wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Wiceprezydent Lublina sprząta dom. Do przedświątecznych obowiązków prezydenta Chełma należy mycie okien. Prezydent Białej Podlaskiej robi zakupy, przygotowuje potrawy na wigilijny stół i zabija karpia.

Krzysztof Grabczuk, prezydent Chełma, przedświąteczne obowiązki wykonuje razem z synami, np. wspólnie robią zakupy na święta. – Poza tym myję okna, trzepię dywany. We własnym lesie wycinam choinkę, którą wspólnie przystrajamy.
Prezydent Białej Podlaskiej świątecznie przygotowania rozpoczyna od sprawdzenia choinkowych lampek. Potem musi zatroszczyć się o choinkę. – Przynoszę do domu drzewko. Ponadto robię zakupy, bo już mam w tym pewne doświadczenie. Wiem, gdzie są najlepsze wędliny i śledzie – chwali się Andrzej Czapski.
Janusz Mazurek, zastępca prezydenta Lublina, zapewnia, że robi w domu świąteczne porządki. Troszczy się też o świąteczne prezenty dla najbliższych. – Chociaż potrafię gotować, to jednak wigilijnych potraw nie przyrządzam. To już bardzo poważna sprawa. Pomagam żonie w kuchni, wykonując jej polecenia.
– W poprzednich latach robiłem zakupy, przygotowywałem przetwory i ubierałem z dziećmi choinkę – mówi Marcin Zamoyski, prezydent Zamościa. – W tym roku, z powodu nawału pracy, raczej nie będę miał na to czasu.
– Nigdy się nie lenię, pomagam w domu i to nie tylko od święta – mówi Jan Skiba, burmistrz Zwierzyńca. – W zasadzie robię wszystko, poza gotowaniem i pieczeniem. Zawsze przynoszę do domu choinkę, obrabiam wigilijnego karpia i sprzątam.
Burmistrz karpia obrabia, ale kto go zabija? Prezydent Czapski robi to osobiście. Traktuje to jako przykry obowiązek. W poprzednich latach karpia zabijał też prezydent Zamoyski. Karpia nie zabija Marek Hebda, wojewódzki komendant policji w Lublinie. – Kupuję już oprawionego – przyznaje człowiek, który nie boi się żadnego przestępcy.
Stanisław Więciorek był wielokrotnym reprezentantem Polski w rugby, brutalnym i twardym sporcie. Obecnie jest trenerem lubelskiego klubu Budowlani. – Nie zabijam karpia. Jem go, ale nie lubię zabijania. Karpia zabija moja mama i to w bezlitosny sposób.
– Jeżeli jest karp, to ja się nim zajmuję – przyznaje kapitan Andrzej Sławacki, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Lublinie. – Biorę nóż i najpierw trzonkiem ogłuszam rybę, żeby było humanitarnie. Potem przecinam kręgosłup. Owszem, wygodniej kupić oprawionego, ale żywy karp to tradycja.
Przeciwnego zdania jest specjalista, który o zwierzętach wie wszystko: Jan Sławomirski, wojewódzki lekarz weterynarii. – Różnie z tym karpiem bywało w naszym domu. Zawsze była wojna o to, kto zabije karpia. Nikt nie chciał. Na mnie trafiło parę lat temu i do dzisiaj to pamiętam. A jeszcze gorsze jest oprawianie ryby. Dlatego kupujemy karpie zabite i już oprawione.
Krzysztof Cugowski, wokalista Budki Suflera za karpiem nie przepada. – Ale moja rodzina jest „karpiożerna” – przyznaje. – Ja jednak karpia nigdy nie zabiłem i na pewno nie zabiję.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!