzić w przetargu, ale dołożyć potem do eksploatacji – zauważa prezes Pesa.

– Zmieniliśmy specyfikację, żeby zwiększyć konkurencyjność – uzasadnia Wojciech Wnuk z komisji przetargowej.

– Bo wtedy uzyskujemy lepsze ceny – dodaje marszałek Krzysztof Grabczuk (PO).
Jednak inne urzędy marszałkowskie odrzucają protesty Newagu. Jak np. w woj. zachodniopomorskim, gdzie nie chcą kupować taboru od producentów bez doświadczenia.

– Ich pojazdy spędzają bardzo dużo czasu w naprawie – stwierdził Witold Jabłoński, tamtejszy wicemarszałek. Przypomniał przypadek prototypowego szynobusu firmy Kolzam, który już w drugim roku eksploatacji był 240 dni w naprawie.

Podobny protest Newagu odrzucił w sierpniu marszałek woj. dolnośląskiego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Olo
aron
chart
(19) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Olo
Olo (27 września 2010 o 17:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Taka różnica jak między Józkiem a Aronem.
Rozwiń
aron
aron (12 listopada 2009 o 22:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kogo obchodza jakies szynobusy? Przeciez z uslug PKP korzysta mniej niz 1% mieszkancow woj. lubelskiego
Rozwiń
chart
chart (11 listopada 2009 o 19:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Rafale, nie kijem go, to pałą - dlaczego mieliby to robić? Co wnosił pierwotny zapis i czym był uzasadniony? Akurat Newagowi doświadczenia odmówić nie można - firma powstała w 1876 roku jako Państwowe Warsztaty Kolejowe, a później przez dziesięciolecia działała jako Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego. Opowieść o produkowaniu drezyn jest więc w ustach przedstawiciela Pesy manipulacją. Dalej - nawet bydgoska firma nie zakwestionowała tych danych z protestu: na 33 zorganizowane w kraju przetargi na dostawę szynobusów w okresie 2002-2009 aż 23 wygrała PESA, co daje 74 spośród wszystkich 119 sprzedanych składów szynobusowych. Oczywiście, można kłaść to na karb przewagi w postaci niższych cen (choć związana jest z tym także duża awaryjność pojazdów). W rzeczywistości jednak działa tu samonapędzający się mechanizm. Najpierw pisze się specyfikację preferującą konkretny skład, jego producent rzecz jasna wygrywa, w następnym roku wymaga się, by dostawca legitymował się już sprzedażą podobnego pojazdu i kółko się zamyka. W ten sposób nikt nowy nie może się dostać na rynek, a chodzi o kwoty niebagatelne - jak sam słusznie podkreślasz.
Bardziej niepokojące jest więc dla mnie nie dopuszczenie NEWAGU, tylko to, że pierwotnie ktoś się bawił SIWZ-em.
Rozwiń
aron
aron (11 listopada 2009 o 18:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a w sumie co za roznica. Ponad 99% mieszkancow woj. lubelskiego i tak nie korzysta z pociagów
Rozwiń
obiektywny
obiektywny (10 listopada 2009 o 14:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Rafał Panas napisał:
Temat na co województwo wyda 35 mln zł nie jest poważny? Oczywiście racja - żadna decyzja nie zapadła. Tyle, że rolą dziennikarzy jest przyglądanie się działaniom urzędników na każdy etapie ich pracy.
Pozdrawiam

Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Nie kwestionuję roli dziennikarzy. Niech "przyglądają się" włodarzom, co wydają nasze pieniądze. W tym przypadku jednak artykuł jest stronniczy, bo eksponuje się głos tylko jednej ze stron - konkurencyjnej wobec Newagu. Potentat, co pokazuje życie, nie zawsze staje na wysokości zadania, czasem wpada w rutynę. Skąd pewność, że akurat bydgoska firma da nam najlepszy tabor i że tych 35 mln zł nie zostanie zmarnowanych? Czy red. Panas ma tę pewność? Czy mają ją ci, którzy nie znając szczegółów i czerpiąc swą wiedzę z artykułu red. Panasa z góry nazywają sprzęt produkowany w Newagu "badziewiem"?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (19)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!