środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Pani Kasia: Szukanie pracy w Lublinie to koszmar

Dodano: 3 grudnia 2009, 16:49
Autor: Pani Kasia

Chciałaby pani zarobić 15 tysięcy w dwa tygodnie? To 30 tysięcy na miesiąc – kusił mnie pracodawca. Zapytałam, co miałabym robić za te pieniądze. Odpowiedział: Czarować klientów.


Szukam pracy od 2 miesięcy, mam czteroletnie doświadczenie w branży finansowej (praca w banku) i wykształcenie wyższe licencjackie. Skończyłam ekonomię. No i z przykrością muszę stwierdzić, że nie ma dla mnie pracy w Lublinie.

Na portalach internetowych pracodawcy zamieszczają głównie oferty dla przedstawicieli handlowych. Ale nie jest to ani zawód, który chcę wykonywać, ani kierunek, w jakim chciałabym się rozwijać.

Otwierając z kolei Anonse, w zakładce „Praca”, w kategorii „Finanse, bankowość, ubezpieczenia” znalazłam wiele ofert dla „doradców finansowych”. Zadzwoniłam.

Pan zaprosił mnie do jednej z lubelskich restauracji. – Proszę być tam za godzinę – taki był dyspozycyjny (zadzwoniłam do męża, aby w razie czegoś wiedział, gdzie mnie szukać).

Pytanie pierwsze: – Chciałaby pani zarobić 15 tysięcy w dwa tygodnie? Wie pani, że to daje 30 tysięcy na miesiąc? Na początek oczywiście, u nas zarobki są nieograniczone…

Bajerował mnie przez 10 minut, w końcu nie wytrzymałam i zapytałam, co ja mam robić w tej pracy? Odpowiedź mnie powaliła: Czarować klientów.

Miałam ochotę wyjść. Ale udało mi się wytrzymać jeszcze chwilę i wydusić z tego tajemniczego gościa to, że miałabym wciskać ludziom jakieś ubezpieczenia, używając przy tym swoich „własnych, sprawdzonych sposobów”.

Mówiąc krótko: miałabym bajerować ludzi i wykorzystywać ich naiwność. Proste? A jak dobrze płatne!

Oczywiście musiałabym założyć własną działalność gospodarczą, żeby nie obciążać pracodawcy zbędnymi kosztami.

Drugi ogłoszeniodawca też prowadził rekrutację na stanowisko doradcy finansowego. Zaproszono mnie do siedziby firmy – jeden mały pokoik, wynajęty od większej spółki, która urzęduje w całym budynku. Osób do przesłuchania – tuzin. I wszyscy umówieni na tę samą godzinę.

Facet prowadzący rozmowy, ze wzrokiem wbitym w stół, jak nakręcony opowiadał mi o „zaletach” współpracy polegającej na szukaniu klientów i wciskaniu im kont inwestycyjnych. Można pracować ile się chce. I te zarobki… no kokosy po prostu.

Składam swoje aplikacje również do sklepów. Ale okazuje się, że do roboty za ladą jestem za bardzo doświadczona, wręcz za mądra: dyplom z ekonomii! – Bo skoro pracowała pani kiedyś w banku, to praca w sklepie jest dla pani za ciężka, nie spełni pani oczekiwań, szybko się znudzi.

I nieważne, że mam doświadczenie w kontakcie z klientem, że miałam do czynienia z pieniędzmi i że widzę się w takiej pracy. To wszystko jest nieważne, bo pracowałam w banku i tylko tam powinnam szukać czegoś dla siebie.

Dręczy mnie pytanie: Czy w Lublinie naprawdę nie ma pracy? A może trzeba mieć znajomości, żeby dostać etat? Czy koniecznie trzeba stąd wyjechać?


