piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Nie próżnujesz, dług redukujesz

Dodano: 30 stycznia 2004, 21:37

Na osiedlu Nałkowskich w Lublinie mieszkańcy zalegający z czynszem sprzątają klatki schodowe, odśnieżają i malują okna. Nie dość, że spłacają swój dług, to jeszcze zarabiają parę złotych.

– Ludzie sami do nas przyszli z taką propozycją – przyznaje Marian Koziński, prezes spółdzielni.
Spółdzielnia założyła specjalny fundusz, na który składają się mieszkańcy. Po pięć groszy za mkw. powierzchni mieszkalnej. – Najtrudniej było przekonać pozostałych mieszkańców. Pytali, czego mają płacić za dłużników. Tłumaczyliśmy krótko: takie czasy, każdy może znaleźć się w podobnej sytuacji – opowiada prezes Koziński.
Fundusz nadzoruje społeczna rada, która decyduje o tym, komu dać możliwość odpracowania długu. Z każdym dłużnikiem spółdzielnia podpisuje umowę o pracę na czas określony, płaci za niego ZUS i podatki.
Wpłaty mieszkańców przynoszą funduszowi ok. 100 tys. zł w roku. To wystarcza na płace dla kilkudziesięciu dłużników. 80 proc. ich zarobku idzie na spłatę zaległego czynszu, a reszta na ich codzienne potrzeby. – W tamtym roku osiem rodzin całkowicie spłaciło w ten sposób swój dług. Niedawno była u mnie matka z dwójką dzieci. Spłaciła dług i pokazała nowe tornistry dzieci z książkami. Powiedziała, że kupiła je za zarobione w spółdzielni pieniądze – mówi prezes. – Ludzie są teraz bardzo biedni i przydaje im się każdy grosz. Mało tego, czują się wreszcie potrzebni, bo mogą pracować.
Pani Małgorzata, mieszkanka Czechowa, nie płaci czynszu od pół roku. – Ani ja, ani mąż nie mamy stałej pracy – mówi. – To, co uda nam się zarobić wydajemy na jedzenie, życie i na dzieci. Z pocałowaniem ręki wzięłabym taką pracę w spółdzielni.
Niestety, nie wszędzie daje się im taką szansę. – Nie możemy być osiedlowym urzędem pracy – uważa Marek Szymanek, wiceprezes SM „Czechów”. – Większość prostych prac wykonują nasi pracownicy, trzeba by ich zwolnić. Poza tym, takiej pracy jest niewiele, a my mamy 12 tys. członków. Nie wiem też, kto miałby decydować o tym, komu dać pracę, a komu nie.

Długi rosną

W lubelskich spółdzielniach dłużników ciągle przybywa. Tylko w spółdzielni Nałkowskich, która ma 3200 członków, dłużnicy zalegają z czynszem na kwotę blisko 800 tys. zł. W SM „Kalina” jeden z mieszkańców zadłużył się na 20 tys. zł. W Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej dług wynosi 7 proc. wszystkich zobowiązań czynszowych. To tak, jakby wszyscy lublinianie nie płacili za mieszkanie przez 23 dni w roku– obliczyły władze spółdzielni.

Jadwiga Boguszewska, psycholog

- To bardzo dobry pomysł. Jeżeli ktoś jest uczciwy i chce zmniejszyć swoje zadłużenie wobec spółdzielni, to bez żadnego zażenowania podejmie taką pracę. Moim zdaniem większym wstydem niż sprzątanie klatki schodowej czy odśnieżanie, jest rosnący dług i niemożność spłacenia go.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!