piątek, 9 grudnia 2016 r.

Lublin

Na wsi słabsze TAK dla unii

Dodano: 8 czerwca 2003, 23:43

Noc z soboty na niedzielę minęła spokojnie. Ale w nocy z piątku na sobotę przeciwnicy unii nie próżn
Noc z soboty na niedzielę minęła spokojnie. Ale w nocy z piątku na sobotę przeciwnicy unii nie próżn

W sobotę mieszkańcy regionu zostali w domach. W niedzielę z frekwencją było lepiej, ale wstępne wyniki dowodzą, że na Lubelszczyźnie - szczególnie na wsi i w małych miejscowościach - jest więcej eurosceptyków niż w innych częściach kraju.

W miastach regionu przewaga zwolenników unii była miażdżąca. W Lublinie "za” było ponad 70 proc. głosujących, w Białej Podlaskiej 70 proc., w Zamościu ponad 76 proc. Inaczej w gminach. W Wysokiem pod Lublinem wygrali przeciwnicy unii - 64,3 proc. W Rokitnie na Podlasiu górą byli co prawda zwolennicy, ale niechętnych unii było prawie 47 proc.
Zaczęło się fatalnie. Po pierwszym dniu frekwencja w naszym regionie była jedną z najniższych w kraju - 11,95 proc. przy 17,61 w kraju. Mniejszą miało tylko województwo podkarpackie. Lepiej było w Lublinie - 23,8 proc., Puławach - 20 proc. i Chełmie - 18,2 proc. Odstawały Zamość i Biała Podlaska po 15 proc. - to najmniej w kraju z miast prezydenckich. Ale były też miejscowości z trzyprocentową frekwencją - Gnojno w gminie Konstantynów i Krzewica pod Międzyrzecem Podlaskim. Wczoraj po godz. 20 wszyscy zwolennicy wejścia do unii odetchnęli z ulgą - jest frekwencja.

Głosowali po mszy

Po sobocie na Zamojszczyźnie w gminach wiejskich frekwencja z reguły nie przekraczała 10 proc. Niewiele lepiej było w miastach. Taki wynik zmobilizował mieszkańców miasta w niedzielę. - Wielu mówiło, że to trochę wstyd, iż Zamość tak słabo wypadł na tle Polski i trzeba trochę podwyższyć średnią - mówi Wiesława Dubienka, przewodnicząca Komisji nr 1 w Zamościu. - Poza tym widać było, że ludzie są przyzwyczajeni do głosowania w niedzielę. Najwięcej osób przychodziło zaraz po mszy. Jeszcze tuż przed godz. 20 sporo mieszkańców miasta spieszyło do lokali, żeby zdążyć do środka przed ich zamknięciem.
W sobotę w Chełmie w obwodzie nr 11, zlokalizowanym w Chełmskim Domu Kultury, swoje głosy oddało zaledwie 417 spośród 2242 osób wpisanych na listę. - Mam już swoje lata i zdążyłem się przyzwyczaić, że do urny chodzi się w niedzielę, prosto z kościoła - mówi Wojciech Hetman, chełmski cukiernik i producent zdrowej żywności. - Głosowałem oczywiście za naszą akcesją do unii. Udało mi się przekonać do unii wielu moich przyjaciół, współpracowników i klientów.

W mateczniku Nikolskiego

W okręgu bialskim, obejmującym 5 powiatów północnych i wschodnich woj. lubelskiego ogłoszenie, że sobotnia frekwencja wyniosła tylko 9,08 proc. było dla euroentuzjastów wstrząsem. Wojewódzcy działacze lewicowi próbowali "dyscyplinować” władze lokalne SLD, aby w mateczniku ministra Lecha Nikolskiego poprawić rezultaty. Najgorzej było w gminie Sosnówka, gdzie wynik w sobotę wynosił 3,81 proc. W trzech lokalach komisje wydały tam przez cały dzień zaledwie 91 kart. W wielu podlaskich gminach w niedzielę nastąpiła jednak mobilizacja.
- O godz. 17 w gminie Międzyrzec frekwencja przekroczyła już nawet 41 proc. Po święceniu pól w Zielone Świątki, rolnicy ruszyli do urn. Samochód strażacki dowoził ludzi z Pościsz Starych do Tuliłowa - mówi Marek Maleszyk, przewodniczący Rady Powiatu Bialskiego.
W niedzielę w Białej Podlaskiej Edyta Wojewoda i Michał Siłuszyk udali się do głosowania prosto z kościoła, gdzie wzięli ślub. Panna młoda głosowała w sukni ślubnej.

Bez większych zakłóceń

- Głosowanie przebiegało sprawnie i spokojnie - oceniał po pierwszym dniu Marek Sagan, wojewódzki komisarz wyborczy w Lublinie. Wojewódzkie delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Lublinie, Chełmie, Białej Podlaskiej i Zamościu nie miały sygnałów o poważniejszych zakłóceniach referendum.
Jeden z pierwszych problemów, z którymi miało do czynienia biuro wyborcze, dotyczył biało-czerwonych krawatów, w których przyszli do lokali członkowie niektórych komisji, należący do Samoobrony. Komisarz wyborczy uznał, że krawat to nie element kampanii referendalnej. Członkowie Samoobrony mogli zostać w krawatach.
Do sporego zamieszania doszło w szpitalu kolejowym w Lublinie. Blisko 40 pacjentów nie znalazło się na listach, choć niektórzy leżeli już tutaj od kilku dni. Trzeba było wykreślać ich w macierzystych komisjach i wciągać na listy w szpitalu. Ostatecznie mogli zagłosować w niedzielę.
Do komisji w Lublinie zgłosiła się zaś kobieta, której nie było na liście. Okazało się, że została wykreślona, bo uznano ja za zmarłą. Pomyłka szybko się wyjaśniła. Kobieta była wykreślona zamiast zmarłej córki. Niestety, niektórzy wyborcy nie byli w stanie zagłosować. - W sobotę przyszła do nas rodzina z niepełnosprawnym na wózku. Ze względu na wąską klatkę schodową nie mógł się dostać na górę i w końcu zrezygnował - powiedział nam jeden z członków Komisji nr 22 w Zamościu.
W Chełmie podczas sobotniego głosowania w obwodzie nr 28 mąż oddał głos za żonę. Mężczyzna przedstawił członkom komisji upoważnienie poświadczone notarialnie do reprezentowania interesów małżonki we wszelkich czynnościach. Na tej podstawie wydano mu kartę.

