środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Najtrudniejsza pielgrzymka

Dodano: 5 kwietnia 2005, 22:00

Na specjalny pociąg nie można już liczyć. Na samolot również. Ale na ludzką solidarność tak. Jadący do Rzymu mieszkańcy Lublina przyjmują pasażerów do swych aut. Jest też kilkadziesiąt miejsc w autokarach wyjeżdżających sprzed lubelskich kościołów.

Większość lublinian wybierających się na piątkowy pogrzeb Ojca Świętego wyjeżdża do Watykanu dzisiaj. – Decyzję podjęliśmy w jednej chwili. Nie wiemy jeszcze, gdzie będziemy nocować. Dlatego zabieramy namioty i jedzenie – mówi Paweł Krzywicki z Komendy Hufca ZHP w Lublinie.
Ci, którzy dziś podejmą podobną decyzję, mają jeszcze szanse. 20 wolnych miejsc jest w autokarze odjeżdżającym sprzed lubelskiego kościoła pw. Św. Trójcy przy ul. Nałęczowskiej. – Wyjazd w samo południe. Koszt 400 złotych. W obie strony. Noclegi i wyżywienie we własnym zakresie – informuje ks. Waldemar Ćwiek, proboszcz parafii.
10 osób może jeszcze pojechać autokarem, który wyjedzie z Lublina o godz. 17. – Tylko trzeba do nas szybko zadzwonić. Przed godziną 9.30. Potem będzie za późno – radzi Iwona Gajowiak z duszpasterstwa kolejarzy, które organizuje wyjazd. Przejazd w obie strony kosztuje 455 zł. W cenę wliczone jest ubezpieczenie oraz opieka przewodnika. I jeden nocleg. – Ale dopiero w drodze powrotnej. Bo do Rzymu dotrzemy pewnie około północy. I czasu zostanie tylko tyle, by dotrzeć na miejsce uroczystości – wyjaśnia ks. Eugeniusz Zarębiński, proboszcz parafii pw. św. Stanisława. Grupa jego parafian jedzie właśnie tym autokarem.
Gdy w kościele na lubelskich Czubach zamknięto listę pasażerów do autokaru, telefon nadal dzwonił. – Odbierałem też telefony od ludzi, którzy jadą swoim prywatnym samochodem i mają wolne miejsca w aucie. Zostawiali swoje namiary. Prosili, by przekazać je tym, którzy chcą jeszcze jechać. I tak się zaczęło – opowiada ks. Ireneusz Posturzyński z parafii św. Rodziny.
– Jedziemy z kolegą. Miało nas być więcej. Ale niektórzy zrezygnowali. Dlatego możemy zabrać dwie osoby – mówi Wojciech Sobieszuk z Lublina. Jako jeden z pierwszych zadzwonił do parafii, zostawiając swój numer telefonu.
Praktycznie żadne są szanse, by kupić jeszcze bilet na jeden z sześciu specjalnych pociągów do Rzymu. Bilety były dostępne tylko na siedmiu dworcach w Polsce. Ale nie na Lubelszczyźnie. – Była tu 60-osobowa grupa z KUL, a ja nawet nie mogłam zrobić rezerwacji – rozkłada ręce kobieta z okienka InterCity na dworcu w Lublinie. Dlaczego? – Bo bilety trzeba ręcznie wypisywać.
Wczoraj tylko nieliczni mieszkańcy Chełma przychodzili na dworzec, by zapytać o pociąg do Rzymu. Ale w informacji mogli dostać najwyżej... numer telefonu do informacji.
Sporo wolnych miejsc było jeszcze wczoraj w dodatkowych autobusach do Rzymu odjeżdżających z lubelskiego Dworca Głównego PKS. Ale po 7 rano nie ma dziś żadnego kursu. Następny jutro o tej samej porze. Za późno.
Choć konieczne było podstawienie dodatkowych autokarów, to podróżnych było mniej, niż spodziewali się przewoźnicy. Niektórzy pielgrzymi rezygnowali, gdy zrozumieli, że do samego Rzymu nie wjadą. I że później mogą nie dotrzeć bliżej niż dwa kilometry od miejsca ceremonii. – Ludzie z żalem odchodzili od kas. Chcieli choć porozmawiać o swym żalu po śmierci Ojca Świętego. Prawie jak w telefonie zaufania – przyznaje kasjerka z lubelskiego dworca PKS.
Swoje robiła też cena. W zależności od przewoźnika – w obie strony – od 486 zł do 540 zł. – Dużo ludzi pyta, ale jak do tej pory nikt nie wykupił biletu – potwierdza Marzena Mleczko z zamojskiego biura podróży „Rumat”.
Dominik Smaga, (am, ema, sad)
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!