niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Na łeb, na szyję

Dodano: 29 czerwca 2005, 21:10
Autor: Ewa Stępień

Siniaki, połamane ręce i nogi, a nawet uszkodzone wątroby - z takimi urazami trafiają do lubelskich lekarzy piesi potrąceni przez pędzących po chodnikach i ulicach rowerzystów. - To prawdziwa plaga, a sezon dopiero się zaczął - mówią policjanci.

- Zapaliło się zielone - opowiada Dziennikowi starsza mieszkanka Lublina, która od kilku dni chodzi z gipsem na ręce. - Weszłam na jezdnię. Usłyszałam ostry furkot i poczułam uderzenie. Upadłam, złamałam rękę. Młody rowerzysta nawet się nie zatrzymał, popędził dalej.
Niemal codziennie do lekarzy zgłaszają się ofiary szaleńczej jazdy rowerzystów. Lekarze ze szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie wspominają pacjentkę, która ledwo uszła z życiem po zderzeniu z cyklistą. - Kobieta szła chodnikiem - opowiada dr Krzysztof Michałowski, ordynator oddziału urazów wielonarządowych. - Uderzył w nią z całym impetem. Uszkodził jej wątrobę. W ciężkim stanie piesza trafiła do szpitala. Była operowana. Przeżyła, ale wymaga długiego leczenia.
To, co wyrabiają rowerzyści, dr Michałowski nazwa "Dzikim Zachodem”. - Mamy kilkanaście, kilkadziesiąt przypadków w sezonie - mówi. - Albo kogoś potrącą, kiedy jadą chodnikiem, albo sami wpadają pod samochody.
Obserwacje lekarzy potwierdzają policjanci. - W co trzecim wypadku drogowym uczestniczy rowerzysta, a co piąty wypadek powoduje - podkreśla Arkadiusz Delekta, policjant z lubelskiej "drogówki”.
Nie bez winy są także piesi. - Rowerzysta uderzył w spacerowicza, który szedł odcinkiem wydzielonym dla rowerów. Pieszemu nic się nie stało, ale rowerzysta złamał kość udową. Właśnie wyszedł po operacji - mówi dr Jacek Gołacki, szef Oddziału Ratunkowego szpitala przy ul. Jaczewskiego w Lublinie.
Do wielu wypadków dochodzi z braku ścieżek rowerowych. Dlatego rowerzyści, chcąc uniknąć kontaktu z samochodami, uciekają na chodniki. A jeżdżenie po nich, jak przypominają policjanci, jest surowo zabronione. Wyjątkiem są sytuacje, kiedy na drodze dozwolona prędkość wynosi powyżej 50 km/h. Wtedy można wjechać na chodnik. Jednak musi mieć on co najmniej 2 metry szerokości. I trzeba ustępować pierwszeństwa pieszym. Po chodniku można pedałować także wtedy, kiedy jedzie się z dzieckiem do 10 lat.
Za jazdę po chodniku możemy dostać mandat. Kara czeka nas także za "jazdę bez trzymanki”. Przynajmniej jedna ręka musi spoczywać na kierownicy. - Nie wolno też przekraczać linii ciągłej oddzielającej część dla rowerzystów od tej dla pieszych - mówi Witold Laskowski z lubelskiej policji, który dwa lata patrolował ścieżkę rowerową nad Bystrzycą w Lublinie. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!