czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Lublin

Neofaszyści ukryli arsenał w lesie

Dodano: 22 lipca 2002, 21:41
Autor: D.J.,

Stukilogramową bombę lotniczą, trotyl i elementy broni znalazła w niedzielę i wczoraj policja. Materiał wybuchowy zgromadziła paramilitarna grupa, która działała w Świdniku. Jej członkowie sami wskazali gdzie mają arsenały, po tym jak w sobotę ich kolega stracił w wybuchu ręce i stopę.

Do grupy należało kilkunastu młodych mieszkańców Świdnika. Najstarszy z nich, Albert K., który chciał wśród nich uchodzić za „fuehrera” i wpajał podwładnym idee faszystowskie, został w czerwcu aresztowany za nielegalne posiadanie broni. Był niewątpliwym liderem grupy. Pozostali członkowie mają po 14–15 lat. Chodzą do gimnazjów. Zajmie się nimi sąd rodzinny. Policja przesłuchała ich w czerwcu, przeszukano też miejsca gdzie mogli zgromadzić materiały wybuchowe i broń. Choć policja użyła psa wyszkolonego do poszukiwań materiałów wybuchowych, udało się jej znaleźć w kilku miejscach tylko amunicję i neofaszystowskie ulotki.
W sobotę w mieszkaniu na czwartym piętrze jednego z bloków w Świdniku doszło do eksplozji pocisku artyleryjskiego, który usiłował rozbroić 15-letni Gabriel K. Chłopiec chciał przeciąć bombę szlifierką. W wybuchu stracił obie dłonie i stopę.
Po wypadku policja jeszcze raz przesłuchała członków grupy, którzy dotychczas milczeli. Tym razem rozwiązały się im języki. – Powiedzieli nam, gdzie ukryli materiały wybuchowe – mówi Grzegorz Hołub, zastępca komendanta powiatowego policji w Świdniku. – W niedzielę, w lesie pod Świdnikiem, znaleźliśmy prawie dwa kilogramy trotylu i elementy broni, a w poniedziałek stukilogramową bombę lotniczą.
Policja twierdzi, że Gabriel K. utrzymywał z członkami grupy tylko koleżeńskie kontakty. Łączyły go z nimi zainteresowania materiałami wybuchowymi. Młodzi ludzie pozyskiwali trotyl z niewypałów, które wygrzebywali w lasach. Elementy broni kupowali na targach staroci. Mieli swój regulamin, spotykali się na zbiórkach, na których Albert K. usiłował zaszczepić ideologię faszystowską.
Członkowie grupy traktowali to bardziej jako zabawę w wojsko – uważa komendant Hołub. – Na razie hasła Alberta K. nie znajdowały u nich posłuchu. Gdyby jednak grupa działała dłużej to nie wiadomo czym mogłoby się to skończyć.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO