poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Najpierw ukradły psa. Potem karmę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 sierpnia 2010, 11:48

Lubelscy policjanci ukarali mandatami karnymi dwie kobiety za kradzież karmy dla zwierząt. Jak się okazało, pokarm było przeznaczony dla psa, którego jedna z nich ukradła dzień wcześniej spod sklepu przy ul. Turystycznej.

Informację o kradzieży psa policjanci otrzymali w poniedziałek po południu. 22-letnia mieszkanka Lublina powiadomiła, że dzień wcześniej poszła ze swoim pupilem na spacer. Na ul. Turystycznej przywiązała pieska przed sklepem, a następnie weszła do środka po zakupy. Kiedy wyszła, czworonoga już nie było.

– Nagranie monitoringu sklepu jednoznacznie wskazało, że pies został skradziony – informuje mł. asp. Arkadiusz Arciszewski z lubelskiej policji.

Z kolei w poniedziałek wieczorem policjanci zostali wezwani do kolejnego przypadku kradzieży. Pracownice sklepu zgłosiły, że dwie młode kobiety próbowały wynieść bez płacenia worki z karmą dla zwierząt.

Ujęte przez pracowników ochrony kobiety zostały przekazane policjantom. Okazały się nimi dwie mieszkanki Lublina, 19-letnia Jolanta N. oraz jej koleżanka, 26-letnia Agnieszka S. Próbowały ukraść dwa worki z karmą o wartości ponad 200 zł każdy.

W tym momencie do akcji wkroczył dzielnicowy z VI komisariatu policji w Lublinie. – Słysząc przez radiostację relację policjantów ze zdarzenia, powiązał kradzież karmy z kradzieżą psa – mówi Arciszewski.

– Jego przypuszczenia były słuszne. Kiedy mundurowi porównali nagrania monitoringu z obu sklepów, okazało się, że kradzieży dokonują te same osoby.

W mieszkaniu 19-letniej Jolanty N. policjanci odnaleźli skradzionego psa.

Za kradzież karmy obie kobiety zostały ukarane mandatami w wysokości 500 zł. Dodatkowo Jolanta N. dostała 200 zł mandatu. (MB)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
finansista
Saladyn
A
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

