niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Na zimę zostanę bez pieca

  Edytuj ten wpis
Autor: Ewa Pajuro

Bez łazienki, bez telefonu, a ostatnio także bez ogrzewania została mieszkanka kamienicy przy ul. Ruskiej 5 w Lublinie. Zarządca wymontował instalację, która zapewniała odprowadzanie spalin z pieca. Zima za pasem, a Małgorzata Piędzia nie ma jak ogrzać mieszkania.

– W ubiegłym roku paliliśmy w piecu. Zdarzyła się jednak awaria i odłączono mi rurę, którą spaliny uciekały z domu. Kiedy spytałam, co dalej, powiedziano mi, że za 6 tys. zł zarządca budynku może mi ten piec wyremontować – wspomina Małgorzata Piędzia.

Zarząd Nieruchomości Komunalnych, który administruje budynkiem, potwierdza, że interweniował w sprawie pieca.

– On nie kwalifikował się do użytku. Konserwacji wymagał m.in. kanał spalinowy, dlatego został odłączony – tłumaczy Artur Cichoń, rzecznik ZNK.

Pani Małgorzata nie ma pieniędzy na naprawę.

– Utrzymuję się z zasiłków. Mój mąż jest po dwóch udarach mózgu. Ja nigdzie nie pracuję, bo nikt nie chce mnie zatrudnić. Mam 47 lat i tam, gdzie byłam, mówili mi, że jestem już za stara – tłumaczy kobieta, która skończyła kurs kucharski. Jej sytuację pogarsza dług za czynsz, który narósł przez lata.
– Mam ponad 17 tys. zł zadłużenia – przyznaje.

ZNK nie ukrywa, że w takiej sytuacji tym bardziej nie może nic zrobić.
– Nie jesteśmy instytucją charytatywną. Utrzymujemy się z tego, co dostajemy od lokatorów i dlatego nie możemy reagować na wszystkie potrzeby mieszkańców. Na remonty miesiącami czekają także osoby, które regularnie opłacają czynsz – mówi.

Tego tłumaczenia nie przyjmuje kuzynka pani Małgorzaty.
– Z czego ta kobieta ma płacić i do tego – za co? Za tę klitkę bez wody, bez podłogi, z drzwiami, przez które w zimie wlatuje śnieg?! – pyta zdenerwowana Jadwiga Kubiak.
Pani Małgorzata dodaje, że powoli spłaca dług.

– Mam ugodę z ZNK i powoli będę spłacać wszystko – zapewnia.
Urzędnicy mają tylko jeden pomysł, jak jej pomóc.

– Sprawę konsultowałem z pracownikiem Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie. MOPR może ewentualnie zakupić dla mieszkanki piecyk przenośny. Jeśli to zrobi, my możemy pomóc go zamontować – deklaruje Cichoń.

Mieszkanka ma jednak mieszane uczucia.

– Boję się, że chcą mi tu wstawić taki mały piecyk typu "koza”. Żeby ogrzać nim mieszkanie, będę musiała palić całą dobę. A skąd wezmę na to węgiel. Piec kaflowy zatrzymywał ciepło i wystarczyło napalić rano, a ciepło było cały dzień – tłumaczy.
ZNK innego wyjścia nie widzi.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
bambosh
renia
Gość
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

bambosh
bambosh (19 października 2010 o 18:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No właśnie-do roboty Panowie Szlachta!!! Moja znajoma ma: pole,krowy i dziecko niepełnosprawne ruchowo-trzeba go na plecach nosić-i jakoś nie narzeka,tylko robi! Tak się teraz ludzie ponauczali: najprościej jest żebrać "DAJ,DAJ!"
Rozwiń
renia
renia (19 października 2010 o 10:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Michał' date='17 październik 2010 - 12:19 ' timestamp='1287310781' post='363052']
ŻAL
[/quote]
Tak, wszystko się pani należało.Skończyć z tym. Trzeba wziąć się do roboty i przynajmniej piec sobie wyremontować a nie czekać z założonymi rękami.
Rozwiń
Gość
Gość (18 października 2010 o 12:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' date='17 październik 2010 - 13:53 ' timestamp='1287316386' post='363091']
Na podstawie adresu i zdjęcia wnętrza należy przypuszczać, że jest to mieszkanie o bardzo niskim standardzie. Załóżmy, że opłaty czynszowe na rzecz ZNK wynoszą 100 zł miesięcznie (bez mediów). Skoro zadłużenie urosło do `17.000,- zł oznacza to, że nasza bohaterka przez czternaście lat nie płaciła czynszu. Tak długi okres wskazuje na to, że pani Piędzia "olewała to" na zasadzie "nie będę płacić i co mi zrobią ?"
Rzeczywiście nic nie mogli zrobić za sprawą kuriozalnej ustawy o ochronie lokatorów.
Należy domniemywać, że pani Piędzia od minimum czternastu lat jest bezrobotna, bo cóż innego mogło spowodować, że nie płaciła tak podstawowego świadczenia jak czynsz. Dlaczego dziennikarka nie zadała podstawowego pytania : Kiedy pani Piędzia gdzieś pracowała, czy w ogóle kiedyś gdzieś pracowała ?

