sobota, 3 grudnia 2016 r.

Lublin

Pan na wczasy, pies do lasu

Dodano: 28 czerwca 2002, 21:08

Co roku podczas wakacji dramatycznie zwiększa się liczba zwierząt porzucanych przez właścicieli. Jedną z przyczyn (wprawdzie drugorzędnych; główna to brak ludzkich uczuć u właścicieli czworonogów) jest brak placówek, w których można umieścić psa czy kota na czas letniego wyjazdu.
W całym regionie znaleźliśmy tylko jedno miejsce, które rozwiązuje problem: to Lubelskie Centrum Małych Zwierząt, które prowadzi hotel dla czworonogów. Przyjmowane są tu nie tylko psy i koty, ale także ptaki i inne małe zwierzęta.
Niestety, nie każdy może sobie pozwolić na luksus skorzystania z usług hotelu. Pozostawiając psa na tydzień, trzeba się bowiem liczyć z wydatkiem rzędu 63-105 zł, w zależności od masy zwierzęcia. Do tego dochodzi, oczywiście, pokrycie kosztów ewentualnego leczenia.
- Właściciel, który oddaje nam na przechowanie pieska, może być pewien, że odbierze go od nas w takim samym stanie - zapewnia placówkę Emilia Rądkowska, recepcjonistka hotelu.
Właściciele czworonogów, którzy nie mogą sobie pozwolić na taki wydatek, szukają miejsc w schroniskach. Większość schronisk jednak nie ma bazy hotelowej.
- Bardzo dużo osób dzwoni do nas z pytaniem, czy zechcemy przechować psa na czas wakacyjnego wyjazdu - mówi Mirosława Sawicka, kierownik schroniska dla bezdomnych zwierząt w Białej Podlaskiej. - Niestety, jesteśmy zmuszeni odmawiać, bo nie mamy odpowiednich warunków.
W zamojskim schronisku teoretycznie jest możliwość przechowania zwierzaka, jednak liczba miejsc, jest ograniczona. Ściśle określony jest również czas przebywania psa w schronisku - nie dłuższy niż dwa tygodnie. Zdarza się, że mieszkańcy Zamościa, o ile ich na to stać, wożą pupila do lubelskiego hotelu. Do Lublina trafiają pieski z Chełma, gdyż schronisko w tym mieście również nie dysponuje bazą hotelową.
To niewątpliwie jedna z przyczyn rosnącej w czasie wakacji liczby porzucanych zwierząt. Nie wszystkie mają tyle szczęścia, by trafić do schroniska. Wyrzucane z rozpędzonych aut lub przywiązywane do drzew, giną z głodu i wycieńczenia
- W ciągu roku dostajemy setki telefonów z informacją o porzuconych zwierzętach - mówi Jerzy Zacharow, członek zarządu zamojskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Z roku na rok jest coraz gorzej. Bardziej humanitarne byłoby już podrzucenie psa do schroniska.
Do lubelskiego schroniska tylko w maju trafiło 58 psów.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO