wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Niebezpieczne mrozy. Nie wszyscy bezdomni chcą skorzystać z pomocy schronisk

Dodano: 6 stycznia 2017, 13:39

(fot. Dorota Awiorko)
(fot. Dorota Awiorko)

Pan Jan żyje na ulicy od 25 lat. Nocuje w altance ogrodowej. Mimo niskich temperatur do schroniska dla osób bezdomnych iść nie chce. Podobnie jak pani Ewa, kolejna z bezdomnych osób przebywających na terenie Lublina.

– Sytuację monitorujemy przez całą dobę. W dzień często osoby bezdomne nie przebywają w miejscach gdzie nocują. Przemieszczają się. Wracają dopiero wieczorem. Wtedy też te spadki temperatur są największe – mówi Robert Gogola, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Lublinie.

Strażnicy miejscy, podobnie jak i policjanci patrolują miejsca, w których przebywają lub też mogą gromadzić się bezdomni.

–W przypadku zagrożenia te osoby są przewożone do schronisk – dodaje Gogola.

Wczoraj wspólnie ze strażnikami byliśmy w miejscach na terenie Lublina, gdzie gromadzą się osoby bezdomne.

– To nie jest moja pierwsza zima „na ulicy”. Bywało gorzej, kiedy temperatura spadła poniżej 20 stopni Celsjusza – mówi jeden z mężczyzn z kilkuosobowej grupy koczującej w budynku po stróżówce. – Mamy butlę gazową. Możemy się ogrzać i przygotować sobie gorącą herbatę. Ja od 5 lat już tak się tułam. Najpierw straciłem pracę, potem był rozwód z żoną. Tak się to wszystko zaczęło.

– Wszyscy śpimy w tym budynku. Mamy kołdry i koce. Jest w miarę ciepło. Można nawet kurtkę ściągnąć. Poza tym chodzimy na ciepłe posiłki – zapewnia drugi z mężczyzn.

O pomoc nie proszą. – Jakoś sobie radzimy – mówi pani Ewa, która na ulicy żyje od 5 lat. Opowiada nam, że kiedyś pracowała w szpitalu. O tym, żeby pójść do schroniska póki co nie myśli. – Nie chcę tam mieszkać – ucina.

Z altanki ogrodowej na obrzeżach Lublina do schroniska nie chce przenieść się też pan Jan. Jego tułaczka trwa już 25 lat.

– Osoby przebywające w takich altankach są najbardziej zagrożone. Od wiatru można się odsłonić, ale na pewno nie od mrozu – podkreśla st. insp. Waldemar Głazek, strażnik miejski z Lublina, który wspólnie ze st. insp. Stanisławem Jakubowskim patrolują miejsca gdzie są bezdomni.

– Pan Jan kiedy nie był jeszcze pod opieką MOPR-u sam przygotowywał sobie posiłki. W jednej z altanek ma taką „kuchnię” – opisuje w drodze do miejsca gdzie żyje bezdomny mężczyzna st. insp. Jakubowski. I dodaje: W środę zabieraliśmy go stąd, bo był nietrzeźwy.

– Nic na to nie poradzę, że lubię sobie wypić. Nie chcę stąd jechać. Nie lubię jak na każdym kroku alkomatem mnie badają – denerwuje się pan Jan. I zapewnia: Nic mi się nie stanie. Już przy temperaturze minus 25 stopni jakoś przeżyłem.

W schroniskach i niglegowniach nie mogą przebywać osoby pod wpływem alkoholu.

Siarczysty mróz się cały czas utrzymuje. W Lublinie termometry wskazują obecnie minus 14 st. C. W nocy będzie jeszcze mroźniej. Synoptycy przewidują, że temperatura może spaść nawet do 22 – 24 st. C.

Ofiary mrozów

W czasie siarczystych mrozów osoby bezdomne są szczególnie narażone na wychłodzenie, ale nie tylko oni. Ofiarami mrozów mogą być również osoby starsze, samotne lub chore. Jak podkreśla Rządowe Centrum Bezpieczeństwa „bywają nimi także osoby, które zasnęły na powietrzu będąc pod wpływam alkoholu. W sezonie zimowym z wychłodzenia umiera średnio około 80 osób.”

Służby apelują, aby nie być obojętnym. Jeśli są osoby potrezbujące pomocy nalezy niezwłocznie powiadomić o tym policjantów lub strażników miejskich.

Minionej dobry z wychłodzenia zmarły w Polsce już trzy osoby.

Bezpłatna infolinia

Jak informuje Lubelski Urząd Wojewódzki stale aktywna jest bezpłatna infolinia. Pod numerem 987 można uzyskać adresy i telefony placówek udzielających wsparcia osobom bezdomnym na terenie całego województwa lubelskiego. Pracownicy obsługujący infolinię na bieżąco współpracują ze służbami w celu udzielenia wsparcia osobom bezdomnym.

Strażnicy miejscy z Lublina - st. insp. Waldemar Głazek i st. insp. Stanisław Jakubowski patrolują miejsca gdzie są lub mogą być bezdomni. (fot. Dorota Awiorko)
Strażnicy miejscy z Lublina - st. insp. Waldemar Głazek i st. insp. Stanisław Jakubowski patrolują miejsca gdzie są lub mogą być bezdomni. (fot. Dorota Awiorko)
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
dff
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (7 stycznia 2017 o 20:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak można im pomóc skoro oni wolą pić niż się bezpiecznie przespać i coś zjeść normalnego.
Rozwiń
Gość
Gość (7 stycznia 2017 o 20:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Skoro im się nie podoba tam jechać to poco im pomagać, jak zaczną im kończyny odmrażać to zrozumieją, alkoholiki
Rozwiń
dff
dff (7 stycznia 2017 o 09:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Alkohol to nie jedyny powód bezdomnych unikania noclegowni czy schroniska. Opieka MOPR pomaga ale ciągle wymyśla nowe żądania, podwyższa poprzeczkę, stara się pozbyć ze swojego rejonu "kłopotu" jakim jest bezdomny. Osoby takie czują się w pewien sposób prześladowane przez swoich opiekunów. Mówią, że mają swój honor i w końcu zrezygnują z tej pomocy. Czy o to chodzi? Warto się zastanowić i nauczyć opiekunów większej wrażliwości ... więcej empatii i zrozumienia. Jeśli ich zrazimy do dawanej  pomocy to wydamy na nich wyrok ... czy mamy takie prawo?
to nie opieka MOPR stawia poprzeczki, to nasi puści rządzący wydający głuie przepisy, które są tak konstruowane aby jak najmniej pomóc, a później jest czepianie się pracowników dlaczego nie pomogli. Żaden pracowik nie zrobi nic zgodnego z przepisami, bo jak jest dobrze to dobrze a jak coś wyjdzie nie tak to kto winny, pracownik, bo zrobił niezgodnie z przepisami, a te przepisy są tak skonstruowane, ze co osoba to inaczej je interpretuje.
Rozwiń
Gość
Gość (6 stycznia 2017 o 22:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Alkohol to nie jedyny powód bezdomnych unikania noclegowni czy schroniska. Opieka MOPR pomaga ale ciągle wymyśla nowe żądania, podwyższa poprzeczkę, stara się pozbyć ze swojego rejonu "kłopotu" jakim jest bezdomny. Osoby takie czują się w pewien sposób prześladowane przez swoich opiekunów. Mówią, że mają swój honor i w końcu zrezygnują z tej pomocy. Czy o to chodzi? Warto się zastanowić i nauczyć opiekunów większej wrażliwości ... więcej empatii i zrozumienia. Jeśli ich zrazimy do dawanej pomocy to wydamy na nich wyrok ... czy mamy takie prawo?
Rozwiń
Gość
Gość (6 stycznia 2017 o 17:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dokładnie ! Nie chcą to niech zamarzają ! Dorośli są niech piją dalej jak tak wolą zamarznąc
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!