środa, 7 grudnia 2016 r.

Lublin

Nie zdążyli ukarać przez 10 lat

Dodano: 1 grudnia 2003, 21:50
Autor: (er),

Jak długo może trwać sporządzenia aktu oskarżenia? Lubelskim prokuratorom zajęło to aż... 10 lat. Akta trafiły do sądu
na tydzień przed przedawnieniem przestępstwa i nie było już możliwości osądzenia sprawców.

Dlaczego w takiej sytuacji akt oskarżenia trafił w ogóle do sądu?
– Obowiązkiem prokuratora jest kierowanie do sądu aktu oskarżenia zawsze, kiedy pozwala na to materiał dowodowy – tłumaczy Marta Kowalska, szefowa Prokuratury Rejonowej Lublin-Południe.
6 listopada 1993 roku pod stołówką studencką przy ul. Chodźki pobity został student z Iranu. Interweniowała policja. Funkcjonariusze usiłowali zabrać do radiowozu mężczyznę, który pobił obcokrajowca. Napastnik szarpał się, wyzywał policjantów, jednego uderzył. Na pomoc przyszedł mu znajomy, którzy usiłował odciągnąć policjantów od zatrzymanego. W końcu obaj agresywni mężczyźni trafili do izby wytrzeźwień. Zaraz
po zajściu postawiono im zarzuty stawiania oporu policji i wypuszczono na wolność.
W styczniu 1994 roku dochodzenie zostało zawieszone. W uzasadnieniu prokuratura podała, że podejrzani Gerard W. i Mirosław Z. ukrywają się. W sprawie nic się nie działo
aż do czerwca tego roku, kiedy Gerard W. trafił za kratki w związku z inną sprawą. Prokuratura Rejonowa Lublin-Południe odwiesiła dochodzenie. Wówczas bez problemów ustalono adres drugiego podejrzanego, który na stałe mieszkał w Lublinie.
30 października został napisany akt oskarżenia. Trafił do Sądu Rejonowego w Lublinie. Na osądzenie sprawy nie było szans, bo przestępstwa przedawniały się za tydzień. Sąd musiał umorzyć postępowanie.
Umorzenie z powodu przedawnienia traktowane jest jako przejaw braku sprawności prowadzenia danej sprawy. Jest bardzo źle widziane przez zwierzchników. Prokurator Kowalska zaprzecza, że prokuratura zadziałała na zasadzie podrzucenia kukułczego jaja, tak żeby sprawa przedawniła się w sądzie, a nie w prokuraturze. – Prokuratorzy nie boją się umorzeń z powodu przedawnienia – zapewnia.
Dlaczego wcześniej nie zajęto się ukaraniem samego Mirosława Z. skoro jego kompan był nieuchwytny? – Trudno jest mi na to odpowiedzieć – mówi Kowalska. – Ta sprawa
ze względu na zmiany organizacyjne była w kilku prokuraturach.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO