wtorek, 26 września 2017 r.

Lublin

Nie piszcie tego w Internecie, czyli jak Jacek Kuroń został patronem ulicy

Dodano: 18 czerwca 2009, 16:52
Autor: Dominik Smaga

Jacek Kuroń, wybitny opozycjonista będzie patronem obecnej ul. Proletariuszy. O taką zmianę zabiegali działacze partii demokraci.pl. Radni tak się kłócili o jego życiorys, że niektórym aż zrobiło się wstyd.

Ul. Proletariuszy to mało znacząca ulica na Kalinowszczyźnie. NIe ma przy niej żadnych domów mieszkalnych, a jedynie garaże.

- Jacek Kuroń był wybitną osobistością. Myślę, że byłoby niewłaściwe, gdybyśmy ten sięgacz do garaży nazwali jego imieniem. Jemu przysługuje ulica bardziej znacząca - twierdził Jan Gąbka, radny lewicy.

Bardziej reprezentacyjna ulica się nie znalazła i Kuroń "dostał” garaże. Ale nie obyło się bez zażartej dyskusji. Niektórzy radni wypominali Kuroniowi działalność w tzw. Czerwonym Harcerstwie.

- W historii Jacka Kuronia były takie momenty, które nie są godne naszej pochwały - uważa Piotr Gawryszczak (PiS). - Można dodać do "Proletariuszy” "Jacka Kuronia”, bo w pewnym okresie nie było między nimi różnicy - wtórował mu jego klubowy kolega, Marek Wójtowicz.

- Gdy przyjdzie dzień mojego patrona powinienem się ze wstydu zakopać, bo to był Szaweł. Życie ludzkie jest jak kręta ścieżka - przekonywał Paweł Bryłowski (PO). - Ja czczę swojego patrona i jako Szawła i jako Pawła. Jest to dla mnie całość - dodaje. I wytyka radnym PiS, że za ich rządów rondo leżące na terenie dawnego miasteczka żydowskiego otrzymało imię Romana Dmowskiego znanego z antysemickich poglądów.

Kuronia w obronę wziął też szef Zespołu ds. Nazewnictwa Miejskiego, radny PO, Marcin Nowak: - Ja już spotkałem się z propozycją, by zmienić nazwę ul. Bolesława Śmiałego, bo zamordował biskupa - ironizował radny.

- Należałoby spojrzeć na Jacka Kuronia jak na człowieka, a nie na świętego. Każdy z nas popełnia błędy - apelowała Elżbieta Dados, radna PiS, podkreślając, że dyskusja w radzie może przynieść wstyd Lublinowi: - Mam nadzieję, że nikt w Internecie nie napisze tego, co tu słyszeliśmy.

W środę minęła 5 rocznica śmierci Jacka Kuronia.


Czytaj więcej o:
a może by tak?
C34CO
Anna
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

a może by tak?
a może by tak? (19 czerwca 2009 o 10:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zamiast się zastanawiać ,czy ten lub tamten zasłużył mniej lub bardziej na "swoją ulicę" ponazywajmy je wszystkie na "amerykańską modłę" ---czyli ponumerujmy i problem będzie z głowy!!!/a tak poza tym dodam,że ta nazwana nowo ulica jest przy garażach i tuż przy kierkucie--za płotem/
Rozwiń
C34CO
C34CO (19 czerwca 2009 o 08:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Komunistom i liberałom dalej marzy się kreowanie DLA POLAKÓW ICH AUTORYTETÓW !!!!CZĘSTO WROGO NASTAWIONYCH DO POLAKÓW I DZIAŁAJĄCYCH NA JEJ SZKODĘ. JA TEŻ NIE CHCĘ TAKICH autorytetów JAK KUROŃ !!!!
Rozwiń
Anna
Anna (19 czerwca 2009 o 07:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Sławku, to co napisał patriota jest bardzo ważne! Mnie osobiście właśnie te antypolskie wypowiedzi Pana Kuronia bolały najbardziej. Lubiłam Go jako człowieka, był interesującą osobowością na scenie politycznej, ale takie wypowiedzi odnośnie Lwowa są niedopuszczalne. Niestety coraz szersze kręgi oficjeli i polityków próbują nam wmawiać, że powinniśmy mieć do Ukrainy i Ukraińców wręcz nabożny stosunek i zapomnieć o ich antypolskości i nienawicie do nas, która jest nadal odczuwalna. A, żeby nie było, lubię akurat Ukrainę i ukraińską kulturę, tylko pamiętam o przeszłości i widzę, jaki jest ich stosunek do nas teraz.
Rozwiń
Slawek J.
Slawek J. (18 czerwca 2009 o 23:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
patrota napisał:
Skandal!
Człowiek, który publicznie chwalil się, że cieszy się, że Lwów jest ukraiński a nie polski zostal patronem lubelskiej ulicy! Lwów, który przez wieki był zawsze wierny Polsce, za którego 90 lat temu zginęło tysiące polskich bohaterów, Obrońców Lwowa, w tym najmłodszych -Orląt Lwowskich. Jeden z tych bezimiennych obrońców Lwowa leży w grobie Nieznanego Żołnierza w Warszwie. Wstyd!!! Teraz Lublin, którego miastem partnerskim jest Lwów, honoruje człowieka o antypolskich i antypatriotycznych poglądach, wyśmiewającego się z polskiego wielowiekowego dziedzictwa na Kresach i we Lwowie!

