czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Pan na wczasy, pies do lasu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 czerwca 2002, 21:08

Co roku podczas wakacji dramatycznie zwiększa się liczba zwierząt porzucanych przez właścicieli. Jedną z przyczyn (wprawdzie drugorzędnych; główna to brak ludzkich uczuć u właścicieli czworonogów) jest brak placówek, w których można umieścić psa czy kota na czas letniego wyjazdu.
W całym regionie znaleźliśmy tylko jedno miejsce, które rozwiązuje problem: to Lubelskie Centrum Małych Zwierząt, które prowadzi hotel dla czworonogów. Przyjmowane są tu nie tylko psy i koty, ale także ptaki i inne małe zwierzęta.
Niestety, nie każdy może sobie pozwolić na luksus skorzystania z usług hotelu. Pozostawiając psa na tydzień, trzeba się bowiem liczyć z wydatkiem rzędu 63-105 zł, w zależności od masy zwierzęcia. Do tego dochodzi, oczywiście, pokrycie kosztów ewentualnego leczenia.
- Właściciel, który oddaje nam na przechowanie pieska, może być pewien, że odbierze go od nas w takim samym stanie - zapewnia placówkę Emilia Rądkowska, recepcjonistka hotelu.
Właściciele czworonogów, którzy nie mogą sobie pozwolić na taki wydatek, szukają miejsc w schroniskach. Większość schronisk jednak nie ma bazy hotelowej.
- Bardzo dużo osób dzwoni do nas z pytaniem, czy zechcemy przechować psa na czas wakacyjnego wyjazdu - mówi Mirosława Sawicka, kierownik schroniska dla bezdomnych zwierząt w Białej Podlaskiej. - Niestety, jesteśmy zmuszeni odmawiać, bo nie mamy odpowiednich warunków.
W zamojskim schronisku teoretycznie jest możliwość przechowania zwierzaka, jednak liczba miejsc, jest ograniczona. Ściśle określony jest również czas przebywania psa w schronisku - nie dłuższy niż dwa tygodnie. Zdarza się, że mieszkańcy Zamościa, o ile ich na to stać, wożą pupila do lubelskiego hotelu. Do Lublina trafiają pieski z Chełma, gdyż schronisko w tym mieście również nie dysponuje bazą hotelową.
To niewątpliwie jedna z przyczyn rosnącej w czasie wakacji liczby porzucanych zwierząt. Nie wszystkie mają tyle szczęścia, by trafić do schroniska. Wyrzucane z rozpędzonych aut lub przywiązywane do drzew, giną z głodu i wycieńczenia
- W ciągu roku dostajemy setki telefonów z informacją o porzuconych zwierzętach - mówi Jerzy Zacharow, członek zarządu zamojskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Z roku na rok jest coraz gorzej. Bardziej humanitarne byłoby już podrzucenie psa do schroniska.
Do lubelskiego schroniska tylko w maju trafiło 58 psów.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!