SZUKAŁEŚ PRACY W LUBLINIE? NAPISZ O TYM: REDAKCJA@DZIENNIKWSCHODNI.PL
Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
RMK
wk
(70) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 sierpnia 2017 o 22:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
coś się ruszyło ostatnio nawet w naszej polsce c - szukają mechanikow i lakiernikow samochodowych nie do warsztatu w garazu tylko do bmw ******praca-dealerbmw.pl/ podpisują umowę o prace (pewne info)
Rozwiń
RMK
RMK (27 stycznia 2010 o 14:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To co prawi moralizator jest śmieszne. Bo wygląda na to, że Lublin jest wyspą, a gdzie indziej to ho, ho, ho. Ale to nieprawda - bo we wszystkich miastach wielkości naszego (i nie tylko) wystepują takie same problemy, o czym pisałem wcześniej. Tak niedawno rozmawiałem z czlowiekiem z Wrocławia i on, gdy się dowiedział, że jestem z Lublina, to westchnął, że u was (na wschodzie) to lepiej jest. W czym niby, pytam. Ano brzmiała odpowiedź, łatwiej o pracę, mieszkanie. Natomiast gadanie o uniwersytetach uważam za wyjątkowo głupie. Bo przecież: 1. uczelnie wyższe nie tylko dają zatrudnienie, ale i kupa ludzi zarabia na stancjach, sklepy itd., 2. To oczywiste, że przecież nieliczni mogą załapać się na pracę w Lublinie. Przecież jest region, i nie tylko, 3. Jak wygladałoby nasze miasto bez studentów. Trudno sobie wyobrazić. Natomiast zgadzam się z tym, że ludzie powinni dostrzegać związek między oddaniem głosu w wyborach (albo ich olaniem), a swoją sytuacją i swojego miasta. Jeżeli będą wybierać PO - to nic się nie zmieni.
Rozwiń
wk
wk (26 stycznia 2010 o 09:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ktoś tu ma kompleksik i bynajmniej nie jest to Wrocławiak
Rozwiń
em
em (26 stycznia 2010 o 09:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Smutna Prawda
Rozwiń
moralizator
moralizator (21 stycznia 2010 o 15:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
w Lublinie nie ma żadnego przemysłu, ciężkiego ani lekkiego,

najwięksi pracodawcy to hipermarkety i uniwersytety,

hipermarkety - wiadomo pod obcym szyldem, nie płacą podatków od nieruchomości, ludziom płacą najniższe stawki a miejsca pracy które tworzą to przeważnie stanowiska najniższe (sprzedawca, magazynier, sprzątaczka, ochroniarz)
czy wy wiecie jak wygląda proces lokalizacji marketu?? czy wiecie jak dużo "inwestor" żąda od miasta - przede wszystkim żąda zwolnienia od podatku od nieruchomości
gdyby władza służyła miastu to takich "inwestorów" przepędzała by jak najdalej
hipermarkety wykańczają małe sklepiki i o tym wie każdy, niedzielne wycieczki do "galerii handlowych" stały się modą mieszczuchów z plebejskim rodowodem, w takim mieście jak Lublin powinny być najwyższej 2-3 spożywcze supermarkety i dosyć!!

uniwersytety - dla wielu chluba Lublina, a tak naprawdę przekleństwo Lublina
powiedzcie mi proszę, po co w takim miejscu jak Lublin tyle szkół wyższych, skoro miasto nie jest w stanie zagwarantować zatrudnienia dla 1/10 absolwentów, dzięki takiej liczbie uniwerków prowadzony jest drenaż najlepszych jednostek za granicę i do Warszawy
najlepsi absolwenci nie zostaną w Lublinie, nie ma szans
dzięki studentom to miasto wcale nie żyje, dzięki studentom to miasto umiera
władze miasta powinny przeprowadzić poważne rozmowy z rektorami uczelni w celu "wygaszania" niektórych kierunków lub znacznego zmniejszenia studentów, mam na myśli wszystkie nie wyspecjalizowane kierunki jak np: socjologia, politologia, psychologia, ekonomia, marketing i zarządzanie, administracja, prawo, filozofia, bibliotekoznawstwo itp.

