środa, 18 października 2017 r.

Lublin

"Nie jesteśmy jakimiś degeneratami". Kim są prawdziwi grafficiarze

Dodano: 17 sierpnia 2016, 13:01

"Nie robimy tej imprezy po to, żeby zmieniać myślenie ludzi, skupiamy się na propagowaniu tego, czym się zajmujemy. Ale przychodząc na festiwal, mieszkańcy mogą zobaczyć, jak wyglądamy, przekonać się, że nie jesteśmy jakimiś degeneratami". Rozmowa z Łukaszem Kuziołą, jednym z organizatorów poświęconej graffiti imprezy Meeting of Styles w Lublinie

• Czy zaobserwowałeś, że przez tych kilka lat udało się zmienić postrzeganie graffiti wśród mieszkańców Lublina? Wielu osobom to zjawisko nie kojarzy się ze sztuką, a z wandalizmem. 

- Nie robimy tej imprezy po to, żeby zmieniać myślenie ludzi, skupiamy się na propagowaniu tego, czym się zajmujemy. Ale przychodząc na festiwal, mieszkańcy mogą zobaczyć, jak wyglądamy, przekonać się, że nie jesteśmy jakimiś degeneratami, tylko najzwyklejszymi ludźmi. Może jak nas poznają, rozmawiają z nami i słyszą, dlaczego to robimy, zmienia się ich wyobrażenie o graffiti.

Artykuł premium
lub wykup pełny dostęp do portalu:
Prenumerata
30 dni
koszt: 10,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 30 dni
Prenumerata
90 dni
koszt: 25,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 90 dni
Prenumerata
180 dni
koszt: 40,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 180 dni
Prenumerata
360 dni
koszt: 70,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 360 dni
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
gość
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (25 sierpnia 2016 o 20:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
no to jest niestety " sztuka " z amerykańskich rynsztoków pop-kultury. naturalnie musimy to małpować
Rozwiń
Gość
Gość (25 sierpnia 2016 o 20:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jak to sztuka - to proponuję kościoły tak malować
Rozwiń
gość
gość (25 sierpnia 2016 o 12:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wszędzie tego pełno... tylko szpeci. "Prawdziwi" grafficiarze - to pojęcie bardzo szerokie. Każdy, trzymający w ręce puszkę z farbą w sprayu i chlapiacy nią po tynku budynku, byle płocie, tam, gdzie mu tylko się zamarzy -  takim "artystą" się mieni - i za takiego sie uważa: co to nie on.... Idąc ulicą i widząc takie mazaje nie rozważam "artyzmu" wykonania, nie zastanawiam się, "co autor miał na myśli" (pierwszą myślą jest - o, następny... tu określenie nie nadajace sie do publikacji), nie wgłębiam się i nie analizuję - co pragnął "przekazać", tylko widzę - własnie, jak porzednik określił - SLUMS. Tandetę i szpetotę, bałagan i dewastację. Jakoś do mnie ta "sztuka" nie przemawia, więcej - razi poczucie estetyki... Była by to własciwie tylko rzecz gustu, gdyby nie to oszpecanie przestrzeni publicznej... Któregoś dnia wpadłem na pomysł fotografowania naprawdę ładnych, odnowionych budynków na ul. 3 Maja, akurat słońce je dobrze podświetlało - i zrezygnowałem, własnie poprzez mazaje na tynkach. Ohyda. Nie chcę "tego" mieć na zdjęciach. Ja wiem, "prawdziwy" grafficiaż do takich mazajów się nie przyzna - ale mnie ich produkcje natychmiast z podobnymi mazajami sie kojarzą...
Rozwiń
Gość
Gość (17 sierpnia 2016 o 14:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Osobiście nie lubię graffiti, pachnie mi to slumsem, tandetą i bałaganem rażącym po oczach. Takie malunki, nawet jeśli są dla kogoś sztuką to powinny być widoczne dla wąskiego grona wielbicieli, a nie wszem i wobec na frontowych ścianach mazane...paskudztwo
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!