Obawiam się, że bohaterka artykułu znalazła sobie sposób na życie :
1) Nie pracować (bo i po co ?)
2) Mieszkać w tam, gdzie się urodziła i wychowała tj. w slumsach (bo tu sami swoi)
3) Moja egzystencja nie jest moim kłopotem, tylko państwa w którym żyję
4) Zawsze znajdzie się naiwny dziennikarz i jakoś to będzie (czytaj "na flaszkę starczy")

I na koniec propozycja do p. Ewy Pajuro : Proszę znaleźć na sąsiednich targowiskach (tam odbywa się życie towarzyskie mieszkańców slumsów) chętnego do pracy np za 10 zł za godzinę. Radzę tylko wziąć ochronę, bo za proponowanie takiej stawki można w najlepszym przypadku zostać oplutym.
[/quote]
Święta prawda!
Rozwiń
Gość
Gość (17 października 2010 o 13:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Na podstawie adresu i zdjęcia wnętrza należy przypuszczać, że jest to mieszkanie o bardzo niskim standardzie. Załóżmy, że opłaty czynszowe na rzecz ZNK wynoszą 100 zł miesięcznie (bez mediów). Skoro zadłużenie urosło do `17.000,- zł oznacza to, że nasza bohaterka przez czternaście lat nie płaciła czynszu. Tak długi okres wskazuje na to, że pani Piędzia "olewała to" na zasadzie "nie będę płacić i co mi zrobią ?"
Rzeczywiście nic nie mogli zrobić za sprawą kuriozalnej ustawy o ochronie lokatorów.
Należy domniemywać, że pani Piędzia od minimum czternastu lat jest bezrobotna, bo cóż innego mogło spowodować, że nie płaciła tak podstawowego świadczenia jak czynsz. Dlaczego dziennikarka nie zadała podstawowego pytania : Kiedy pani Piędzia gdzieś pracowała, czy w ogóle kiedyś gdzieś pracowała ?

Obawiam się, że bohaterka artykułu znalazła sobie sposób na życie :
1) Nie pracować (bo i po co ?)
2) Mieszkać w tam, gdzie się urodziła i wychowała tj. w slumsach (bo tu sami swoi)
3) Moja egzystencja nie jest moim kłopotem, tylko państwa w którym żyję
4) Zawsze znajdzie się naiwny dziennikarz i jakoś to będzie (czytaj "na flaszkę starczy")

I na koniec propozycja do p. Ewy Pajuro : Proszę znaleźć na sąsiednich targowiskach (tam odbywa się życie towarzyskie mieszkańców slumsów) chętnego do pracy np za 10 zł za godzinę. Radzę tylko wziąć ochronę, bo za proponowanie takiej stawki można w najlepszym przypadku zostać oplutym.
Rozwiń
gość
gość (17 października 2010 o 13:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gdyby przyszło mi egzystować w takich warunkach to chyba tylko się napić i zapomnieć choć na chwilę...o wszelkich kłopotach. To zdjęcie mówi wiele...Co robią ludzie przez całe swoje życie,że nie są w stanie stworzyć sami dla siebie godnych warunków.Podejrzewam niezaradność życiową,biorczą postawę, lenistwo.Rozumiem,że choroba męża i wydatki z tym związane są dużym obciążeniem finansowym,ale to nie znaczy iż jakakolwiek instytucja wyręczy nas z obowiązków i trudności jakie niesie ze sobą życie.Wspomagać w potrzebie należy i wierzę,że tej rodzinie ktoś pomoże.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!