na ogromnej liczbie studentów pożywkę mają quasi-pracodawcy, którzy zatrudniają ich na kawałki etatów, nie płacąc zusu i oferując najniższe stawki, tu mam na myśli wszystkie ubezpieczalnie, kancelarie prawnicze, agencje finansowe, sklepy itd.

jeśli ktoś jeszcze nie wierzy w to co piszę, to proszę przejrzyjcie oferty pracy z Lublina
większość to oferty pracy w akwizycji lub "usługach finansowych"
niektóre z ogłoszeń są multiplikowane, niektóre maskowane dla zwabienia potencjalnego za przeproszeniem "frajera"
kolejna wielka część ogłoszeń to oferty dla przedstawicieli handlowych, oczywiście przeważnie nie dowiemy się o tym wprost z treści ogłoszenia
pamiętamy, że taka praca to 2-3 lata ostrej harówy, a później gdy już jesteśmy wyeksploatowani do cna nasz dobrodziej na nasze miejsce przyjmuje następnego rekruta i zabawa trwa

oferty pracy w administracji/ pracy urzędniczej, czy szeroko-pojętej pracy przy biurku to kolejna porażka
pisano kilkadziesiąt razy jak pracodawcy o dochodach rzędu 30 tys. zł mies. netto (notariusze) płacili pracownikom po 800 zł, to jest zwykłe ludzkie chamstwo wołające o pomstę do nieba

no i chyba coś o czym niewiele się pisze a wiele się mówi - koneksje, powiązania, nepotyzm
w tym mieście prace często dostaje się po znajomości, patrząc na lubelskie urzędy mam czasami wrażenie, że są one dziedziczne
ręka rękę myje
z drugiej strony nie dziwmy się, bo do pracy w przeciętnym urzędzie nada się prawie każdy absolwent, nie ma tu szczególnych wymagań, to nie instytut badawczy, biuro projektowe
w tym mieście prawie nie ma instytucji, gdzie do pracy niezbędne są szczególne kwalifikacje.....

W Lublinie dalej mają powstawać hipermarkety, dziś DW pisał o kolejnej "galerii"

jeśli mieszkańcy Lublina nie będą dalej chodzić na wybory i jeśli w dalszej perspektywie nie odsuną od władzy ludzi niewiarygodnych to czeka to miasto dalszy regres, w konsekwencji pociągnie on za sobą emigrację młodej, wykształconej siły roboczej choćby do pobliskiego Rzeszowa (o zagranicy to nawet nie wspominam)
Lublin stanie się szarym miastem starych, biednych, sfrustrowanych ludzi, którzy nawet żeby dostać się do hipermarketu będą musieli stać w wiecznych korkach bo władze miasta upodobały sobie zwężanie ulic
tych biednych ludzi będą nawiedzać całymi dniami hordy akwizytorów pukających do drzwi z ofertą ubezpieczenia albo innego gówna
ci biedni ludzie będą poruszać się w dzień, bo biedny "lubelski" zakład energetyczny będzie co roku podwyższał opłaty za prąd o 20% a miasta nie będzie stać na płacenie takiej kasy, tym bardziej że nie będzie czerpał dochodów z podatków, bo największych potencjalnych podatników - czyli hipermarkety pozwalnia z podatku
nocą ci ludzie nie będą chodzić po osiedlu bo dzieci innych sfrustrowanych będą upijać się pod blokami i wszczynać rozróby
policja nie będzie wiele z tym robić, bo liberalne rządy nie dadzą jej kasy na sprzęt a miasta nie będzie stać by kupić jedno auto dla policji

wszyscy w Lublinie będą za to mieli telewizję, w której będą oglądać ulubione programy na TVN
po czym w starych, zapchanych autobusach stojących w korku powiedzą, że to wszystko wina PiS
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (70)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!