czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Mogła umrzeć, bo szpitale nie chciały jej przyjąć

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 marca 2009, 21:31

75-letnia kobieta zasłabła przed kościołem. Przyjechało pogotowie i zaczęły się problemy. Karetka jeździła po Lublinie, a cenny czas uciekał.

Kobieta zasłabła w sobotę przed kościołem w Giełczwi w gminie Wysokie. Przyjechała do niej karetka z Bychawy. Lekarz podejrzewał udar mózgu. Ambulans zawiózł chorą do szpitala neuropsychiatrycznego przy ul. Abramowickiej w Lublinie. Ale tam okazało się, że pacjentka nie zostanie przyjęta. Oddział znajduje się na piątym piętrze, a winda jest zepsuta. O wniesieniu chorej w takim stanie po schodach nie było mowy.

O awarii nic nie wiedziało Centrum Powiadamiania Ratunkowego z Bychawy, które skierowało karetkę na Abramowicką. Szpital wysłał informację o problemie do Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie i do wiadomości Urzędu Marszałkowskiego. Ale WPR nie obejmuje zasięgiem całego województwa. Pogotowie z Bychawy nie dysponowało więc tą informacją.

- A Urząd Marszałkowski nie zajmuje się zabezpieczeniem miejsc dla chorych, to kwestia szpitali - tłumaczy Adrianna Iwan z biura prasowego marszałka.

Z Abramowickiej karetka pojechała na najbliższy oddział neurologiczny - do szpitala MSWiA przy ul. Grenadierów. Tam okazało się, że nie działa tomograf, niezbędny w przypadku podejrzenia udaru.

- Lekarz z pogotowia za wszelką cenę chciał tam zostawić babcię - mówi wnuczka pacjentki. - A lekarz ze szpitala stwierdził, że nie może zdiagnozować choroby. Chciał, żeby karetka zabrała babcię do szpitala przy al. Kraśnickiej. Doktor z pogotowia był nieugięty. Zostawił babcię i karetka odjechała.

- Pacjentka wymagała natychmiastowego leczenia, każda następna podróż mogła być bardzo niebezpieczna - wyjaśnia Piotr Wojtaś, szef bychawskiego pogotowia
Przez kilkadziesiąt minut lekarze ze szpitala MSWiA poszukiwali drugiej karetki, która zabrałaby pacjentkę do szpitala przy al. Kraśnickiej. - Gdy tam w końcu trafiła, dawano jej dwie godziny życia, a walczy do tej pory - mówi rodzina. - Uważamy, że to skandal, żeby pogotowie nie wiedziało o braku miejsc w szpitalu czy o innych problemach.

- Nie mieliśmy informacji o wstrzymaniu przyjęć pacjentów - mówi Wojtaś. - Gdyby tak było, to nie wozilibyśmy bez celu pacjentki.

Sprawę rozwiązałoby zintegrowane centrum powiadamiania. W jednym miejscu znajdowałyby się wolne łóżka we wszystkich szpitalach w województwie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
ada
Odi
Dod
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ada
ada (24 marca 2009 o 20:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
<o wniesieniu po schodach w takim stanie>a cóż to ma stan zdrowia do niesienia po schodach-lepiej powiedzcie,że starego człowieka nie chce szpital...
Rozwiń
Odi
Odi (24 marca 2009 o 18:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To ciekawe i myśle że NFZ powinien się przyjrzeć MSW.Tam tomograf jest niedziała od 1,5 miesiąca.Jak oni robią tam badania i przyjmują pacjentów jeżeli CT jest zepsuty.Szpital posiada SOR i coś tu niegra.
Rozwiń
Dod
Dod (24 marca 2009 o 15:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Proponuje sie zastanowić na którym piętrze jest tomograf (nie oddział) w szpitalu na Abramowickiej
Rozwiń
doktor
doktor (24 marca 2009 o 09:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A rezonans magetyczny też się w szpitalu MSWiA zepsuł ???? Ciekawe!!
Rozwiń
zatroskany
zatroskany (24 marca 2009 o 07:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jasno wynika z tego, że w urzędzie marszałkowskim należy zatrudnić więcej urzędników. W Służbie Zdrowia (czy jak to sie teraz nazywa) jest ciągle jeszcze mniej urzędników niż lekarzy. Skutki widać. Od czsu tzw. transformacji ilość urzędników ochrony zdrowia wzrosła zaledwie pięciokrotnie, to stanowczo za mało. Powinniśmy dążyc do równowagi : jeden pacjent-jeden urzędnik, troskliwie się nim opiekujący (oczywiście za sowitym wynagrodzeniem).
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!