Ales ty glupi!
Rozwiń
Marian Paździoch
Marian Paździoch (18 czerwca 2009 o 22:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Fragmenty książki Waldemara Łysiaka
(...) Ja przypominam tak rozwlekle ów trockistowski „List" z dwóch powodów. Raz, że jest on ewi­dentnym dowodem „odlotu ro­zumu" u J. Kuronia, późniejsze­go ministra i czołowego machera „Salonu" III Rzeczypospolitej. A dwa (co ważniejsze), że był on pierwszą publiczną, mającą duży rozgłos akcją polityczną lewackie­go środowiska „komandosów", które dekadę później stworzyło KOR, czyli zalążek UD-UW.
(...) Znowu fragment wspominków W. Ziembińskiego:
„ — Michnik, który latem 1976 roku wyjechał na zaproszenie sympatyzującego z komunistami Sartre'a do Paryża, nie był obecny przy powoływaniu KOR. Gdy dowiedział się o jego powstaniu, odwiedził trzech czołowych komunistów zachodnich (w tym Berlinguera), by nawiązać współpracę. Budowa ideologii eurokomunizmu to nie była moja parafia".
(...) Według jego wielbicieli, powołujących się na Komitet Obrony Robotników, na „ kuroniówki" (zasiłki) i na „zupę Kuronia" — był tzw. dobrym człowiekiem. Właśnie przez to inni „dobrzy ludzie" kochali go, płakali u jego trumny i wychwalali epitafiami oraz epitafijnymi publikacjami jako niezmordowanego dobroczyńcę, „brata-tatę", naturę arcyszlachetną, zawsze gotową do poświęceń dla bliźnich. Miały go też za to kochać miliony szarych rodaków — w pierwszej dekadzie III RP przez kilka lat wszystkie sondaże wskazywały, że jest politykiem najpopularniejszym: 72%-78% zwolenników. Słowem „żelazny elektorat", właściwie aklamacja, ergo: murowana prezydentura, w cuglach! Lecz coś chyba było z tymi sondażami nie tak, bo życie boleśnie zweryfikowało to poparcie — zredukowało do poparcia jedynie przez elitę salonową i przez okołosalonowych „użytecznych idiotów". Gdy w 1995 Unia Wolności (był jej współzałożycielem i wice­przewodniczącym UD) wystawiła Kuronia na arenę elekcji prezy­denckiej — mimo gigantycznych starań propagandy („Gazeta Wyborcza" i inne media UW szalały wprost), zainkasował ledwie... 9% głosów, co było kompromitacją. Wyborcy nie okazali się dobrymi ludźmi i „popędzili" różowy „Salon", woląc czerwonego oczywistego, a nie farbowanego na różowo liska. Aż żal było wtedy salonowych „dobrych ludzi", gdy się widziało ich oczy „szeroko zamknięte" wskutek szoku. B. Geremek mógł powtórzyć swoje zdanie sprzed kilku lat, iż „społeczeństwo polskie nie dojrzało do demokracji".

Rzeczpospolita kłamców - Salon 2004 Waldemar Łysiak
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!