poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Od lat pomagają ludziom wrócić do życia. A teraz sami potrzebują pomocy

Dodano: 14 marca 2014, 22:15

Gdybym tutaj nie trafił to prawdopodobnie bym już nie żył - przypuszcza 80-letni pan Józef, jeden z podopiecznych Bractwa Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta w Lublinie. Mężczyzna od 3 lat mieszka w schronisku dla bezdomnych. Placówka działa głównie dzięki darczyńcom

- Naszą misją jest przywracanie godności ludzkiej i pomoc osobom ubogim, bezdomnym, chorym, rodzinom wielodzietnym oraz rodzicom samotnie wychowującym dzieci w powrocie do społeczeństwa i na rynek pracy - wskazuje Agata Świąder-Pitera z Bractwa Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta w Lublinie. Bractwo działa w Lublinie od ponad 20 lat, które pomaga potrzebującym na wiele sposobów. Prowadzi nie tylko schronisko dla 35 mężczyzn i noclegownię, która działa od listopada do marca. Przy ul. Zielonej funkcjonuje też m.in. jadłodajnia dla osób ubogich i bezdomnych, stołówka dla podopiecznych MOPR. Jest też punkt wydawania używanej odzieży, Klub Integracji Społecznej "Szansa”. Jest też punkt wydawania żywności długoterminowej. Na tym nie koniec. W Bystrzejowicach Trzecich funkcjonuje Ośrodek Aktywizacji Społecznej i Zawodowej. - Potrzeby są ogromne, ponieważ większość naszych działań realizujemy ze środków pozyskanych od darczyńców, w tym również z 1 procenta podatku - tłumaczy Wojciech Bylicki, prezes Bractwa Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta w Lublinie. Z ulicy do schroniska Pan Józef mieszka w schronisku od lutego 2011 r. - Wcześniej przez 15 lat moim domem to było niebo w lesie czy też nad zalewem - opowiada 80-latek, który opuścił swój dom z powodu problemów rodzinnych. - Zanim przyszedłem do schroniska spałem w niewielkiej budzie przy stadionie. W mrozu praktycznie stamtąd nie wychodziłem. Myłem się na dworze śniegiem. Zimą 3 lata temu do pana Józefa dotarł partol złożony m.in. ze strażników miejskich i pracowników socjalnych. - Te osoby namówiły mnie, żebym zgłosił po pomoc - dodaje pan Józef. - Nie zrobiłem tego od razu. Po kilku dniach dopiero przyszedłem. Nigdy nie żałował decyzji, że zamieszkał w schronisku przy ul. Dolnej Panny Marii 32. - Gdybym tutaj nie trafił to prawdopodobnie bym już nie żył - przypuszcza pan Józef. - Jak tutaj przyszedłem to moje palce były niemal odmrożone. 80-latek ma w schronisku przyjaciół. - Marian, Mietek. Śniadania mi nawet chcą przynosić - uśmiecha się pan Józef. - Z nikim tutaj nie miałem jeszcze żadnej kłótni. - Pan Józef jest bohaterem naszego spotu w związku z naszą akcją dotyczącą 1 procenta podatku - tłumaczy Świąder-Pitera. - Spot jest emitowany w lubelskiej telewizji i w kinie Bajka. Pracownicy agencji reklamowej - Vena Art, która jest jego autorem jest pod wielkim wrażaniem zdolności aktorskich pana Józefa. Spot kręciliśmy w kamienicy na Starym Mieście, bo tam mamy mieszkania adaptacyjne. Mieszka w nich pięciu mężczyzn, którzy wyszli z bezdomności. Apel o pomoc Takich osób jak pan Józef jest dużo więcej. Niestety z roku na rok przybywa. - 130 tys. zł, które w 2013 r. otrzymaliśmy z 1 procenta podatku biorąc pod uwagę dotacje to jest ok. 10 procent naszych rocznych obrotów - wylicza prezes Bractwa Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta w Lublinie. I dodaje: Nasza pomoc jest wielopłaszczyznowa. Zabezpieczamy podstawowe potrzeby naszych podopiecznych jakie jak jedzenie i schronienie. W ostatnich latach działamy również w kierunku aktywizacji społecznej i zawodowej tych osób. Chcemy aby wróciły do społeczeństwa, znaleźli pracę. Dlatego tworzymy też spółdzielnie socjalne, które zatrudniają te osoby. Dzięki tym działaniom wychodzą one z systemu opieki społecznej. Ale najważniejsze jest to, że są samodzielne, czują się godnie i są w stanie się utrzymać. Tymczasem osób bezrobotnych cały czas przybywa. - Jedni odchodzą, przychodzą kolejni - wskazuje prezes Bylicki. - Dlatego też pomagamy osobom bezrobotnym aby nie wpadły w ten korkociąg bezdomności. To jest równia pochyła, po której się człowiek stacza. Trudno samemu się odbić od tego dna. Bractwo cieszy się z każdej przekazanej im pomocy, nawet najmniejszej. - Każda złotówka, którą otrzymujemy jest bardzo dobrze spożytkowana, aby jak najlepiej służyła potrzebującym - zapewnia prezes lubelskiego bractwa. Bractwo Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta w Lublinie wspiera osoby potrzebujące pomocy już od 1983 roku (obecną nazwę placówka przyjęła w 1991 roku.). Stowarzyszenie otacza opieką osoby ubogie, chore, niepełnosprawne, bezdomne, uzależnione, uchodźców i wszystkich, którzy tej pomocy potrzebują. Z pomocy Bractwa korzystają również emeryci, rodziny wielodzietne i samotne matki, którzy osiągają niewielki dochód. Jednym z założycieli i pierwszym prezesem Bractwa był ks. Jan Mazur. - Człowiek-instytucja - tak o nim mówiono, a przede wszystkim kapłan w archidiecezji lubelskiej - mówi Agata Świąder-Pitera. - Otaczał ojcowską opieką ubogich i bezdomnych. Już w latach 80-tych ubiegłego wieku, mimo braku rozwiązań prawnych w systemie pomocy społecznej, stworzył prężnie działający ośrodek charytatywny. Placówka stała się instytucją udzielającą kompleksowego wsparcia, ze szczególnym naciskiem na aktywizację zawodową i społeczną. Jak pomóc? Na rzecz Bractwo Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta w Lublinie, które jest organizacją pożytku publicznego można przekazać 1 procent podatku. Wypełniając odpowiednią rubrykę w rocznym zeznaniu podatkowym PIT, należy wpisać KRS: 0000135612 54 150 - tyle w ciągu roku wydano porcji gorących posiłków ok. 20 ton - tyle ziemniaków i innych warzyw wykorzystano do przygotowania takiej ilości posiłków 13 ton - tyle żywności trwałej przekazano w ciągu roku podopiecznym ok. 130 - tyle bochenków chleba dziennie wydaje Bractwo ok. 300 - tyle osób rocznie znajduje schronienie w noclegowni i schronisku, które prowadzi Bractwo (dane bractwa za 2013 r. )
Czytaj więcej o: Lublin pomoc bezdomni
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!