niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Lublin

Oszuści nie pójdą w skarpetkach


Ma 23 lata. Jest bezrobotny i jest na utrzymaniu matki – rencistki. Jeździ bmw za 150 tys. zł i codziennie bawi się w nocnym klubie. Kończy budowę willi pod Lublinem. Policja nie ma na niego „haka”, a urzędy skarbowe są bezsilne. W naszym regionie jest co najmniej kilkadziesiąt osób, którymi interesują się urzędnicy skarbowi.

Sprawdzaniem wiarygodności dochodów zajmują się pracownicy operacyjni policji, urzędów skarbowych i celnych. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie na lubelskiej „czarnej liście” znajduje się kilkadziesiąt osób. Udowodnienie im winy może trwać jednak nawet kilka lat.
– Taką możliwość stworzył ustawodawca – tłumaczy Janusz Ciesielski, dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie. – Na każdym etapie postępowania kontrolowany może zgłaszać kolejne źródła przychodów.
W praktyce wygląda to tak, że podatnik co kilka tygodni „przypomina” sobie o kolejnej darowiźnie lub pożyczce, którą otrzymał. Każdą trzeba dokładnie sprawdzić. A sprawa się ślimaczy.
Przed rokiem komendant główny policji podpisał porozumienie z Ministerstwem Finansów o współpracy. Policjanci mieli typować tych, którzy mogli dojść do majątku na drodze przestępstwa. Dobra materialne, których pochodzenia delikwent nie umiał udokumentować, miały być skonfiskowane. Efekt? – Do końca września tego roku przestępcy w całej Polsce stracili 46 mln zł – mówi Zbigniew Matwiej z Komendy Głównej Policji. To dużo czy mało? Byli szefowie PZU Życie wyprowadzili za granicę pół miliarda złotych.
Przez 1,5 roku urzędnicy lubelskiego Urzędu Kontroli Skarbowej wzięli pod lupę 50 mieszkańców naszego regionu. Urzędnicy, nie czekając na policyjne wskazówki, sami starają się wytypować osoby, których standard życia nie odpowiada zarobkom. Wiele z nich to anonimowe sygnały.
W naszym regionie majątku nie skonfiskowano nikomu. Były przypadki karnych podatków. – W 27 przypadkach zarzuty się nie potwierdziły – mówi Janusz Ciesielski, dyrektor UKS. – Postępowania zakończyliśmy wobec 13 osób. Musiały zapłacić w sumie ponad 450 tys. zł karnego podatku.
– To nie jest imponujący wynik – przyznaje Stanisław Pawlonka, dyrektor Izby Skarbowej w Lublinie. – W ciągu roku do urzędów wpłynęło ponad 4 tys. wniosków o sprawdzenie rzetelności konkretnych podatników. Do wykorzystania nadawało się kilkaset. Reszta to anonimy sąsiadów, najczęściej nieprawdziwe.
– W wielu państwach podatnik ma ściśle określony czas na udowodnienie, że jest uczciwy – mówi anonimowo jeden z urzędników skarbowych. – Po tym terminie – jeśli tego nie udowodni – mienie przepada i zajmuje je skarb państwa. Mam wrażenie, że nasze państwo nie jest zainteresowane taką procedurą. To może być zbyt duże ryzyko dla wielu osób z pierwszych stron gazet.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO