czwartek, 23 listopada 2017 r.

Lublin

Zmiany w Urzędzie Marszałkowskim w ważnym departamencie odpowiedzialnym za fundusze z UE

Dodano: 14 kwietnia 2016, 12:27

Z Urzędu Marszałkowskiego odchodzi szefowa departamentu odpowiedzialnego za zarządzanie funduszami europejskimi. Według nieoficjalnych informacji jednym z kandydatów do jej zastąpienia jest Marceli Niezgoda – od grudnia 2015 dyrektor Lubelskiej Agencji Wspierania Przedsiębiorczości.

Chodzi o Departament Zarządzania Regionalnym Programem Operacyjnym, który zajmuje się m.in. koordynowaniem podziału funduszy unijnych, w ramach których nasz region ma do wydania w latach 2014–2020 ponad 2 miliardy euro.

Jak udało nam się dowiedzieć, kierująca nim dyrektor Aneta Pieczykolan zamierza odejść z pracy. W ubiegłym tygodniu miała pożegnać się ze współpracownikami.

Artykuł premium
lub wykup pełny dostęp do portalu:
Prenumerata
30 dni
koszt: 10,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 30 dni
Prenumerata
90 dni
koszt: 25,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 90 dni
Prenumerata
180 dni
koszt: 40,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 180 dni
Prenumerata
360 dni
koszt: 70,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 360 dni
essi
też nie pisior
Gość
(27) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

essi
essi (23 kwietnia 2016 o 16:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Panowie spokojnie - tak tylko napisałem, co myślę. Bez urazy, nie chciałem nikogo obrazić, ani też  pochwalić. Komuniści mordowali polskich patriotów, prześladowali porządnych Polaków i działali na rzecz Rosji, ale odbudowali kraj po wojnie. Peeselowcy wiernie im w tym pomagali, nie zapominając przede wszystkim o sobie i rodzinie - to dzisiaj z tego słyną i przez własna chciwość i prywatę w wyborach polegną. Liberałowie oddali Polskę w ręce Unii i korzystają z tego na całego, aż z państwa została kamieni kupa. O współczesnych zboczeńcach i  banksterach nawet się nie wypowiadam, bo szkoda na nich czasu - i tak ich pełno wszędzie. Antysystemowcom ostatnio po drodze z systemem, sami się skreślili. Monarchiści od Korwina nigdy pewnie nie odegrają żadnej roli, Giertych odstraszył wyborców od narodowców więc tylko PiS realnie może coś dobrego zrobić. Tylko czy będzie umiał i czy zrobi, oto jest pytanie? Pod górę, pod wiatr i pod prąd...

Musisz jeszcze dużo czytać i poznawać historie Polski

Rozwiń
też nie pisior
też nie pisior (15 kwietnia 2016 o 10:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

W komunistycznym kraju żył sobie elektryk wysokich napięć, który nie bał się konfrontacji z największymi płotami w okolicy. Był to człek, krępej budowy ciała, z charakterystycznym wąsem i wymową, która powodowała, że nie dało się go pomylić z nikim innym. Potrafił niesamowicie zjednywać ludzi, opowiadając o tym, jak rzucał grantami w Milicjantów oraz jak niemal umierał z głodu, będąc zesłany na katorżnicze wczasy do Arłamowa, gdzie popijając wódkę i jedząc szynkę, obmyślał pan obalenia ustroju. Obalanie to wymagało weny, więc aby ja posiąść nasz przyszły pomazaniec, obalał jedną flaszkę za drugą, obżerając się przy tym rzeczami, o których zwykły śmiertelnik mógł tylko pomarzyć. Ponadto w przerwach, na robienie dzieci, walczył jak Lew z ustrojem komunistycznym, nosząc na sztandarach hasła, których nie powstydziłby się sam wujek Józek dobra rada. Jako przewodniczący ruchu, do którego podobno należało aż 10 milionów obywateli, nie mógł sobie pozwolić na marnowanie czasu, więc nie raz udawało mu się bić rekordy na wojskowej motorówce, a nawet przejawiać zdolności do bilokacji. W końcu przyszedł czas, kiedy minusy ujemne stały się minusami dodatnimi, i wtedy to nasz pan Lech został namaszczony na przyszłego prezydenta przez Ubeckie stado wygłodniałych wilków oraz wojskową kuratelę komandosów ze WSI. Preludium do ''zmiany'' ustroju były rozmowy w Magdalence i tzw. okrągły stół, który miał tyle wspólnego z wprowadzeniem w Polsce demokracji i kapitalizmu, co zdolności lingwistyczne poligloty z zasobem słów naszego byłego prezydenta. W końcu Lech został prezydentem, obiecując każdemu drugą Japonię oraz dając po 100 milionów starych zł dla każdego obywatela III RP. Lata mijały a tu ani Japonii- PKP jak jeździła, każdy widział, ani obiecanych 100 milionów zł. Nie było tych wszystkich dobrodziejstw obiecanych przez naszego św. Mikołaja, była za to próba obalenia- tym razem, nie kolejnej flaszki- ale rządu premiera Olszewskiego vel krzaczaste brwi, który chciał zdekomunizować niezdekomunizowanych, nie mówiąc o tych, co do komunii nie chodzili i chodzić nie lubią oraz podanie nogi przez naszego poliglotę z Gdańska, prezydentowi Kwaśniewskiemu- notabene chronicznie cierpiącemu na chorobą Filipińską. Po nocnym przewrocie, w którym uczestniczył najsłynniejszy w Polsce malarz kominów, Stefan vel Mirabelka i jeszcze paru innych panów, którym nie obce były korzenie wywodzące się z Narodu Wybranego, na premiera wybrano Cybernetycznego Mima, który w imię solidaryzmu i gospodarczego patriotyzmu, przesiadł się z rządowej Lancii do Poloneza. Niestety, długo nim nie pojeździł, może jednak traktor albo kombajn byłby lepszym rozwiązaniem dla naszego Strażaka o zero jedynkowej reakcji na bodźce zewnętrzne. Dzisiaj już wiemy, że pan Lech Wałęsa jest ani be, ani me, ani kukuryku, dlatego nie ma się co dziwić, że nasz zasłużony dla nomenklatury komunistycznej noblista, powiedział kiedyś' „NIE OTAKE POLSKĘ WALCZYŁEM”

KAPITALNE.Do "niepisior": ty się w łeb pier...nij.

Rozwiń
Gość
Gość (15 kwietnia 2016 o 10:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zablokowali żeby nikt tego artykułu nie przeczytał, ............
Rozwiń
nie psior
nie psior (15 kwietnia 2016 o 08:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

W komunistycznym kraju żył sobie elektryk wysokich napięć, który nie bał się konfrontacji z największymi płotami w okolicy. Był to człek, krępej budowy ciała, z charakterystycznym wąsem i wymową, która powodowała, że nie dało się go pomylić z nikim innym. Potrafił niesamowicie zjednywać ludzi, opowiadając o tym, jak rzucał grantami w Milicjantów oraz jak niemal umierał z głodu, będąc zesłany na katorżnicze wczasy do Arłamowa, gdzie popijając wódkę i jedząc szynkę, obmyślał pan obalenia ustroju. Obalanie to wymagało weny, więc aby ja posiąść nasz przyszły pomazaniec, obalał jedną flaszkę za drugą, obżerając się przy tym rzeczami, o których zwykły śmiertelnik mógł tylko pomarzyć. Ponadto w przerwach, na robienie dzieci, walczył jak Lew z ustrojem komunistycznym, nosząc na sztandarach hasła, których nie powstydziłby się sam wujek Józek dobra rada. Jako przewodniczący ruchu, do którego podobno należało aż 10 milionów obywateli, nie mógł sobie pozwolić na marnowanie czasu, więc nie raz udawało mu się bić rekordy na wojskowej motorówce, a nawet przejawiać zdolności do bilokacji. W końcu przyszedł czas, kiedy minusy ujemne stały się minusami dodatnimi, i wtedy to nasz pan Lech został namaszczony na przyszłego prezydenta przez Ubeckie stado wygłodniałych wilków oraz wojskową kuratelę komandosów ze WSI. Preludium do ''zmiany'' ustroju były rozmowy w Magdalence i tzw. okrągły stół, który miał tyle wspólnego z wprowadzeniem w Polsce demokracji i kapitalizmu, co zdolności lingwistyczne poligloty z zasobem słów naszego byłego prezydenta. W końcu Lech został prezydentem, obiecując każdemu drugą Japonię oraz dając po 100 milionów starych zł dla każdego obywatela III RP. Lata mijały a tu ani Japonii- PKP jak jeździła, każdy widział, ani obiecanych 100 milionów zł. Nie było tych wszystkich dobrodziejstw obiecanych przez naszego św. Mikołaja, była za to próba obalenia- tym razem, nie kolejnej flaszki- ale rządu premiera Olszewskiego vel krzaczaste brwi, który chciał zdekomunizować niezdekomunizowanych, nie mówiąc o tych, co do komunii nie chodzili i chodzić nie lubią oraz podanie nogi przez naszego poliglotę z Gdańska, prezydentowi Kwaśniewskiemu- notabene chronicznie cierpiącemu na chorobą Filipińską. Po nocnym przewrocie, w którym uczestniczył najsłynniejszy w Polsce malarz kominów, Stefan vel Mirabelka i jeszcze paru innych panów, którym nie obce były korzenie wywodzące się z Narodu Wybranego, na premiera wybrano Cybernetycznego Mima, który w imię solidaryzmu i gospodarczego patriotyzmu, przesiadł się z rządowej Lancii do Poloneza. Niestety, długo nim nie pojeździł, może jednak traktor albo kombajn byłby lepszym rozwiązaniem dla naszego Strażaka o zero jedynkowej reakcji na bodźce zewnętrzne. Dzisiaj już wiemy, że pan Lech Wałęsa jest ani be, ani me, ani kukuryku, dlatego nie ma się co dziwić, że nasz zasłużony dla nomenklatury komunistycznej noblista, powiedział kiedyś' „NIE OTAKE POLSKĘ WALCZYŁEM”

Chyba byłeś na kawie u kurdupla bo bredzisz jak by cię ktoś bardzo mocno pier..nął w kiepełę ! Ty się lecz i może za parę lat wrócisz do ludzi bo z takim fałszem i obłudą daleko nie pojedziesz

Rozwiń
Pasali Ludkowie Swinięta
Pasali Ludkowie Swinięta (14 kwietnia 2016 o 21:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Niezguła znowu do koryta?  Chyba się POs. RAM ze śmiechu... Maluśkie oczka, jakiś krzywy uśmieszek, dziwno-chytry uśmieszek - jak to u koryciarzy...

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (27)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!