piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Mnie też chciał zatłuc

Dodano: 10 czerwca 2004, 20:25

Ledwie uszedłem z życiem - opowiada Błażej, student przed dwoma laty napadnięty na osiedlu Piastowskim. - Pobił mnie Markut! Rozpoznałem go na zdjęciu, które daliście w środę w waszej gazecie.

Jako jedyna gazeta na Lubelszczyźnie opublikowaliśmy w środę fotografie domniemanych zabójców 21-letniego Radka. Tego samego dnia w redakcji rozdzwoniły się telefony. Nasi rozmówcy opowiadali o innych wyczynach bandytów z osiedla Piastowskiego w Lublinie. Wszyscy prosili o anonimowość, gdyż obawiają się zemsty. - Mieszkamy na tym osiedlu, a Markut ma tutaj kolegów - tłumaczyli.
25-letni student Błażej (imię zostało zmienione) zgodził się z nami porozmawiać. Opowiedział nam historię sprzed dwóch lat, która omal nie skończyła się podobnie jak w przypadku Radka.
- Wracaliśmy z kolegami do domu. Było przed północą - mówi Błażej. - Szliśmy przez osiedle Piastowskie. Nie zwróciliśmy uwagi na grupę chłopaków przy placu zabaw. Nawet wtedy, gdy czterech z nich ruszyło w naszą stronę, nie przyszło nam na myśl, żeby uciekać. Spodziewaliśmy się prośby o ogień lub papierosy.
Ale zamiast tego Błażej dostał pięścią w twarz. Potem jeszcze kilka razy w głowę. Zatoczył się, a jeden z napastników pchnął go na ziemię.
- Chciałem uciec. Kiedy podnosiłem się z ziemi, podbiegli i kopniakami zmusili mnie do leżenia. Musiałem odwrócić się twarzą do ziemi.
Z relacji Błażeja wynika, że bandyci grozili mu śmiercią. Jeden z nich kopał leżącego. Na szczęście studentowi udało się w końcu uciec. Dobiegł do ul. Zana. Tam spotkał kolegę, który już wcześniej zawiadomił policję. Ale radiowóz przyjechał dopiero po 40 minutach. - Powiedzieliśmy, jak wyglądali napastnicy - mówi Błażej. - Policjanci pokiwali głowami, tak jakby dobrze wiedzieli, o kogo chodzi. Poinformowali nas, że gdy kogoś zatrzymają, wezwą nas na konfrontację. Ale nie wezwali.
Ojciec Błażeja wyjaśnia, że bał się o życie syna, więc nie naciskał policjantów. Uznał, że lepiej o wszystkim zapomnieć. Emocje wróciły, gdy w środę zobaczyli zdjęcia bandytów na pierwszej stronie Dziennika. Błażej rozpoznał w Markucie jednego z tych, którzy pobili go i grozili mu śmiercią.
- Osiedle Piastowskie to wylęgarnia młodych przestępców. Gdyby policja przykładała się do pracy, była bardziej zdecydowana, być może 21-letni Radek żyłby dzisiaj - mówi ojciec Błażeja. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!