poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Nie zostawię mojej córki samej

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 maja 2004, 21:10

Pięcioletnia Laura została siłą odebrana matce przez detektywów Krzysztofa Rutkowskiego. Wczoraj dziecko miało pojechać z ojcem do Londynu. Na wyjazd nie pozwoliła policja.

Firmę Rutkowskiego wynajął ojciec dziecka Andreas S. z Londynu. To były mąż Joanny L. Kobieta przed dwoma laty bezprawnie wywiozła dziecko z Londynu do Puław. Anglik ma w ręku prawomocne orzeczenie Sądu Okręgowego w Lublinie. Zgodnie z tym wyrokiem dziecko musi wrócić do Anglii. Może je tam zawieźć matka. A jeśli tego nie zrobi, prawo do zabrania dziecka zyskuje ojciec.
Dziennik śledzi losy dziewczynki od końca ubiegłego roku. Od kwietnia, kiedy zapadł wyrok, Joanna L. ukrywa córkę. Andreas bał się, że wywiezie je za granicę. W czwartek wieczorem matkę dziecka namierzyli detektywi Rutkowskiego. Była z córką w Warszawie. Do odebrania dziecka doszło w parku przy zoo. Kobieta była tam umówiona z reporterami telewizji Polsat. – Szłam ulicą z dziennikarzem, Laura biegła kilka metrów przed nami – opowiada zdenerwowana kobieta. – Złapał je ktoś w kapturze, a przy mnie pojawili się jacyś mężczyźni. Powiedzieli, że są od Rutkowskiego. Nie pozwolili mi pobiec za córeczką.
Mężczyzną, który chwycił dziecko był Andreas. – Pojechałem prosto do konsulatu brytyjskiego a o odzyskaniu Laury powiadomiłem komisariat policji – relacjonuje.
Do tego samego komisariatu dotarła również matka Laury. Potem rodzice spotkali się w konsulacie brytyjskim. Laura i jej rodzice spędzili noc w hotelu. Dziecko było pilnowane przez pięciu ludzi Rutkowskiego. Matka zgodziła się wracać z córką do Anglii. Kupiono już bilety na lot do Londynu. Potem kobieta zmieniła zdanie. – Wmawiali mi, że nie mam innego wyjścia – tłumaczy.
Rano do hotelu wkroczyła policja. Wezwała ją babcia Laury. Funkcjonariusze zablokowali część piętra. Wylegitymowali pracowników Rutkowskiego. Nie pozwolili im na zabranie dziecka do Anglii. – Dla nas najważniejsze jest dobro dziewczynki – mówi Mariusz Sokołowski, z Komendy Stołecznej Policji. – Wkroczymy, jeśli rodzice nie dojdą do porozumienia i zaczną wyrywać sobie córkę.
W południe rodzice zaczęli negocjować. Przez kilka godzin rozmawiali w hotelowym pokoju. W tym czasie z sąsiedniego pomieszczenia słychać było śmiech Laury, która bawiła się z policjantami.
Funkcjonariusze nie ukrywali, że jeśli rodzice się nie porozumieją, dziecko trafi do pogotowia opiekuńczego. W końcu Andreas i jego była żona podpisali ugodę. Kobieta zobowiązała się, że nie będzie się już ukrywać i wróci do Puław. 27 maja stawi się na rozprawę do puławskiego sądu. Wtedy ma zapaść decyzja, kto ostatecznie zawiezie Laurę do Anglii.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!