czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Odzyskał zdrowie w szklanej kuli

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 marca 2008, 18:29
Autor: Ewa Stępień

Dziewięcioletni Michał stracił nogę, ale wygrał z gangreną. Dziś uczy się na nowo chodzić i nie przestaje marzyć o kucyku.

Michał Krzeszczyk z powiatu chełmskiego przyjechał wczoraj do szpitala w Lublinie na pomiary potrzebne do zrobienia protezy.

- O kulach porusza się z prędkością światła - nie może się nadziwić dr Cezary Skibiński, kierownik Zakładu Rehabilitacji w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie. - Dzieci są naprawdę niesamowite.

Michał miał wypadek na początku lutego. - W oborze pracowała maszyna do zgarniania obornika. Chłopiec poślizgnął się. Tryby wciągnęły mu nogę i zmiażdżyły - pani Elżbieta, mama chłopca z ciężkim sercem wraca do tamtych chwil.

Lekarze z Kliniki Chirurgii i Traumatologii DSK przyszyli dziecku nogę. Po kilku dniach wdało się zakażenie. - Bakterie okazały się silniejsze od antybiotyków. Nogę trzeba było amputować - opowiada prof. Jerzy Osemlak, kierownik kliniki. - Aby zapobiec dalszemu rozkładowi tkanek, pacjent wymagał leczenia w komorze hiperbarycznej. Dlatego wysłaliśmy go helikopterem do Wrocławia.

Terapia w takiej komorze polega na dostarczeniu pacjentowi dużej ilości tlenu pod zwiększonym ciśnieniem. W ten sposób można leczyć zatrucia tlenkiem węgla, oparzenia, choroby dekompresyjne u nurków. Ale nie tylko. Komora przyspiesza gojenie ran i tkanek.

- To była taka szklana kula - tłumaczy nam Michał. - Z jednej strony było wejście. Wchodziłem do środka i siedziałem tam codziennie godzinę.

Po dwóch tygodniach seansów w komorze Michał wyzdrowiał i wrócił do domu. Teraz trzeba mu zrobić protezę. W tym celu trwają przymiarki.

- Na razie będzie nosił tymczasową protezę. Musi nauczyć się wszystkich czynności: chodzenia, siadania, upadania - mówi dr Skibiński. - Potem dostanie protezę stałą.

Pani Elżbieta, mama chłopca uśmiecha się. - Kiedy mąż przyniósł po raz pierwszy kule, myśleliśmy, że Michał nie da sobie rady. A on je mocno chwycił i od razu na nich pobiegł. Poradzi sobie z protezą.

Michał jest pogodnym, uśmiechniętym dzieckiem, choć ma za sobą wielkie cierpienie. Kocha zwierzęta. - Konie i krowy. Nie tylko lubię przy nich pomagać. Lubię je dla nich samych - mówi i dodaje, że marzy o kucyku.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!