wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Nie grzebcie nam w ogródkach!

  Edytuj ten wpis

Działkowcy z naszego regionu sprzeciwiają się planowanym zmianom w Ustawie o ogrodach rodzinnych. Obawiają się likwidacji nawet połowy ogródków
na Lubelszczyźnie.
Pod protestem zebrali już ponad 16 tys. podpisów.

Projekt autorstwa posłów PiS ma być zgłoszony po wyborach samorządowych. I przyjęty przez parlament jeszcze w tym roku. Teraz wszystkie rodzinne ogródki działkowe są we władaniu Polskiego Związku Działkowców. Według projektu, związek zostałby zlikwidowany, a działki przeszłyby na własność gmin. A co z działkowcami? Mogliby wykupić użytkowane ogrody. - Na Lubelszczyźnie są tanie grunty, więc ogródek nie powinien kosztować więcej niż od kilkuset do tysiąca zł. Poza tym, po wykupieniu działek, ogrodnicy będą płacili niższy od składek na PZD podatek rolny - zapewnia Tomasz Markowski, poseł PiS, współautor zmian w ustawie.
- To mydlenie oczu - bulwersuje się Zbigniew Bryc, sekretarz lubelskiego oddziału PZD. - O tym, za ile i czy w ogóle sprzedać działkę, będzie decydować gmina. Więc jeśli uzna, że teren lepiej przeznaczyć pod hipermarket, to o wykupie nie będzie mowy. Wyrzucą nas bez odszkodowania.
Poza tym, działkowcy nie będą mogli wykupić ziemi tam, gdzie nie ma planów zagospodarowania przestrzennego. Na przykład ogródków przy ul. Piłsudskiego w Lublinie. Bo dla dzielnicy Śródmieście nie ma jeszcze planu. I - jak usłyszeliśmy w lubelskim Ratuszu - nie wiadomo, kiedy będzie. - Z naszych informacji wynika, że z 48 ogrodów w Lublinie, zagrożonych likwidacją będzie nawet 40 proc. - mówi Bryc. - Oprócz tych przy ul. Piłsudskiego, m.in. działki przy ul. Smorawińskiego, al. Warszawskiej czy na Węglinku.
Podobnie jest gdzie indziej. - Cztery z ośmiu ogrodów w naszym mieście leżą na terenach zalewowych, więc im nic nie grozi - wyjaśnia Tadeusz Piasecki z puławskiego oddziału PZD. - Ale pozostałe cztery mogą być łakomym kąskiem dla inwestorów.
Działkowcy z całego regionu zbierają podpisy przeciwko projektowi zmian. - Mamy już ponad 16 tysięcy. Na Lubelszczyźnie są 32 tys. działkowców. Liczymy, że przyłączą się kolejni - mówi Bryc.
- Ubolewam nad histerią działaczy PZD, bo każą ludziom podpisywać się przeciw czemuś, czego tak naprawdę jeszcze nie ma. Działkowcy nie mają się czego obawiać. Zagrożeni mogą być jedynie aparatczycy z PZD, którzy stracą pracę i pieniądze - odpowiada Tomasz Markowski.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!