niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Palinkę* zakąsimy wurstem*

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 marca 2004, 22:19

Poproszę 10 deko prąutu* i pół kostki waja* - tak mogą wyglądać codziennie zakupy. W polskich sklepach trzeba będzie posługiwać się węgierskim, greckim, serbskim, niemieckim - jeśli Sejm zmieni ustawę o języku polskim. Wtedy handlowcy nie będą musieli tłumaczyć napisów na zagranicznych produktach.

Zamiast poczciwego masła na sklepowych półkach będzie leżał niemiecki butter*, zamiast podlaskich jajek - angielskie "eggsy”* albo francuskie "oeufy”*. To pomysł Brukseli. Unia Europejska chce, by producenci umieszczali na opakowaniach napisy w swym ojczystym języku. Jeśli tak się stanie, dużym powodzeniem powinny się cieszyć towary z Węgier. Nikt przecież nie oprze się napisowi "UJ!”. Każdy klient będzie musiał wiedzieć, że "UJ!” to po węgiersku "nowość”.
Aby unijne przepisy obowiązywały w naszym kraju, trzeba zmienić ustawę o języku polskim. Dotychczasowa ustawa nakazuje wytwórcom masła, pasztetu czy ciastek umieszczanie polskich napisów na opakowaniach. O ustawie dyskutowano już w Sejmie. W ciągu najbliższych tygodni okaże się, czy będziemy kupować "luki”* lub "ąargarety”*.
Wielu posłów zapowiada głosowanie przeciwko zmianie przepisów. W przeciwnym razie niektórzy mieliby problemy podczas robienia sprawunków w sklepie spożywczym. Marian Kwiatkowski, poseł Samoobrony na pewno nie kupiłby jajek.
- Czy wie pan, jak po angielsku nazywają się jajka?
- Nie.
- Eggs.
- O! Ale wiem, że teacher to nauczyciel.
Przeciwniczką zmian jest także Elżbieta Kruk, posłanka Prawa i Sprawiedliwości. - To uderzy w konsumentów - twierdzi. - Istnieje niebezpieczeństwo, że klienci nie będą wiedzieli, co kupują. Na opakowaniach mogą być ostrzeżenia, na przykład o zawartości szkodliwych substancji konserwujących żywność. A przecież nie każdy zna język obcy.
Według posłanki Kruk, nie ma podstaw, by ulegać Brukseli.
Zmiany nie chce także poseł Marian Widz z Samoobrony. - Jestem za polskimi nazwami - powiedział. - Po co robić zmiany?
Wczoraj długo szukaliśmy kogoś, kto poparłby zmiany w przepisach. Ale nie znaleźliśmy nikogo.
- Napisy na produktach powinny być przetłumaczone na język polski - uważa profesor Zenon Leszczyński, członek Rady Języka Polskiego. - O ile język angielski jest dla wielu osób zrozumiały, o tyle trudno sobie wyobrazić, by na półkach w sklepie pojawiły się produkty z napisami w egzotycznych dla nas językach: węgierskim czy chińskim.
To nie jedyne zmiany, jakich chce Bruksela. Według rządowego projektu nie wszystkie umowy międzynarodowe (np. handlowe) musiałyby być tłumaczone na język polski. Wyjątek to umowy o pracę. "Arbeitsvertragi”* miałyby być spisywane w ojczystym języku.

Słowniczek

• Wurst (niem. ) - kiełbasa
• palinka (serb.) - wódka
•prąut (serb.) - szynka
• waj (węg.) - masło
• Butter (niem.) - masło
• egg (ang.) - jajko
• oeuf (fr.) - jajko
• luk (serb.) - cebula
• ąargareta (serb.) - marchew
• Arbeitsvertrag (niem.) - umowa o pracę
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!