finansista
finansista (31 sierpnia 2010 o 14:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='A' date='31 sierpień 2010 - 13:57 ' timestamp='1283255834' post='339397']
???
Można streścić co autor miał na myśli?
Oprócz tego, że jest prawnikiem i zmienia pieski zgodnie z unijnym prawem.
No i ma koleżankę ekolożkę.
[/quote]
Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze.
Rozwiń
Saladyn
Saladyn (31 sierpnia 2010 o 14:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Najpierw psa dzwignely potem probowaly to samo zrobic z karma... niezly tupet!
Rozwiń
A
A (31 sierpnia 2010 o 13:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
???
Można streścić co autor miał na myśli?
Oprócz tego, że jest prawnikiem i zmienia pieski zgodnie z unijnym prawem.
No i ma koleżankę ekolożkę.
Rozwiń
mec. Bełkot
mec. Bełkot (31 sierpnia 2010 o 13:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja też bardzo lubię psy. Inni zmieniają żony, a ja sobie średnio raz na rok zmieniam psa. Obowiązujące prawo w Unii Europejskiej nie zabrania takich działań. Moim dzieciom pieski bardzo szybko się nudzą. Teraz to już siódma lub ósma psinka jest w naszym domu. Zaraz ją śmiesznie nazwą, jakoś tak: ?major?, ?bambo?, ?czerwoniec?, czy ?pedzio?, trudno spamiętać te wszystkie imiona. Wyobraźcie sobie taką komendę ?major do nogi?. Można paść ze śmiechu. Zawsze tak do wakacji trzymamy sobie takiego pieska, a jak już wyjeżdżamy na urlop, to oddajemy do schroniska, bo nie ma co z nim zrobić. Do samolotu z psem nas nie wezmą. Chociaż ostatnio to musiałem wywieźć na pewną wieś koło Warszawy, bo w schronisku nie chcieli i znajomi też nas pogonili. Pojechałem więc do tej wsi i zapytałem pierwszego lepszego chłopa z brzegu, czy nie chce psa. Nie chciał. Powiedziałem, że dopłacę do niego 50 zł. Chłop wtedy chętnie wziął i mało co ręki mi nie urwał. Stać mnie na taki gest, dałbym mu nawet stówę, gdyby chciał, jestem prawnikiem, pracuję w znanej warszawskiej kancelarii adwokackiej i dobrze tam zarabiam. Jednak nie wiem jak jest u was na prowincji, ale u nas to podwarszawskie chłopstwo jest strasznie pazerne na pieniądze, za parę groszy, to nawet gówno by wziął. A tak do lasu psa nie chcę wypuszczać, czy wyrzucać do rzeki i w ten sposób pozbywać się kłopotu, bo to niehumanitarne, no i oczywiście niezgodne z polskim prawem i unijnymi standardami. Innym razem sprzedałem psa znajomemu Wietnamczykowi (honor nie pozwalał mu wziąć psa za darmo), prowadzi taki przyuliczny bar o wdzięcznej nazwie ?Hau hau?. Wolno mi było tak postąpić, prawo unijne i polskie na to zezwala. Zawsze tak robię przed wakacjami, jak nie chcą wziąć psinki do schroniska. Dziwię się, że właściciele schronisk dla bezdomnych psów nie wejdą w układy z Chińczykami, Wietnamczykami czy Koreańczykami. Przecież oni bardzo lubią psy, tak jak my Polacy lubimy drób czy trzodę chlewną. Taka współpraca byłaby korzystna dla wszystkich, no i naturalnie, zgodna z unijnym i polskim prawem, a w takich schroniskach byłoby czysto, schludnie i nie byłoby przegęszczenia, co też byłoby zgodne z wszelkimi unijnymi dyrektywami i standardami. A na prawie znam się, ponieważ jestem, jak już wspomniałem, prawnikiem.
Po powrocie z wakacji zawsze kupujemy nowego psiaka, bo dzieci by zaraz się dopytywały gdzie piesek. Byłbym bez serca, gdybym tak nie postąpił, w przeciwnym razie moje dzieci mogłyby też mnie oddać do schroniska, gdy będę już stary. A tak mają nowego, a w domu robi się jakoś radośniej. Zawsze kupujemy młode pieski, mają takie fajne, mokre i pocieszne mordki, no i takie, to wiadomo, że ze schroniska czy na wsi zaraz ktoś sobie weźmie, jak się moim dzieciom znudzą.
Moja znajoma ekolożka, miłośniczka zwierząt, wegetarianka, feministka, wierząca w horoskopy, czary, magię i we wróżby oraz interesująca się tarotem, astrologią, okultyzmem, reinkarnacją, zjawiskami paranormalnymi i UFO, należąca do ?Stowarzyszenia Obrońców Prawa do Życia Zwierząt Rzeźnych? i do ?Frontu Wyzwolenia Zwierząt Łownych?, mówiąc krótko ? w każdym calu postępowa Europejka, uważa, że pies to jeszcze nie człowiek, ale już nie zwierzę. To jest po prostu nasz młodszy, szarobury brat, żywa i czująca istota, której należy się poszanowanie, co warto podkreślić, jest wyraźnie napisane w ustawie o ochronie zwierząt. Dlatego też z tego powodu nigdy nie zjadłaby psa pod jakąkolwiek postacią, zresztą jest weganką. Czasami w ramach wolontariatu popracuje w schroniskach dla bezdomnych zwierząt, gdzie każdy piesek ma swoją zamykaną na kłódkę drucianą klatkę o wymiarach zgodnych z polskim, wzorowanym na unijnych standardach, prawem i przebywa tam na koszt podatnika aż do naturalnej śmierci. Z jednego schroniska raz ją pogonili, bo zauważyli, że zjadła trochę kaszy, którą gotowali dla psiaków. Po prostu była głodna, niemniej jednak było jej bardzo głupio z tego powodu, ponieważ przez nią jakiś bezdomny pies też mógł być głodny. Mimo tej drobnej wpadki, muszę z całą stanowczością stwierdzić, że koleżanka ta jest naprawdę prawdziwą ideową ekolożką. Myje się wyłącznie w czystej i zimnej wodzie, nie używa żadnych mydeł, szamponów, balsamów, odżywek i tym podobnych bzdur, a w jej skromnym mieszkaniu nie ma łóżka, jest tylko materac wypchany słomą czy trzciną. Bardzo porządna dziewczyna, ma tylko pewien problem, nie może znaleźć pracy no i jakiegoś chłopaka. Ale zawsze z wielką, nieukrywaną troską i ze łzami w oczach pochyla się nad każdym bezdomnym pieskiem, rozdeptanym robaczkiem, czy ptaszkiem ze złamanym skrzydełkiem. Nigdy nie opuściła żadnej manify, parady równości i miłości, czy przystanku Woodstock, uczestniczy praktycznie we wszystkich protestach ekologicznych łącznie z przywiązywaniem i wieszaniem się na drzewach, a za udział w tego typu akcjach zawsze dostanie od organizatorów, tak jak i inni protestujący, parę ładnych groszy. Ma dziewczyna potem z czego żyć. Spytała mnie, czy słyszałem o piesku ?baliticu?, który sobie dryfował w czasie zimy 2010 roku na krze po Zatoce Gdańskiej. Nie słyszałem, mimo że podobno o tym ważnym wydarzeniu było głośno w mediach całego świata. Okazało się, że psinka ta dostała honorowe obywatelstwo miasta Gdyni. A w czasie powodzi w maju i czerwcu 2010 roku podobno uratowano kilka tysięcy psów z zalanych terenów. Taka liczba po prostu w głowie się nie mieści. Moja koleżanka rozpłakała się, gdy usłyszała tą niesamowitą wiadomość. Nawet więźniowie z Zakładu Karnego w Dębicy uznali, że trzeba pomóc psom, które ucierpiały w czasie powodzi i za darmo w lipcu tego roku zbudowali dla nich kilkadziesiąt drewnianych, przestronnych i ocieplanych bud. Jest to bardzo piękny gest ze strony osadzonych oraz wielka pomoc, na którą to w pierwszej kolejności i z wielkim utęsknieniem oczekiwali powodzianie. Stosunkowo niedawno do bulwersującego zdarzenia doszło na Śląsku, które również otrzymało właściwą medialną oprawę. Otóż wyrzucono z pędzącego samochodu psa o imieniu ?bąbel?. Tylko szybka oraz fachowa pomoc lekarska uratowała mu życie i zdrowie. Moja koleżanka wyraziła nadzieję, że śląska policja odłoży na bok śledztwa w sprawie morderstw, gwałtów i rozbojów i dołoży, bez zwracania uwagi na koszty, wszelkich starań mających na celu ujęcie tego niezwykle groźnego przestępcy, który wyrzucił ?bąbla? z pędzącego samochodu.
Przychylam się do poglądu mojej koleżanki ekolożki, że w ślad za tym te wszystkie uratowane pieski, oprócz honorowego obywatelstwa swoich miejscowości, powinny mieć jeszcze przyznane czynne i bierne prawo wyborcze. Byłoby to politycznie poprawne, zgodne z duchem dzisiejszych czasów no i oczywiście korespondowałoby z obowiązującymi standardami w krajach Unii Europejskiej. A w czasie wyborów powszechnych zawsze można byłoby liczyć na dodatkowe głosy na jakąś proeuropejską partię.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!