poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Pacjent zmarł więc może poczekać

Dodano: 11 grudnia 2014, 11:00

Dzwoniłam, błagałam, i nic - opowiada córka kobiety, która nie mogła doczekać się na lekarza, który stwierdziłby zgon jej matki. Lekarka z osiedlowej przychodni tłumaczyła, że nie ma czasu. Zjawiła się dopiero po naszej interwencji.

Lekarze traktują ludzką śmierć jak przeziębienie. Gdzie tu jest empatia? - pyta pani Katarzyna z Lublina. - Na przyjście lekarki czekaliśmy ponad trzy godziny. Nie wiedziałam co mam robić, prosiłam, błagałam. Bałam się, że w ogóle nikt nie przyjdzie. A przecież przychodnia jest zaledwie pięć minut drogi od naszego bloku. Zadzwoniliśmy do przychodni. Dyrektorka nie chciała rozmawiać przez telefon. Ale po naszym telefonie lekarka z przychodni zjawiła się w domu zmarłej kobiety. Prawo nie nakłada na lekarzy rodzinnych obowiązku wystawiania aktu zgonu. - To kwestia dobrej woli. Przepisy mówią, że lekarz powinien dotrzeć do pacjenta w ciągu 12 godzin - tłumaczy Teresa Dobrzańska-Pilichowska, prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców. - Lekarz rodzinny ma obowiązek wywiązać się z kontraktu z NFZ, czyli przyjąć pacjentów. Stwierdzenie zgonu jest czynnością administracyjną, którą wykonuje się w drugiej kolejności. Większość z nas szanuje jednak uczucia rodziny i nie robi w takich przypadkach żadnych trudności. Od lat brakuje przepisów, które określałyby kto wystawia akt zgonu, jeśli nie może tego zrobić lekarz rodzinny. - Proponowaliśmy instytucję kornera - mówi Dobrzańska-Pilichowska. - To rozwiałoby też wątpliwości rodziny. Sporo ludzi nie ma świadomości jakie są przepisy i nie wie, jak postępować w takich sytuacjach. Obowiązku wystawienia aktu zgonu nie ma też pogotowie. - To przerzucanie obowiązków z jednej grupy na drugą. Dopóki będzie dowolność interpretacji przepisów, może się zdarzyć, że rodzina może mieć problem z aktem zgonu - mówi Zdzisław Kulesza, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie. - W przypadkach kiedy akcja reanimacyjna nie przynosi skutku, wystawiamy kartę z informacją, że lekarz o konkretnej godzinie stwierdził zgon. W innych sytuacjach to nasza dobra wola. Zdarza się, że pomagamy rodzinie, bo np. jest piątek wieczór i na lekarza trzeba by było czekać aż do poniedziałku.
Czytaj więcej o: służba zdrowia
nissan
m
gościu
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

nissan
nissan (12 grudnia 2014 o 10:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Lekarze to elita nie do ruszenia, zawsze znajdzie się jakiś artykuł,czy paragraf z którego jasno nie wynika,że to jest w zakresie obowiązków lekarza rodzinnego i już można z tego skorzystać,oczywiście bez żadnych konsekwencji.Dla mnie lekarz rodzinny to również  taki lekarz,który ma w obowiązku obsłużyć swojego byłego już pacjenta i to bez żadnych dyskusji,chyba po to powołano status lekarza rodzinnego,aby w pełnym zakresie potrzeb pacejent miał zapewnioną  służebną rolę medyczną. A tak na prawdę to czasami przydałby się Ludwik Dorn i "KAMASZE"..

Rozwiń
m
m (12 grudnia 2014 o 09:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

a skąd wiemy że pacjent napewno zmarł ??

Rozwiń
gościu
gościu (11 grudnia 2014 o 18:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

P Dobrzańska wychodzi z założenia, że skoro pacjent żywy może poczekać kilka godzin na wizytę to tymbardziej martwy, dokładnie to widać w przychodni zdrowia, w której przyjmuje (w Ratoszynie)

Rozwiń
abc
abc (11 grudnia 2014 o 18:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"Proponowaliśmy instytucję kornera – mówi Dobrzańska-Pilichowska."

Raczej koronera.

Rozwiń
jaTo
jaTo (11 grudnia 2014 o 15:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

pogotowie jest od ratowania żywych. WIęc do zmarłego nie jeździ bo niewiele mu pomoże. Jesli ktoś umarł to 3 godziny później bardziej umarłym nie będzie. Lekarz najpierw powinien zając się chorymi w przychodni, a później zmarłym. Przecież nikt nie kazał zwłokom czekać 2 dni, tylko kilka godzin. 

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!