wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lublin

Nie widzieli kto obciął głowę ich kompanowi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 marca 2009, 21:23
Autor: (er)

Jak wychodziłem, to Edward Z. jeszcze żył - przekonywał wczoraj sędziego każdy z uczestników krwawej libacji w Leszkowicach pod Lubartowem. I żaden nie potwierdzał, że był przy tym, jak zabójca obcinał ich koledze głowę.

Edward Z. zginął 22 stycznia ub. roku. Kilku miejscowych mężczyzn, którzy nie stronili od kieliszka, urządziło sobie popijawę w rozpadającym się domu Henryka L. Skończyła się na jatce. Zabójca odciął Edwardowi Z. głowę, a potem próbował poćwiartować ciało.

Wczoraj przed Sądem Okręgowym w Lublinie ruszył proces czterech uczestników libacji. O obcięcie głowy oskarżony jest tylko Adam G., a pozostali trzej - Henryk L., Henryk G. i Tomasz P. o to, że nie zawiadomili prokuratury o zbrodni. Żaden z nich nie przyznał się do winy.

Adam G. twierdził, że 22 stycznia ub. roku Edwarda Z. w ogóle nie widział. I właściwie to nic z tamtego dnia nie pamięta. Nie potrafił wytłumaczyć, w jaki sposób w jego mieszkaniu znalazła się zakrwawiona siekiera.

Pamięci nie stracił Henryk L., który gościł u siebie biesiadników. Według jego relacji, najpierw zaczęli się bić bracia Adam G. z Henrykiem G.

- Potem Adam rzucił się z pięściami na Edwarda Z. - relacjonował właściciel domu.

Napastnik chwycił za siekierkę, którą uderzył przeciwnika w klatkę piersiową. Trysnęła krew. Co było dalej, tego Henryk L. już nie widział, bo wybiegł z domu. Wrócił po kilku godzinach. Znalazł poćwiartowane zwłoki kompana.

Henryk G. utrzymywał, że o zabójstwie nic nie wie, bo wyszedł zanim jeszcze Adam G. zaatakował swoją ofiarę. Tak samo twierdzi Tomasz P., który przyznał, że widział tylko początek awantury.

Początkowo wszyscy mężczyźni mieli postawiony zarzut zabójstwa i przebywali w areszcie. Teraz za kratkami jest tylko Adam G.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!