czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Ograniczniki miały pomóc, a okazały się problemem

Dodano: 10 sierpnia 2008, 19:06

Ulica Ułanów ma niewiele ponad kilometr długości i... 9 ograniczników prędkości.

- Ledwo minie się jeden i już trzeba uważać na drugi. To nie tylko denerwuje, ale przede wszystkim psuje zawieszenia samochodów - żalą się mieszkańcy.

Na przejechanie krótkiego odcinka ulicy Ułanów, od ul. Armii Krajowej do hipermarketu Tesco, potrzeba prawie 10 minut. I sporo cierpliwości. - To jak jazda po muldach: co 100 albo w najlepszym wypadku 150 metrów garb. Morderstwo dla samochodu i samych kierowców - denerwuje się pan Michał, mieszkaniec ul. Ułanów.

- Zdecydowanie za dużo tych ograniczników - komentuje Stanisław Grzeszczyk, taksówkarz z 30-letnim doświadczeniem, który często jeździ ul. Ułanów. - Przecież to wąska ulica, z wieloma zakrętami i fatalną nawierzchnią. Tu się po prostu nie da szybko jechać. Nie rozumiem, po co tu tyle "śpiących policjantów”. To tylko utrudnia życie.

A miało pomóc. W bezpieczeństwie. - Ograniczniki zostały zamontowane na wniosek samych mieszkańców ul. Ułanów. Ich zdaniem, kierowcy jeździli ulicą za szybko i stwarzali zagrożenie, zwłaszcza dla dzieci - wyjaśnia Anna Adamiak z Wydziału Dróg i Mostów Urzędu Miasta.

- Potem mieszkańców wsparli radni z tej dzielnicy, którzy przygotowali w tej sprawie interpelację. Skoro było takie zapotrzebowanie, ograniczniki zostały zamontowane.

Ale dlaczego jest ich aż tyle? - To zostało zaprojektowane na podstawie obowiązujących przepisów - tłumaczy Adamiak. - Te wyraźnie mówią, ile metrów powinien być oddzielony ogranicznik od przejścia dla pieszych, ile od skrzyżowania, a ile od łuku drogi. Wszystko to należy uwzględnić. I tak właśnie stało się na ul. Ułanów.

Efekt? Mieszkańcy, zamiast cieszyć się z wyczekiwanych "śpiących policjantów”, zaczęli się złościć. - Owszem, bezpieczniej jest - zauważa pani Lidia. - Tylko że teraz nie da się tędy jeździć. To jednak nie było dobre rozwiązanie. Może warto by było zastanowić się nad zastąpieniem ograniczników czymś innym?

- Ja też jestem za tym, żeby je zlikwidować. Ale nie możemy tego zrobić, bo to byłoby wbrew woli mieszkańców, którzy przecież ich tam chcieli - zauważa Anna Adamiak. - A jeśli lokatorzy okolicznych bloków jednak nie chcą ograniczników na swojej ulicy, powinni napisać do nas pismo w tej sprawie.

Rozwiązaniem mogłoby być zamontowanie na ul. Ułanów masztu na fotoradar. - Gdyby taki wniosek mieszkańcy złożyli, moglibyśmy skonsultować to z policją - mówi Adamiak. - I ewentualnie uwzględnić go przy planowaniu kolejnych przetargów na zakup takich masztów.
Czytaj więcej o:
ram
matka dzieciom
dymin
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ram
ram (11 sierpnia 2008 o 15:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Artyku i dobrane komentarze są mocno tendencyjne. Wygląda na to, że wszyscy mieszkańcy chcą zniesienia ograniczeń. Jest to ruchliwa ulica - a jednocześnie droga przez która przechodzi dużo dzieci. Ograniczenia założono po wypadku po którym zginęło dziecko. Pomimo tego i tak są wariaci którym to nie przeszkadza i jeżdżą z dużą prędkością. Poruszam się po tej drodze kilka razy dziennie i mi te ograniczenia nie przeszkadzają. Wydaje się że zniesienia przeszkód chcą tylko ci, którzy chcą skrótu do hipermarketów.
Rozwiń
matka dzieciom
matka dzieciom (11 sierpnia 2008 o 13:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Podobny problem jest z garbami na ulicy Rudnickiej.
Zbliża się rok szkolny. Aby dowieżć dzieci do "czwórki" muszę osiem razy w jedną stronę przejechać po garbach.
Nie da się normalnie przejechać z dopuszczalną przecież prędkością 30km/h.
Czuje się niesłusznie szykanowana.
Niech będą karani ci, którzy łamią przepisy, a nie obywatele normalnie użytkujący drogę.
A jak karetka ma dojechać do chorego i bezpiecznie go przewieźć, skoro drogą nie można?
Może nakazać jeszcze zakładanie kwadratowych kól, zeby było bezpieczniej?
Rozwiń
dymin
dymin (11 sierpnia 2008 o 11:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mieszkam na ul. Ułanów od wielu lat i miałem sporo czasu, żeby zaobserwować sytuację na tej ulicy. Sam mam samochód z twardym zawieszeniem i owszem przejazd całej długości ulicy zajmuje więcej, ale to nie tragedia pod warunkiem, że sie zwolni. Poza tym jest wyjazd ul. Konstantynów i wtedy ilość progów jakie trzeba przejechać jest znacznie mniejsza. Zresztą aby dojechać do bloków, które znajdują się w środku osiedla też nie trzeba przejeżdżać całej długości ulicy i 9-ciu progów. A jedno jest pewnie, zniknął obraz kierowców jeżdżących po 80 km/h wąską uliczką. Dlatego wydaje mi się, że progi najbardziej przeszkadzają nie mieszkańcom, a być może taksówkarzom.
Rozwiń
lem
lem (11 sierpnia 2008 o 11:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ludzie! Cieszcie się, że macie te ograniczniki. Po nich trzeba jeździć wolno bo taka jest idea ich montowania! Żeby uszkodzić na nich samochód to trzeba jeździć jak wariat. W Borowej pod Dęblinem wylano asfalt i mimo ograniczenia prędkości do 40 km/h wszyscy pędzą, strach wyjść za bramę. Nawet wezwanie policji niewiele pomogło. Tam wszyscy mieszkańcy z otwartymi ramiona przyjmą każdy ogranicznik. . Obawiam się, że ludzie opamiętają się dopiero gdy dojdzie do wypadku.
Rozwiń
Sarmata
Sarmata (11 sierpnia 2008 o 09:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Istnieje specjalna technika jazdy po muldach i ogranicznikach prędkości (progach zwalniających): należy najechać na próg z minimalną prędkością przednimi kołami, zatrzymać na moment pojazd na wierzchołku progu, ruszyć łagodnie i powtórzyć to samo tylnymi kołami. Taka jest idea istnienia progów zwalniających. Taki styl jazdy nie niszczy elementów zawieszenia i faktycznie spowalnia ruch pojazdów w miejscach niebezpiecznych.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!