środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Nielegalny podsłuch w LPEC. Prokuratura stawia zarzuty. Zarząd będzie się tłumaczył

Dodano: 22 lipca 2016, 06:53

Dwa zarzuty stawia prokuratura członkowi rady nadzorczej miejskiej spółki, który miał zainstalować w firmie nielegalny podsłuch. Dziś zarząd LPEC ma się tłumaczyć z tego, co zrobił, gdy dowiedział się o sprawie. Atmosfera w firmie jest coraz bardziej napięta

Skandal wybuchł we wtorek, gdy do Lubelskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej wkroczyła policja, a z firmy wyszła z 46-letnim Konradem B. Zabezpieczono też jego komputer.

Mężczyzna będący członkiem rady nadzorczej spółki usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy instalacji urządzeń podsłuchowych w siedzibie LPEC, a drugi wykorzystania zdobytych tak materiałów w procesie cywilnym, toczącym się przed sądem. – Nie przyznał się do zarzutów. Złożył wyjaśnienia – mówi Katarzyna Czekaj, szefowa Prokuratury Lublin Południe. Treści wyjaśnień nie ujawnia.

Prokuraturę o sprawie powiadomiło siedem pracownic LPEC, wśród nich – była żona Konrada B. Podsłuch był zamontowany w jej mieszkaniu i biurze. Urządzenia nagrywały rozmowy z koleżankami z pracy, w tym kierowniczką jednego z działów, która w procesie rozwodowym rzekomo świadczyła na niekorzyść Konrada B. Panie miały wymieniać na jego temat niepochlebne opinie.

Mężczyzna poczuł się oczerniany i pozwał kierowniczkę, a w sądzie jego koronnym dowodem miały być nagrania. Płytę i stenogramy miał przedstawić w sądzie w czerwcu. Później, jak dowiadujemy się nieoficjalnie, tłumaczył, że dostał je pocztą od nieznanego nadawcy.

Pozwana kierowniczka powiedziała o wszystkim byłej żonie Konrada B. i innym bohaterkom nagrań. Panie zawiadomiły śledczych. Zarzuciły mężczyźnie nie tylko naruszenie prywatności, ale wskazały na możliwość naruszenia tajemnic spółki. Jeszcze w czerwcu powiadomiły o sprawie szefów LPEC.

– Zarząd zlecił czynności sprawdzające wyspecjalizowanej firmie. Po otrzymaniu ekspertyzy złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, dołączając do niego przywołaną ekspertyzę – informuje spółka w odpowiedzi na nasze pytania.

Odpowiedzi żąda też Ratusz, który chce, by na dzisiejszym posiedzeniu rada nadzorcza poprosiła zarząd o wyjaśnienia. – Prezydent oczekuje od rady nadzorczej pełnej oceny sytuacji, wyczerpujących opinii o działaniach zarządu oraz rekomendacji co do dalszych działań – podkreśla Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta.

Co ciekawe wyjaśnień w „sprawie Konrada B.” żądać ma rada, w której ten sam Konrad B. wciąż zasiada. Ratusz go nie odwoła, bo jest on przedstawicielem pracowników. – To w rękach załogi jest dalsze pełnienie przez niego funkcji w spółce – stwierdza Krzyżanowska.

Miasto obiegła też wiadomość o pobiciu, do którego miało dojść wczoraj w siedzibie LPEC. Biuro Zarządu spółki twierdzi, że nie ma informacji „o rzekomej próbie pobicia (...), a jedynie o zaistnieniu konfliktu pomiędzy niektórymi pracownikami”.  – Zarząd podjął działania zmierzające do ustalenia przebiegu zdarzeń i od ich wyniku uzależnia ewentualne wyciągnięcie wobec kogokolwiek konsekwencji służbowych – czytamy w odpowiedzi na nasze pytania.

Czytaj więcej o: Lublin LPEC
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(23) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (22 lipca 2016 o 14:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
LPEC i Przyjaciele
Rozwiń
Gość
Gość (22 lipca 2016 o 12:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak to jest jak w firmie pracują całe rodziny.
Rozwiń
Gość
Gość (22 lipca 2016 o 11:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jak dzieci dosłownie...
Rozwiń
nieładnie
nieładnie (22 lipca 2016 o 11:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dree napisał:
xxx napisał:
Nie pij tyle.
COŚ TAM COŚ TAM
dree napisał:
Halo do kogo Wy PIJECIE?
Rozwiń
dree
dree (22 lipca 2016 o 11:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
xxx napisał:
Nie pij tyle.
COŚ TAM COŚ TAM
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (23)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!