czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Najlepiej choruj na jedną chorobę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 lutego 2006, 22:03
Autor: Ewa Stępień

Chociaż lubelscy chirurdzy usunęli 13-letniemu Pawłowi śledzionę i pęcherzyk żółciowy, fundusz zdrowia zapłaci szpitalowi tylko za śledzionę. Takie są przepisy.
Z Kliniki Chirurgii i Traumatologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie Paweł wyszedł kilka dni temu. – Jak już usuwaliśmy śledzionę, przedłużyliśmy cięcie i usunęliśmy pęcherzyk pełen kamieni.

Aby nie narażać pacjenta na drugą operację, zrobiliśmy wszystko od razu – opowiada prof. Jerzy Osemlak, kierownik kliniki. – Funduszowi zdrowia wykazaliśmy do zapłaty wycięcie jednego narządu, tego droższego. Wybraliśmy śledzionę, która kosztuje 2,2 tys. zł. Pominęliśmy pęcherzyk za 2 tys. zł. Gdybyśmy wpisali obydwa, fundusz zdrowia oskarżyłby nas o naciąganie. Płaci on bowiem tylko za jedną, najdroższą procedurę zastosowaną w czasie leczenia.
Profesor Osemlak mnoży absurdalne przykłady. – Choćby znamiona barwnikowe na skórze. Płacą za wycięcie najwyżej trzech – mówi. – I tyle wycinamy, a z następnymi odsyłamy pacjenta na później.
Profesor mówi też o chorych z urazami wielu narządów, np. z wypadków. – Sto procent płacą tylko za jeden, najbardziej uszkodzony organ – wyjaśnia Osemlak. – Powiedzmy za wątrobę 100 proc. A potem stopniują. Za nerki 80 proc., za żołądek 50 proc.
Małgorzata Niewiedzioł, zastępca dyrektora ds. medycznych w DSK potwierdza. – Fundusz zdrowia płaci za jedno podejście do pacjenta. Mimo że wyleczono w tym podejściu wiele narządów i schorzeń – mówi. – Płaci za najdroższą zastosowaną procedurę. Takie postępowanie pogłębia zapaść finansową szpitali.
– Przecież te zasady funkcjonują już od jakiegoś czasu – mówi Elżbieta Lasota, rzecznik prasowy NFZ w Lublinie. – Jeżeli przywożą pacjenta z urazem wielu narządów, to przeprowadzone badania wykrywają wiele schorzeń, zastosowane leki działają na wiele organów. Przy stole operacyjnym stał jeden zespół chirurgów, pacjent leżał na jednym łóżku. Dlaczego mamy płacić trzy razy, a nie raz?
Z procedurami leczniczymi i płaceniem za nie jest jeszcze jeden problem. Są takie, których nie ma w katalogu świadczeń refundowanych przez NFZ. Lekarze, np. z woj. łódzkiego, wpisują w dokumentację pacjenta inną chorobę niż ta, na którą cierpiał. Wszystko po to, aby NFZ zapłacił za leczenie. – U nas czegoś takiego nie ma – zapewnia Lasota. – Owszem, są choroby i zabiegi nieobjęte katalogiem. Ale za takie płacimy odrębnie, jeśli szpital nam je opisze.
W ubiegłym roku lubelski NFZ przyjął 17 niestandardowych zgłoszeń o chorobach nie występujących w katalogu. Najczęściej powtarzały się: tumorektomia, czyli wycięcie guza w piersi z oszczędzeniem całej piersi; podanie botuliny przy zatruciu jadem kiełbasianym; leczenie złamań wielomiejscowych. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!