Kamieniem w lokal wyborczy

W niedzielę rano okazało się, że wszystkie urny są na miejscu i nikt nie usiłował się do nich dobrać. Jedynie w Czerniejowie pijany mężczyzna wybił szybę w lokalu wyborczym i został zatrzymany przez policjanta, który miał ochraniać urnę. - Przypisanie konkretnym policjantom ochrony lokali wyborczych zdało egzamin - mówi Henryk Rudnik, zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie. - Doszło tylko do kilku incydentów.
W sobotę około godz. 0.20 w Dziłowicach (gm. Godziszów) przed schodami prowadzącymi do lokalu wyborczego umieszczony został napis o wulgarnej treści. Policjanci znaleźli sprawców. Tego samego dnia w Kraśniku przy ul. Niepodległości sprzed lokalu komisji wyborczej zginęły dwie flagi państwowe.
W nocy z piątku na sobotę, strażnicy miejscy w Świdniku zatrzymali 20-letniego mężczyznę, który umieszczał za wycieraczkami samochodów ulotki nakłaniające do głosowania za unią.
W Zahajkach (gm. Wyryki) jakiś przeciwnik unii wypisał na asfalcie hasła antyunijne. Przedstawiciele samorządu natychmiast usunęli napis.

Drugie referendum

Mieszkańcy gminy Chodel na Lubelszczyźnie obok referendum akcesyjnego głosowali w niedzielę także w referendum gminnym w sprawie opodatkowania się za wywóz i neutralizację śmieci. Władze gminy zaproponowały wprowadzenie opłaty - 1,20 zł od osoby miesięcznie. Żeby referendum było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 30 proc. uprawnionych. Aby władze mogły wprowadzić opłatę, musi się na nią zgodzić 2/3 głosujących. Komisje ds. gminnego referendum funkcjonowały w tych samych budynkach co komisje ds. referendum ogólnokrajowego.

Opinie lokalnych polityków

Andrzej Kurowski - wojewoda lubelski
To ziszczenie moich marzeń. Jestem przekonany, że to była bardzo mądra decyzja. Wniesiemy wiele do unii dzięki naszej pomysłowości, energii, optymizmowi i umiejętności radzenia sobie we wszystkich okolicznościach. Podczas wizyty premiera na Lubelszczyźnie norwescy dziennikarze pytali mnie o nasze miejsce w UE. Odpowiedziałem, że będziemy najlepszym uczniem w klasie. Po wczorajszym dniu nie byłem dobrej myśli. Ale dzisiaj dla mnie to ogromna radość.

Henryk Makarewicz - marszałek województwa lubelskiego
Spodziewałem się takiego wyniku. To jeden z najważniejszych momentów w historii Polski. Stajemy się dla Europy partnerem i konkurentem, a nie petentem. W Polsce skończył się czas dyskusji, zaczyna się czas wytężonej pracy. Wejście do Unii Europejskiej oznacza otwarcie wielu programów pomocowych. To także ogromna szansa stymulacji gospodarczej Lubelszczyzny. •

Zdzisław Podkański - poseł PSL
Jeśli dodać tych co nie poszli do urn i tych co głosowali przeciw, to większość nie poparła integracji z Unią Europejską. Tak więc euroentuzjaści ponieśli porażkę, mimo że już fetują sukces. Teraz czeka ich rozliczenie z przedreferendalnych obietnic, takich jak rozwój gospodarczy, danie ludziom pracy, zapewnienie godnych warunków życia. Głodnych nie nakarmi się obietnicami i totalną propagandą. Ja głosowałem na nie.

Izabella Sierakowska - posłanka SLD
Pierwsze odczucie to ogromna ulga. Choć nie bałam się o wynik referendum, bałam się o frekwencję. Ale stało się. To nie politycy, ale Polacy zadecydowali o swojej przyszłości. Polska w Unii Europejskiej to Polska dobrze zorganizowana, lepiej rządzona, sprawniejsza gospodarczo. I choć czekają nas trudne chwile - to mamy w perspektywie zasobniejszy los i zasobniejszy kraj. •

Andrzej Mańka - poseł LPR
To sukces mediów publicznych, które są potężnym narzędziem. Tu była ogromna dysproporcja na korzyść euroentuzjastów. Frekwencja podczas referendum była wysoka. I dobrze, bo do głosowania nawoływał nawet Kościół. Teraz euroentuzjaści prawdopodobnie doprowadzą do wcześniejszych wyborów. Być może nawet na jesieni. Będą się spieszyć, by zdążyć przed skutkami wstąpienia unii. Czekają nas trudne lata.

Pytali Lidia Dzierba
Waldemar Sulisz
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO