czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Dwie poprzednie lubelskie stajenki spłonęły, obecną udało się uratować

Niewiele brakowało, by bożonarodzeniowa szopka w centrum Lublina stanęła w płomieniach. Po południu pod stropem zaczął snuć się dym. Występy odwołano. Prawdopodobnie instalacja elektryczna była wadliwa lub przeciążona. Jej wykonawca ucieka przed mediami.

Tuż po godz. 15 jeden z dźwiękowców realizujących występy dostrzegł dym obok przewodów wiszących pod stropem drewnianej stajenki. Powiadomił strażników miejskich. - Natychmiast zadzwoniliśmy po straż pożarną - mówi Robert Tylega, naczelnik Oddziału Centrum w lubelskiej Straży Miejskiej. Dopływ prądu do stajenki został odcięty.
- Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, zadymienia już nie było. Prawdopodobnie ktoś położył za cienkie kable - spekuluje jeden ze strażaków.
Wezwano także ekipę energetyków. - Zanim wznowimy występy, musimy sprawdzić instalację elektryczną. Ale to raczej dmuchanie na zimne - twierdzi odpowiedzialna za szopkę Małgorzata Szatkowska z Urzędu Miasta. I zapewnia: - Przerwa w występach potrwa najwyżej pół godziny.

W tym czasie na deptak ściągnęły kolejne grupy dzieci, które miały kolędować w stajence. - Kiedy zbliżaliśmy się do stajenki słyszeliśmy wycie syren. Zdecydowaliśmy się na występ, ale z okrojonym programem - mówi Iwona Pietraszko, opiekunka dzieci z Gimnazjum nr 9. To ostatnia grupa, która zdecydowała się na występ na schodach Ratusza i bez nagłośnienia.
Rozważane są dwie wersje. - Albo instalacja elektryczna jest wadliwa, albo została przeciążona - mówi Michał Badach, rzecznik straży pożarnej. - Nie wiem, dlaczego zaczęło się dymić - przyznaje wykonawca instalacji w stajence. - Wezwiemy ludzi od monitoringu i przejrzymy obraz z kamer - proponuje Szatkowska. Ale nic nie udało się znaleźć.

- Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim. Jest skutek, nie ma przyczyny. Ale izolacja kabli nie jest uszkodzona. Nie wiemy, skąd był ten dym - mówi Badach. - Rano nasz komendant zdecyduje, czy przeprowadzimy kontrolę w stajence.
O godz. 18, wbrew zapewnieniom, że to tylko chwilowa przerwa, w szopce wciąż było cicho. Zgodnie z programem Festiwal Bożego Narodzenia ma się zakończyć 6 stycznia.

Pechowa stajenka

Szopka przed lubelskim Ratuszem spłonęła 4 stycznia 2003 r. Ogień pojawił się tuż przed północą. Straż wezwali przejeżdżający obok policjanci. Dopiero po nich alarm podnieśli strażnicy miejscy, choć siedzieli przed monitorem, na którym był obraz z kamery skierowanej na szopkę. Ale sprzęt był kiepski, a obraz się nie nagrywał, bo nie było magnetowidu. Szef strażników stracił pracę. W szopce spłonęły zwierzęta. Ówczesne władze miasta twierdziły, że było to podpalenie. Prokuratura ustaliła, że przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej.
Ratusz bojąc się podpalenia, trzymał w tajemnicy miejsce składowania rozmontowanej szopki. Latem 2005 r. podpaliły ją przypadkowo dzieci bawiące się zapałkami na terenie Lubelskiego Klubu Jeździeckiego.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!